Archiwum

Archiwum kategorii ‘Prawo’

I znów jest głośno o głośności…

16 Grudzień 2009 Skomentuj

Reklamy nie mogą być głośniejsze niż poprzedzające je audycje, a ich dźwięk nie powinien być przeraźliwie brzmiący. Zdanie o tej treści pojawiło się w mediach w związku z przyjętą nowelizacją rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o działalności reklamowej i telesprzedaży w programach radiowych i telewizyjnych.
Pojawiają się dwa istotne pytania: Co to znaczy głośniejsza i co to znaczy przeraźliwie brzmiąca?
Jeśli chodzi o głośność, to będzie ona mierzona za pomocą miernika głośności, którego specyfikację znajdziecie tutaj. Zaprojektowano też algorytm pomiaru głośności dźwięku wielokanałowego, bazującego na sumowaniu sygnałów z kanałów po przetworzeniu przez filtr uwzględniający fizjologiczne cechy słyszenia i stopień uśrednienia RMS. Metodologię pomiaru opracowano w oparciu o dwa dokumenty ITU (Międzynarodowego Związku Telekomunikacyjnego): BS.1770 (Algorithms to measure audio programme loudness and true-peak audio level) i BS.1771 (Requirements for loudness and true-peak indicating meters). O tej metodzie pomiaru pozytywnie wypowiada się Bob Katz, autorytet w tej dziedzinie i twórca K-System.

Komentarz
KRRiT planuje przeznaczyć na zakup przyrządu 150.000 zł. Po co jednak wydawać tyle kasy na różne Dolby, RTW czy DK-Technologies? Taki miernik spokojnie mogą wykonać nasi programiści, np. z firmy PSP Audioware. Można też zdecydować się na użycie bezpłatnego miernika Orbana, który pokaże nam, czy przygotowany przez nas materiał reklamowy przejdzie przez sito selekcyjne u naszych mocodawców. Ale żarty na bok. Pojawia się ciekawy temat normalizacji głośności reklam, który prędzej czy później wywoła sprawę głośności samej muzyki. A więc zanosi się ciekawie…

Przyjdzie kryska na decybele

14 Grudzień 2009 Skomentuj

Komisja Europejska zajęła się sprawą ochrony słuchu i opublikowała raport w sprawie konieczności ograniczenia głośności odtwarzaczy plików muzycznych. Jednocześnie rozpoczęły się prace nad ustawą o ochronie słuchu użytkowników playerów korzystających ze słuchawek. Ze wspomnianego raportu wynika, że na skutek głośnego słuchania muzyki ok. 10 milionów obywateli Unii narażonych jest na trwałą utratę słuchu, przy czym w raporcie pojawia się informacja, że niektórzy słuchają muzyki z głośnością 120 dB SPL. Wedle nowych przepisów ograniczono by poziom do nominalnego 85 dB SPL, a urządzenia przenośne pozwoliłyby na ręczne zwiększenie głośności co najwyżej do 100 dB. Szczegółami zajmie się CENELEC – zespół normalizacyjny UE. Ustawa dotyczyłaby wszystkich odtwarzaczy sprzedawanych na terenie Unii. Dwumiesięczne konsultacje rozpoczną się w styczniu, a ostateczna decyzja spodziewana jest wiosną.

Komisarz UE ds. konsumentów Meglena Kunewa powiedziała: „Głośność w odtwarzaczu MP3 można z łatwością podwyższyć do szkodliwego poziomu, szczególnie na ruchliwej ulicy czy w środkach transportu publicznego. Wykazano, że w szczególności młodzi ludzie, którzy czasem przez wiele godzin w tygodniu słuchają głośnej muzyki, nie mają pojęcia, że narażają swój słuch. Uszkodzenie narządu słuchu może ujawnić się po latach, a wtedy jest już za późno. Nowe normy wprowadzają niewielkie zmiany techniczne, dzięki którym normalne użytkowanie odtwarzaczy zgodnie z ustawieniami domyślnymi jest bezpieczne. Konsumenci, jeśli zechcą, mogą nastawić głośność powyżej poziomu domyślnego, ale otrzymają wówczas wyraźne ostrzeżenie o ryzyku, jakie podejmują.

Komentarz
Sam pomysł, jak wiele innych uregulowań narzucanych przez Unię, np. w kwestii kształtu bananów czy wielkości pomarańczy, jest dość kontrowersyjny, choć nie ulega wątpliwości, że intencje są słuszne. Sam raport ma poważne podstawy naukowe i oparty jest na badaniach naukowych, ale nawet słowem nie wspomniano tam o równie ważnych (jeśli nie ważniejszych) kwestiach – jakości brzmienia oraz faktycznej głośności w sensie różnicy między poziomem maksymalnym a średnim. Może się bowiem okazać, że odpowiedzią producentów muzycznych na te ograniczenienia będzie jeszcze większa maksymalizacja dźwięku, co w konsekwencji spowoduje, że żadnej płyty nie będzie można wysłuchać od początku do końca.