Wpisy oznaczone tagiem

branżowe ploteczki i fakty

Allen & Heath zmienia właściciela

Opublikowano przez

allen_heathBrytyjska firma Allen & Heath ostatnimi laty dość często zmienia właścicieli. Po jej wykupieniu od Harmana przez grupę jej dyrektorów firma jakiś czas funkcjonowała samodzielnie i wtedy właśnie nastąpił najszybszy jej rozwój – m.in. pojawiły się znakomite miksery cyfrowe oraz konsolety didżejskie, które bardzo szybko stały się standardem wśród zawodowców na całym świecie. Potem właścicielem Allena stał się D&M Holdings, posiadacz takich marek jak Denon i Marantz. Najwidoczniej okazało się, że utrzymanie tak dużej linii produktowej wymaga nakładów przekraczających możliwości grupki właścicieli. Pod kuratelą D&M Allen & Heath nie zwalniał tempa i wciąż wprowadzał na rynek coraz to nowsze i ciekawsze produkty. Teraz, za 43 miliony funtów, firmę kupiła grupa Electra Partners, bardzo typowy dla rynków kapitałowych trust inwestycyjny, do spółki z zarządem A&H. Obaj nabywcy, czyli Electra Partners i zarząd Allen & Heath bardzo entuzjastycznie wypowiadają się na temat dalszego rozwoju firmy i otwierających się możliwości. Przedstawiciele D&M nie komentują transakcji. Przypomnijmy, że korzenie firmy Allen & Heath w zakresie produkcji mikserów sięgają roku początków lat 70., kiedy to jeden z jej założycieli, Andrzej Bereza, zaczął tworzyć miksery live dla takich wykonawców jak Pink Floyd czy The Who. Wywiad z tym ciekawym człowiekiem o polskich korzeniach, którego śmiało można nazwać ojcem homerecordingu (to on w 1979 roku wymyślił 4-śladowy rejestrator Portastudio) można znaleźć w EiS 7/2009

Tagi: , , , , , , ,

Monitor Behringera kasuje zestawy hi-end…

Opublikowano przez

B2031Ta informacja jest na tyle intrygująca, że postanowiłem przytoczyć ją w pełnym tłumaczeniu:
Doktor Earl R. Geddes, autorytet w projektowaniu głośników, przeprowadza w sposób naukowy niezależne, ślepe testy odsłuchowe oraz serie testów pomiarowych z uwzględnieniem charakterystyk kierunkowych, zrealizowanych w jego laboratorium. Niedawno trafiły do niego monitory Behringer Truth B2031A i w wyniku badań doktor Geddes uznał, że reprezentują one tę samą klasę co znacznie droższe od nich zestawy hi-endowe Linkwitz Orion. Jak napisał: „Byłem całkowicie pod wrażeniem efektywności monitorów Behringer. To bardzo zaawansowany projekt, którego konstrukcja wykazuje się szeregiem bardzo ciekawych rozwiązań”. Szef marketingu firmy Behringer stwierdził: „Jesteśmy zadowoleni, że dr Geddes osobiście zajął się testami monitorów B2031A, i nie jesteśmy zaskoczeni ich wynikami. Głośniki te są wykorzystywane przez najbardziej wymagających ekspertów z zakresu dźwięku na świecie”.
Tyle informacja prasowa. Doktor Geddes jest autorem książki o przetwornikach audio, pisywał dla magazynów zajmujących się tą tematyką i ma swoją firmę, która wytwarza różnego typu monitory oraz zajmuje się szeroko rozumianymi pomiarami. Wygłasza też odczyty i funkcjonuje w branży jako niezależny specjalista. Opinia, pod którą się podpisał, może się wielu osobom wydać na tyle kontrowersyjna, że mogą podejrzewać jakiś ukryty cel tej kampanii. Ale skoro pan doktor dysponuje pomiarami i ma wyniki ślepych testów, to nie bardzo jest z czym polemizować. Tym bardziej, że póki co nie można się z nimi zapoznać.

