Wtyczki VST Flanger i Reverberation autorstwa Aleksandra Szlejenkina (Syncersoft), które dotychczas były dostępne odpłatnie, można teraz pobrać za darmo. Jak w przypadku wielu tego typu “udarmowionych” wtyczek w czasie instalacji (plug-iny dostępne są tylko dla komputerów Windows) pojawi się znienacka prośba o akceptację dodatku do przeglądarek internetowych, więc w odpowiednim momencie trzeba wcisnąć Decline (chyba że ktoś taki dodatek chce sobie zainstalować).
Obie wtyczki, choć wykonane w oparciu o program SynthEdit, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Pogłos brzmi szeroko i efektownie, nie kłuje w uszy i ma bardzo miękkie wybrzmiewanie (zwłaszcza z wciśniętą opcją Tube). Natomiast Flanger robi rzeczy, które do tej pory dostępne były wyłącznie w najlepszych flangerach sprzętowych, wzbudzając się przy najwyższych ustawieniach sprzężenia (koniecznie trzeba za nim włączyć limiter!). Obie wtyczki pobieramy stąd. Znajdziemy tam też ciekawy syntezator o niewyszukanej nazwie Synth, który pozwala generować brzmienia podkładowe.
Firma Steinberg udostępniła na swojej stronie bezpłatny miernik głośności w postaci wtyczki VST3 pod nazwą SLM 128. Wtyczka jest dostępna dla komputerów Mac OS X oraz Windows (32- i 64-bitowych) i jest kompatybilna z programami Cubase 6.5 oraz Nuendo 5 i wyższymi (wtyczka nie uruchomi się w programach, które nie obsługują formatu VST3). Miernik jest zgodny z rekomendacją EBU R128 ogłoszoną w sierpniu 2011 roku, uwzględniającą trzy parametry określania poziomu sygnału audio: Programme Loudness, Loudness Range oraz Maximum True Peak Level, i pomiary w nowych jednostkach LUFS (Loudness Unit Full Scale). Możliwe są trzy metody pomiarów (Momentary, Short Term oraz Integrated), a także wyświetlanie w trybach True Peak i Range. Wtyczka jest przydatnym narzędziem dla tych osób, które przygotowują materiał audio do szeroko rozumianej emisji. Od sierpnia tego roku wielu nadawców będzie przyjmowało jedynie taki materiał audio, który będzie spełniał wymogi EBU R128.
Nasz dobry znajomy Terry West z Holandii to znana marka w świecie twórców oprogramowania muzycznego freeware. Właśnie opublikował informację na KVR o dostępności swojej nowej wtyczki, jaką jest limiter Safe Limit. Wbrew nazwie wtyczka nie jest tak do końca bezpieczna, gdyż trzeba się pilnować jeśli chodzi o ustawienie poziomu maksymalnego – można przesterować wyjście bez problemu. To co mi szczególnie przypadło do gustu, to dwie interesujące funkcje. Pierwsza to przestrajane filtry dolno- i górnozaporowe (ich częstotliwość regulujemy przeciągając myszką w górę lub w dół na liczbie wskazującej próg odcięcia) oraz możliwość ich wstawienia limitera przed lub po filtrach. Gdy pracujemy nad maksymalizacją głośności wówczas różnego typu niuanse zaczynają grać rolę, w tym także ustawienie filtracji. Druga fajna rzecz to możliwość precyzyjnego ustawienia czasów ataku i powrotu limitera (suwaki wyskalowane są w milisekundach), co pozwala nam dopasować jego zachowanie do przetwarzanego materiału muzycznego (tego mi właśnie bardzo brakuje w doskonałym skądinąd Loudmaksie). Procesor wymaga nieco czasu, by nad nim w pełni zapanować (wciąż nie mogę dociec na czym polega działanie funkcji Divide – jeśli jest to obróbka równoległa, to na jakiej zasadzie?). Jeśli jednak ktoś poszukuje różnych narzędzi pozwalających zwiększyć głośność materiału na sumie, to warto z tą wtyczką poeksperymentować.
