Camel Crusher to bezpłatna wtyczka firmy Camel Audio, znanej m.in. z doskonałego syntezatora Alchemy czy bezpłatnego i pod każdym względem rewelacyjnego Alchemy Player. To w zasadzie plug-in CM Fuzz (znajdziecie go na płytach dołączanych do magazynów Computer Music oraz Estrada i Studio), ale w nieco innej szacie graficznej i z nieco innymi presetami. Prezentację tej wtyczki wykorzystałem też do tego, by osobom początkującym pokazać podstawy stosowania automatyzacji parametrów w programie Reaper – w innych aplikacjach typu DAW przebiega to bardzo podobnie.
Camel Crusher może znaleźć zastosowanie do subtelnego, jak i bardzo mocnego zniekształcania dźwięku i sprawdzi się praktycznie wszędzie – od wokalu, przez bębny po syntezatory, gitarę i bas. Bardzo uniwersalna, łatwa w obsłudze oraz przyjemna brzmieniowo wtyczka.
Brakuje Ci ciekawych barw do Twoich utworów? Wychodzące codziennie coraz to nowsze biblioteki sampli nie satysfakcjonują Cię lub wydają Ci się kolejnym powielaniem tego samego już schematu? Zobacz co można uzyskać za pomocą taśmy klejącej, kieliszka z płynem, suszarki i sprężyny. Mateusz Zdziebko do nagrania tego utworu użył dwóch kieliszków do wina, damskich majtek, otwieracza do butelek, suszarki, taśmy klejącej, tekturowego opakowania po alkoholu, sprężyny i starego radzieckiego aparatu.
Na witrynie Knobster.org znajdziemy bezpłatną kolekcję pod nazwą Lo-Fi Cinematic Grooves Volume 3, na którą składają się sample i pętle pochodzące ze starych filmów, kreskówek i reklam. Znajdziemy tam 35 rytmicznie osadzonych pętli oraz 9 pojedynczych sampli (ogółem 20 MB po spakowaniu). Wszystkie zapisane są w formacie 44,1 kHz z 16-bitową rozdzielczością (pobieramy stąd). Na tej samej stronie znajdziecie też dwie pierwsze biblioteki z tej serii – pierwszą pobieramy stąd, a drugą stąd. Poniżej znajdziecie krótką prezentację wybranych fragmentów kolekcji.
Jako że na rynku ciekawych aplikacji audio chwilowo panuje pełna plaża, popatrzmy sobie co też takiego mają w swoich studiach znani i lubiani. Tym razem będzie to Michael Angelo Batio, który już od progu wita nas diabelskim pozdrowieniem i zieje ogniem. Ten mistrz gry na wielu gryfach jednocześnie jest współzałożycielem zespołu Nitro (zabawne – znałem łódzki zespół o tej samej nazwie, który powstał jakieś 6 lat wcześniej…). Jak na domowe studyjko pomieszczenie wygląda całkiem apetycznie, a jego początki sięgają lat 90., kiedy to właściciel Monster Studio (taką nazwę nosi tenże obiekt) zaczynał od nagrywania na dwóch ADATach. Czytaj dalej
Internetowa platforma Motherboard.tv w ramach znakomitego cyklu Electric Independence odwiedza tym razem muzyków legendarnej formacji Devo. Dziś to czterech przemiłych emerytów, ale my zawsze będziemy ich kojarzyli jako dziwaków z plastikowymi abażurami na głowach. Czytaj dalej
Japończycy mają tendencję do gadżeciarstwa i nieco dziecinnego, dość oryginalnego podejścia do muzyki, zwłaszcza elektronicznej. Najlepszym przykładem jest artysta Kaseo – jeden z tych, którzy eksperymentują z tzw. circuit bendingiem, czyli czymś w rodzaju zabawy pod nazwą gdzie włożyć śrubokręt, żeby zapiszczało. Wspomniany artysta, mający ewidentną obsesję na punkcie kompletnie niezrozumiałego pod naszą szerokością geograficzną zjawiska kulturowego pt. Pikachu – postanowił użyć przedmiotu swoich fascynacji jako elementu kreowania brzmienia. Czytaj dalej
Jedni produkują meble, inni taśmę klejącą, a jeszcze inni, jak Hans Zimmer, muzykę do kolejnych kinowych hitów i reklam z milionowymi budżetami (w dolarach). Gdy się ma taką fabrykę dźwięku i pracę na kilka dekad do przodu, to trzeba mieć odpowiednio wyposażone studio. A że Hans nie lubi z każdym drobiazgiem biegać po prośbie i pytać kiedy kto ma wolne, zrobił sobie studio w domu, zatrudnił pracowników (muzyków, znaczy się) i produkuje. Film nie jest nowy, ale tak przy łykendzie można sobie popatrzeć…
A tutaj znajdziecie najnowsze zdjęcia w wysokiej rozdzielczości. Może zainspirują was do kosmetycznych zmian w waszych świątyniach muzyki…
Blade Runner (u nas znany jako Łowca Androidów) Ridleya Scotta z 1982 roku to nie tylko jeden z najważniejszych filmów kina s-f, ale też niesamowita muzyka Vangelisa, bez której obraz ten z pewnością nie miałby takiego niepowtarzalnego klimatu. Temat otwierający z tego filmu, w tym syntetyczne, tak typowe dla twórczości Vangelisa z tamtego okresu blachy (na filmiku, który znajdziecie poniżej, pojawiają się ok. 2.50), to dziś kultowe dźwięki, które oryginalnie zagrano z wykorzystaniem syntezatora Yamaha CS-80. Czytaj dalej
Ten film leży już jakiś czas w sieci, ale słuchając ostatnio kilku nagrań wyprodukowanych przez Trevora Horna nie mogliśmy sobie odmówić przyjemności wyciągnięcia linku z czeluści YouTube. Jest to fragment dokumentu nakręconego ponad ćwierć wieku temu, pokazującego firmę Fairlight w szczytowej formie, kiedy ludzie bez szemrania kładli na ladę 60 tysięcy funtów za CMI. Możemy też posłuchać co mają do powiedzenia pionierzy tej technologii i jej wykorzystania w praktyce, czyli Peter Vogel, Kim Ryrie i Mars Lazar. Zwłaszcza kiedy tak typowo po australijsku wypowiadają słowo keyboard…
O tworzeniu muzyki i efektów dźwiękowych do filmów Matrix opowiadają uczestniczący w projekcie specjaliści: Zach Staenberg, Dane A. Davis, Don Davis i Jason Bentley.
> Najnowsze komentarze