Tagi: , , , , , ,

Fajne zdjęcia fajnych studiów nagrań

Opublikowano przez

mainroomChcesz pooglądać sobie zdjęcia fajnych studiów nagrań (rzecz jest legalna i dozwolona do lat 18, więc bez obawy…)? Szukasz inspiracji jak urządzić własną pracownię? A może chcesz podejrzeć jakich klocków używają w najlepszych – lub wręcz przeciwnie – domowych studiach? Polecam zajrzeć na stronę Mainroom Pro. Osoby, których fascynuje ten temat mogą spędzić długie godziny podziwiając zgromadzone tam zasoby. Nie ma tego może przesadnie dużo, ale strona jest rozwojowa i dopiero zaczyna swą egzystencję w sieci. A jeśli ktoś chce, to może wysłać też zdjęcia swojego studia. A co, Polacy nie gęsi i swe studia mają, prawda?

Tagi: , , , ,

Nowy syntezator Native Instruments

Opublikowano przez

NI_artwork_2Na razie wiemy tylko tyle, że będzie to nowy syntezator wirtualny Native Instruments, który ma mieć wszystkie pod sobą i że zaczęła się rewolucja. No tak, ale w ten sposób piszą o swoich nowych produktach niemal wszyscy, więc specjalnych powodów do niepokoju nie widzę. Tu natomiast można posłuchać krótkich numerów z nowym instrumentem w roli głównej, które brzmią ciekawie i intrygująco, ale wciąż znam instrumenty, które są w stanie takie rzeczy uzyskać. Więc? Zdaje się, że we Frankfurcie dowiemy się więcej, a może trochę wcześniej…

Tagi: , , , , , , , ,

To już pewne: będzie Sound Forge dla OS X (i nowa płyta DVD)!

Opublikowano przez

Firma Sony Creative Software potwierdziła – wprawdzie jeszcze nie do końca oficjalnie, ale komunikatu prasowego spodziewam się lada moment – że zamierza wprowadzić na rynek swój flagowy edytor plików dźwiękowych, czyli Sound Forge, także w wersji dla komputerów Macintosh. Na stronie www.finallyonthemac.com pojawił się film w nowej, tym razem pełnej wersji, na której oficjalnie pojawia się nazwa Sound Forge Pro Mac. Zapowiadane są kolejne cztery filmy z prezentacją programu, które będzie można obejrzeć na stronie www.finallyonthemac.com.
Skoro swoją tajemnicę zdradziło Sony, to ja też poinformuję (na razie półoficjalnie – oficjalna informacja niebawem), że właśnie szykowane jest do publikacji kolejne wydawnictwo DVD mojego autorstwa, które w całości będzie poświęcone programowi Sound Forge. To będzie Dźwiękowa Kuźnia, jakiej nie znacie. Tematyka obejmuje wszystkie aspekty pracy z tym znakomitym programem – od edycji sampli i pętli do zaawansowanego masteringu. Większość z nas korzysta z tego programu na nieco podobnej zasadzie, na jakiej korzystamy z edytora tekstu Word, stosując go do prostych i oczywistych zadań. Tymczasem jest to potężne narzędzie, które liczbą dostępnych funkcji, możliwościami i zakresem zastosowań potrafi oszołomić nawet wytrawnych zawodowców. Mam nadzieję, że dzięki tej nowej płycie DVD zobaczycie program Sound Forge jakiego być może nie znacie, a wielu z Was odkryje go na nowo. Oficjalne informacje już niebawem.