Doskonały procesor efektowy firmy Variety of Sound jest obecnie dostępny w nowej wersji oznaczonej jako mkII. Wtyczka, której autorem jest Bootsie, to wirtualny odpowiednik klasycznych urządzeń typu echo chorus, w których do opóźnienia wykorzystywano taśmę analogową, a efekt chorusa uzyskiwano za pomocą analogowych linii opóźniających. Typowym przykładem tego typu urządzenia jest Roland RE-201 i inne z tej serii. Nasty DLA już w pierwszej wersji był doskonałym emulatorem tego typu procesorów i w wersji mkII nic się pod tym względem nie zmieniło. Zmieniono natomiast zachowanie się emulatora układu wejściowego, implementując mu nowy algorytm saturacji, znacznie ciekawiej brzmiący niż poprzednio. Bootsie poprawił też kompresor emulujący dynamiczny charakter nasycania taśmy analogowej. Drobnych zmian i ulepszeń jest jeszcze kilka i jeśli nie miałeś jeszcze do czynienia z tym procesorem, to wypróbuj go koniecznie. Osób, które z niego korzystają, na pewno nie trzeba zachęcać do sięgnięcia po nową wersję. Pobieramy ją z tej lokalizacji. Wtyczka występuje w formacie VST i jest dostępna tylko dla komputerów Windows.
Trzeszczące, zaszumione brzmienie starej płyty winylowej… To, czego tak nie lubili melomani jeszcze w latach 70. i 80., teraz stało się pożądanym i często stosowanym efektem, który na różne sposoby starają się uzyskać producenci muzyczni. Eugeny Danchenko z Tonebytes stworzył w oparciu o SynthEdit wtyczkę VST o nazwie Vinyl, (pobieramy ją stąd), która pozwala uzyskać tego typu brzmienie z całą gamą funkcji pozwalających na jego dopasowanie do naszych potrzeb. Wtyczka generuje szumy i trzaski o regulowanej intensywności, barwie i poziomie, a jednocześnie aplikuje do sygnału filtry pozwalające uzyskać brzmienie typowe dla różnych dekad – od lat 40. do współczesności. Wszystkie parametry podlegają automatyzacji, a sama wtyczka pracuje też “na sucho”, co oznacza, że włączona na ścieżce emituje różnego typu artefakty bez konieczności włączania materiału audio czy uruchomienia odtwarzania. Dobrze napisany, funkcjonalny i przydatny plug-in – polecam. W trakcie instalacji program będzie chciał zaoferować nam jakiś dodatek do przeglądarki, ale nie musimy się na to zgodzić wybierając opcję odrzucenia.
Kompozycja algorytmiczna nie jest nowością i bywa wykorzystywana przez różnych twórców, często bardzo zacnych. Może nie do końca chodzi tu o brak weny, ile o wzbogacenie własnych kompozycji o element przypadkowości w określonych przez nas ramach. Poza tym tego typu utwory mogą się okazać inspirujące i stanowić ciekawą bazę do dalszych prac.
Niezawodna firma HG Fortune udostępniła właśnie na stronach KVR wersję beta wtyczki o nazwie Project WFX (VSTi, tylko dla Windows). Jest ona niemal ukończonym produktem (z kilkoma niedociągnięciami jeśli chodzi o interfejs graficzny), ale nie oferuje funkcji zapisywania presetów, więc gdy powstanie nam coś ciekawego, wówczas trzeba to nagrać, aby nie zaginęło.
Zabawa z tą wtyczka jest znakomita – kilkoma kliknięciami jesteśmy w stanie wykreować coś, co już ma postać muzyczną, a potem to dopracować zmieniając wybrane parametry, a raczej dając wskazówki algorytmom zarządzającym pracą wszystkich czterech partii. Aby zacząć pracę wystarczy wcisnąć przycisk Play i suwakami w prawym górnym rogu ustawić proporcje poszczególnych partii: bębnów, basu, arpeggia i padu. Przyciskami z literką L wyzwalamy losowy wybór algorytmu, który możemy potem skorygować według własnych preferencji. Dla każdej części możemy też zmieniać barwy. Bąbny i bas możemy w znacznej mierze programować, a dla całości wybierać różne skale, tonacje oraz zakres i tempo zmian wprowadzanych przez algorytmy.
AudioTeknikk GreenEugene to wtyczka tzw. nasycacza (łatwo napisać, trudniej wymówić…), czyli procesora, który dodaje harmoniczne do przetwarzanego sygnału. Plug-in dostępny jest w wersji VST tylko dla Windows i możemy go pobrać z tej strony (klikamy na obrazek). W tej wersji wtyczki, a jest to 1.2, dodano regulację poziomu sygnału na wyjściu i regulator proporcji między sygnałem czystym a nasyconym. Akurat ten ostatni chyba nie jest do końca przemyślany, bo po zmieszaniu obu sygnałów z dźwiękiem dzieją się bardzo dziwne i nieciekawe rzeczy wynikające z problemów fazowych. Natomiast sama wtyczka, jako taka, jest bardzo interesująca. W działaniu przypomina trochę genialny procesor GClip – jeden z najlepszych (i do tego całkowicie darmowych) saturatorów jakie istnieją w tej części galaktyki. A wracając do GreenEugene – rzecz nadaje się głównie do pracy na całych miksach i sprawuje się bardzo dobrze (oczywiście dopóki nie zaczniemy kręcić regulatorem Wet/Dry). Korzystając z tej wtyczki możemy wyokrąglić brzmienie i wyeksponować co bardziej apetyczne składowe. Polecam we współpracy z dobrym korektorem i limiterem (sama wtyczka ma już w sobie moduł limitera, ale zakładam, że korektor będzie włączony po GreenEugene i w tej sytuacji limiter na wyjściu będzie niezbędny).
Easytoolz ma parę ciekawych wtyczek na swoim koncie, a z okazji szczęśliwie zakończonych Świąt Wielkanocnych przygotował dla nas prezent pod postacią Minitrona – własnej, wirtualnej wersji legendarnego już mikrosyntezatora analogowego Korg Monotron. Instrument jest bardzo przyjemny w obsłudze, oferuje ciepłe, okrąglutkie brzmienie i powinien wielu osobom przypaść do gustu. W poniższej prezentacji pokazuję kilka możliwych form edycji brzmienia (nie ma tego zbyt dużo, to fakt), ale kreatywni użytkownicy na pewno coś ciekawego na nim ukręcą, zwłaszcza przy wykorzystaniu modulacji filtru lub wysokości dźwięku. Mamy tutaj też bardzo prosty arpeggiator, który może być sterowany zarówno ze ścieżki MIDI jak i z klawiatury Minitrona, po wcześniejszym wciśnięciu przycisku T w jej górnym lewym rogu.
Jak znaleźć ten instrument? Trzeba poprzeglądać różne zakładki strony Easytoolz i szukać obrazku jajka. Jedno z tych jajek będzie pudłem, ale przy drugim zapewne znajdziecie link do pobrania instrumentu. Powodzenia w szukaniu i miłej zabawy.
Günter Hagen z firmy HG Fortune jest programistą, który tworzy syntezatory wirtualne pozwalające generować bardzo inspirujące dźwięki tła, pady i inne tego typu plamy dźwiękowe. Co jakiś czas raczy nas darmowym instrumentem, który albo jest nieco lżejszą wersją syntezatora komercyjnego albo odświeżonym syntezatorem, który kiedyś znajdował się w jego ofercie. Tym razem otrzymujemy od niego STS-26 Pro w ramach prezentu na Święta Wielkanocne. Syntezator ma 128 nowych próbek i 21 pętli perkusyjnych wyzwalanych najniższymi dźwiękami klawiatury jako część generowanego brzmienia. Są też dwa nowe generatory obwiedni, których przebiegi można kreślić z wykorzystaniem myszki, a których działanie słychać w czasie rzeczywistym. Instrumenty można pobrać z lokalizacji podanych na stronie KVR Audio, choć może się zdarzyć, że pierwsza z nich nie zadziała. Druga natomiast wymaga rejestracji, której można dokonać przy wykorzystaniu dowolnego konta e-mail. Mała podpowiedź. Jeśli ktoś nie bardzo wie czym kręcić, żeby zmienić cokolwiek w generowanym brzmieniu (nie ma się czego wstydzić, instrument jest dość skomplikowany w obsłudze…) wystarczy kliknąć przyciski z napisem Lazy, które aktywują przypadkowe ustawienia oscylatorów, filtrów lub obu jednocześnie. Nie ma co owijać w bawełnę – Günter miał już w swojej karierze lepiej brzmiące instrumenty niż STS-26, ale i z tego można wycisnąć szereg ciekawych dźwięków próbując dopasowywać ustawienia do własnych potrzeb lub po prostu zdając się na ślepy los.