Tagi: , , , , , , , ,

Niepewna przyszłość Sibeliusa

Opublikowano przez

Ostatnio pojawiło się sporo spekulacji na temat przyszłości najpopularniejszego profesjonalnego programu do edycji nut, czyli Sibeliusa, który aktualnie należy do Avida. Problem polega na tym, że Avid przeprowadza restrukturyzację, której pierwszym efektem była sprzedaż M-Audio firmie inMusic (do której należy już m.in. Numark, Alesis, Akai i Alto). Obecnie natomiast obejmuje ona zmiany w zespole, który pracował nad rozwojem Sibeliusa, a którego kwatera znajduje się w Finsbury Park w Wielkiej Brytanii. Pracowało tam 15 osób, w tym cały zespół odpowiedzialny za rozwój i utrzymanie kodu oraz osoby nadzorujące prace. 9 spośród tych osób zostało już zwolnionych, a 6 oczekuje właśnie na wymówienie, ponieważ biuro będzie wynajmowane tylko do września. Avid zapowiada, że wszelkie prace nad Sibeliusem zostaną przeniesione do Kalifornii, ale na razie żadna z osób pracujących do tej pory w UK nie ma oferty dalszej pracy. Rzecz jest o tyle dziwna, że Sibelius jest bardziej programem typu DTP niż audio, a w zespole Avida w Kalifornii nie ma nikogo, kto znałby się na podstawowej rzeczy w DTP, jaką jest Post Script Level 3… Twórcy programu Sibelius, bracia Finn, złożyli Avidowi ofertę odkupienia tego działu korporacji, ale została ona odrzucona.
Gdzie jest pies pogrzebany? Straty Avid Technology w 2009 roku wyniosły 70 mln dolarów, 36 mln w 2010 i 21 mln w 2011. Akcje Avida, które w 2005 roku kosztowały 66 dolarów obecnie warte są 8,63 dolara (informacje wg artykułu w ZDNet). Wielu członków zarządu Avida sprzedało swoje udziały bądź zrezygnowało z funkcji, a sporą część działalności firmy przenosi się na Ukrainę do Kijowa.
Jednocześnie stworzyła się grupa osób znających się na rzeczy i silnie zmotywowanych do tego, by wykupić Sibeliusa od – jak to określono – „spekulanta giełdowego, jakim jest Avid”. Na razie wszyscy, a przede wszystkim dotychczasowi użytkownicy Sibeliusa, oczekują od firmy Avid jednoznacznego określenia się, w jaki sposób zamierza ona kontynuować prace nad tym programem bez oparcia na grupie jej twórców i opiekunów. Zainteresowanych tematem odsyłam do artykułu w CDM.

Tagi: , , , , , , ,

Sound Forge dla OS X (spekulacje)

Opublikowano przez

Upadek firmy BIAS, której program Peak był jednym z najmocniejszych narzędzi edycyjnych audio dla komputerów Mac sprawił, że pojawiła się furtka dla innych producentów, by zająć tę właśnie niszę produktową. Już wcześniej na tym rynku zaistniał Steinberg (WaveLab), a teraz tu i ówdzie się plotkuje, że tą firmą będzie Sony, a produktem będzie Sound Forge. Powstała już strona internetowa finallyonthemac.com, na której można obejrzeć film promocyjny, z którego może zbyt wiele nie wynika, ale który daje do myślenia. A skąd przypuszczenia, że to właśnie Sony? Jej najnowszy program, jakim jest SpectraLayers Pro, dostępny jest zarówno w wersji dla PC jak i dla maków – to pierwszy program audio dla OS X w historii tej firmy (a także firmy Sonic Foundry, która sprzedała swoje programy firmie Sony).
Kilka dni temu otrzymałem do testów SpectraLayers i muszę przyznać, że ta wspaniała aplikacja pod względem interfejsu graficznego bardzo przypomina aplikacje makowe i sporo różni się od grafiki programów Vegas, SoundForge czy Acid. Poza tym Sony zostało wręcz zmuszone do tego ruchu w chwili, gdy największy konkurent Sound Forge, czyli WaveLab, także pokazał się w wersji makowej. Zresztą sami przedstawiciele firmy Sony w rozmowach nieoficjalnych mówią o tym, że szykują coś ekstra i żeby się przygotować na sporą zmianę.