Jeśli ktoś z Was już miał do czynienia z wtyczką Mołot, której autorem jest Władislaw Gonczarow, to na pewno już wie, że jest to jeden z najbardziej kreatywnych, wszechstronnych i najlepiej brzmiących kompresorów freeware dostępnych na rynku. Pod wieloma względami sprawuje się znacznie lepiej niż niektóre wtyczki, za które trzeba zapłacić niemało pieniędzy. Obecnie dostępna jest najnowsza wersja tego procesora, oznaczona jako 0.3. Na pierwszy rzut oka od razu widać, że ma nieco jaśniejszy, większy i bardziej czytelny interfejs graficzny. Wprowadzono też możliwość zmian parametrów poza interfejsem graficznym (trójkąt w lewym dolnym rogu, zmiany dokonywane prawym lub lewym klawiszem myszki). Inne udoskonalenia to: kalibracja miernika do -18 dBFS ze stałą czasową 300 ms; parametr Oversampling dopasowuje się automatycznie do częstotliwości próbkowania projektu; wszystkie parametry można też zapisać jako domyślne, tak by kompresor zawsze uruchamiał się w wybranym przez nas ustawieniu (opcja Save as Default). We wspomnianym menu pojawiły się też nowe parametry, takie jak możliwość włączenia kluczowania sygnałem zewnętrznym (Side-Chain) oraz włączenia wielokrotności czasów ataku i powrotu. Mołot wciąż nie jest kompresorem dla początkujących i wciąż wymaga sporej wiedzy na temat kompresji, by móc z niego efektywnie korzystać, ale nie zmienia to tego, o czym wspomniałem na wstępie – jest po prostu znakomity. Wtyczka dostępna jest zarówno dla komputerów Windows (32 i 64 bity), jak i dla OS X, a odpowiednią wersję pobieramy stąd.
Bardzo ciekawy, całkowicie bezpłatny procesor pogłosowy opublikowała na swojej stronie firma MuTools, producent aplikacji DAW MuLab 4(dostępnej też w wersji free). MuVerb to wtyczka w formacie VST dla Windows, którą można pobrać z tej strony. Pobieramy plik zip, rozpakowujemy go i cały folder kopiujemy do naszego katalogu z wtyczkami VST. Pogłos ma kilka ciekawych elementów, na które warto zwrócić uwagę. Pierwszy to zaimplementowany blok filtru dla pogłosu, który może pracować jako dolno-, górno- lub pasmowoprzepustowy, z regulacją częstotliwości odcięcia oraz rezonansu, co pozwala uzyskać bardzo ciekawe efekty brzmieniowe, zwłaszcza gdy parametry te poddamy automatyce. Możemy też ustawiać niezależne czasy predelay dla lewego i prawego kanału, co umożliwia dodanie efektu ruchu do naszego pogłosu. Pogłos poddaje się efektowi modulacji, korzystając z kontrolek Turblnc. Pod przyciskiem opcji (górny prawy róg – trzy poziome kreski) możemy m.in. zmieniać kolory, programować mapowanie MIDI dla procesora itp. Zużycie mocy obliczeniowej na komputerze Dell XPS8300 nie przekracza 1% na instancję. Bardzo fajny pogłos, polecam.
Firma Blue Cat Audio udostępniła nową wersję swojego całkowicie darmowego pakietu wtyczek we wszystkich możliwych formatach dla komputerów Windows i OSX. W pakiecie znajdziemy następujące procesory: Chorus (od lekkiego do bardzo intensywnego i głębokiego), Flanger (o bardzo szerokim spektrum możliwych do uzyskania brzmień), FreqAnalyst (świetny analizator widma sygnału audio), Gain Suite (możliwość kontroli czułości jednego lub wielu śladów audio, wraz z automatyzacją kontrolek), Phaser (wzorowany na klasycznych analogowych rozwiązaniach, oferujący do 32 przesuwników) oraz Triple EQ (świetnie brzmiący, 3-pasmowy korektor parametryczny z bardzo szeroką regulacją zarówno wzmocnienia/tłumienia jak i szerokości filtrów.
Pakiet zdecydowanie wart tego, aby go mieć w swoim komputerze. Całą paczkę możemy probrać stąd, choć aktualnie obciążenie serwera Blue Cat Audio jest tak duże, że mogą być z tym spore problemy (stąd natomiast można pobrać poszczególne wtyczki z zestawu, może pójść nieco sprawniej.)
King Tao KT-C to kolejny ciekawy, bezpłatny kompresor VST, tym razem zarówno dla komputerów Windows jak i Mac OS X (tu także jako AU). W obu wersjach można go pobrać z tej strony. Pod wieloma względami jest dość typowym narzędziem do obróbki dynamiki, jeśli nie liczyć możliwości ustawienia bardzo krótkiego czasu ataku oraz opcji mieszania sygnału przetworzonego z nieprzetworzonym. Na moim systemie nie działał wskaźnik głębokości redukcji (pewno mechanizm się zaciął…), a poza tym to bardzo przyjazny w obsłudze, efektownie wyglądający, przewidywalny i całkiem nieźle brzmiący procesor. Nie ma żadnych presetów, ale chyba nie są tutaj potrzebne. Zużycie mocy obliczeniowej na komputerze Dell XPS8300 nie przekracza 1% na jedną instancję. Fajna rzecz – zawsze to jeden kompresor więcej dla uzyskania określonych efektów brzmieniowych. W przypadku KT-C polecam pracę z ekstremalnie głęboką kompresją i subtelne domiksowanie sygnału czystego.
Piano One, którego autorem jest Yichi Wang z firmy Sound Magicto wirtualny instrument freeware, może niezbyt atrakcyjny graficznie, ale którego siłą są interesujące sample koncertowego fortepianu Yamaha C7, na bazie których Piano One wytwarza dźwięki. Do ich generowania użyto tajemniczego modułu o nazwie Sound Magic Hybrid Modeling Engine. W efekcie uzyskano ładny, bardzo realistyczny dźwięk, którym bardzo przyjemnie się gra, bez wrażenia, że mamy do czynienia z jakimś plastikowym instrumentem. Technologia odtwarzania sampli przemyślana jest tak, że nie ma tu praktycznie żadnego opóźnienia, a obciążenie procesora jest znikome. Razem z instrumentem pobierana jest ważąca ok 150 MB biblioteka próbek we własnym formacie instrumentu. Dodatkowo można pobrać, ale to już odpłatnie, sześć dodatkowych bibliotek brzmień innego typu fortepianów oraz kilkanaście dodatków poprawiających jakość brzmienia. Aktualnie dostępna jest wersja 1.1 tego instrumentu, którą można pobrać stąd. W kwietniu ma się ukazać także wersja dla komputerów Macintosh.
Syntezator u-He Tyrell N6 już w pierwszej wersji był jednym z najlepszych instrumentów wirtualnych freeware, ale teraz, gdy pokazała się jego wersja 2.0 możemy mówić o absolutnej czołówce, już nie tylko wśród wtyczek bezpłatnych. Z odmienionym interfejsem graficznym oraz dodanym, świetnie brzmiącym chorusem (emulacją chorusa z syntezatora Roland Juno-60) instrument ten obowiązkowo powinien znaleźć się w zestawie Waszych wtyczek VSTi (dostępna jest zarówno wersja dla komputerów Windows jak i OS X).
Historia tego instrumentu jest dość ciekawa, gdyż w pierwszej wersji miał powstać syntezator analogowy o cechach, które mieli wskazać czytelnicy witryny amazona.de. Na podstawie wyników przesłanych przez nich ankiet stworzono zarys instrumentu, który nigdy jednak nie wyszedł poza fazę fotorealistycznej animacji 3D. W tym samym jednak czasie z amazona.de skontaktował się Urs Heckmann (U-He), twórca znakomitych syntezatorów wirtualnych, i zaoferował instrument o nazwie Tyrell N6, który był wczesnym prototypem syntezatora dostępnego obecnie jako Diva. Co ciekawe, instrument ten został udostępniony za darmo i jako taki błyskawicznie zyskał uznanie na całym świecie.
O zaletach brzmieniowych tego syntezatora można by pisać bardzo dużo, ale najlepiej będzie, gdy sprawdzicie go sami. W moim przypadku miałem drobne błędy przy pierwszym rozruchu (brak jednego z plików txt), ale po ich zignorowaniu VSTi dał się uruchomić i działa pierwszorzędnie. Recz naprawdę wybitna, polecam!
> Najnowsze komentarze