Tagi: , , , , ,

Zakończenie promocji z bezpłatnym Minimoogiem

Opublikowano przez

Właśnie zakończyła się (przynajmniej oficjalnie, bo z uwagi na różne strefy czasowe chyba jeszcze trochę potrwa) akcja firmy Arturia, w której – jak się okazało – chodziło o nabicie licznika lubiących na Facebooku. A jakie się przy tym działy sceny! Jak przed sklepem meblowym w połowie lat 80. gdy „rzucili” wersalki o nazwie Adam. Strona internetowa Arturii stanęła już dobrze przed północą. Po północy było jeszcze gorzej i napięcie stopniowo rosło, bo nie wiadomo było o co chodzi. Po jakimś czasie ktoś się zorientował, że może coś będzie na fejsbuku Arturii, i to był strzał w dziesiątkę. Licznik lajków zaczął się kręcić. Około dziesiątej rano panie i panowie z Arturii, już na spokojnie, po porannej kawie i francuskim rogaliku, przelinkowali stronę z promocją bezpośrednio na Facebooka (jakby nie można było tego zrobić wcześniej). Ale tu niektórzy mieli problem, na przykład ja, ponieważ z biznesowego Facebooka nie dało rady nic „lajknąć”. Na gwałt musiałem więc założyć konto na kolegę, który zresztą z całym tym fajsbukiem nie chce mieć nic wspólnego, bo w ogóle nie rozumie o co w nim chodzi (i ja go rozumiem w tym nierozumieniu). I uff… Coś poszło, pojawiło się jakieś pytanie i informacje, że w ciągu 48 godzin coś dostanę. Oczywiście, nie dostałem aż do teraz, i kto wie czy kiedykolwiek coś dostanę [korekta: godzina 15.44, dotarł mail z linkami i indywidualnym kodem :-)]. W tzw. międzyczasie pojawiła się plotka, że można gdzieś coś ściągnąć na torentach, pojawiły się strony z linkami, wszystko w aurze bliskiej kryminałowi. Potem ktoś przytomnie zauważył, że i tak trzeba mieć kod w mailu, a bez tego to tylko w demo się można pobawić. Akcja nabrała gwałtownego przyspieszenia, bo strona Arturii ruszyła, ale i tak wszystko kierowało na tego fejsbuka. No istny thriller normalnie się z tego zrobił! Efekt jest taki, że „lajków” na stronie Arturii nabiło jakieś 75 tysięcy i najprawdopodobniej tyle też kopii wirtualnych Minimoogów pojawi się wkrótce w projektach muzycznych na całym świecie. Wszystko wokół zacznie brzmieć moogowato.

A skoro już o Moogu mowa, to całkiem niedawno znalazłem w swoich archiwach zdjęcie Boba, które zrobiłem ja (albo Maciek Dobrski, już nie pamiętam, bo to było całe 10 lat temu z niewielkim okładem) na NAMM w Anaheim w styczniu 2002 roku, z egzemplarzem EiS i pięknym uśmiechem na twarzy. Jak się okazało, rodzina Boba (zdaje się, że jego babcia) pochodziła z Polski i choć trudno jest mi to teraz udokumentować, to usłyszałem to bezpośrednio od samego Mistrza. Bob jeszcze wtedy był właścicielem marki Big Briar i dopiero dobijał się o prawa do nazwy Moog (które wcześniej stracił w wyniku perturbacji finansowych). Ale to właśnie za czasów Big Briar Bob opracował serię Moogerfooger, by chociaż w ten sposób przemycić swe nazwisko, z którego w pełnym brzmieniu nie miał prawa korzystać. Dziwne to były czasy dla jego firmy, więc gdy tylko udało Mu się odzyskać kontrolę nad Moog Music, wszyscy cieszyliśmy się razem z Nim. A potem był Voyager i wszystko zaczęło się kręcić od nowa. I choć Boba już nie ma wśród nas, to wciąż Go słyszymy w takich instrumentach, jak pobrana przez Was Arturia Minimoog-V. Macie więc w swoich komputerach piękny kawałek historii muzyki – wirtualną wersję najbardziej znanego instrumentu elektronicznego wszech czasów (choć jeśli chodzi o wielkość sprzedaży prym wiedzie Yamaha DX7).

Tagi: , , , , , , , ,

Turbosound w rękach Behringera

Opublikowano przez

Music Group pod wodzą Uli Behringera rośnie w siłę. Od jakiegoś czasu mówiło się o tym, że zamierza przejąć jedną z dużych firm produkujących systemy nagłośnieniowe i padały tu różne nazwy. W efekcie okazało się, że jest to Turbosound. Teraz Uli ma w swoich rękach Midasa, Klark Teknika i Turbosound, więc może ostro poszaleć na rynku systemów PA.

Tagi: , , ,

djSHOP.PL Workshop Day

Opublikowano przez

Chciałem bardzo podziękować wszystkim osobom, które odwiedziły nas podczas djSHOP.PL Workshop Day we Wrocławiu w klubie Eter. Rozmowy z Wami, w większości wiernymi Czytelnikami tego blogu, były dla mnie wielką przyjemnością i ogromnie raduje mnie to, że jest w Was tak wielka chęć tworzenia muzyki, że macie do tego olbrzymią pasję i sprawia Wam to autentyczną przyjemność. Świat należy do Was! Jeszcze raz zachęcam do poszukiwań, eksperymentów i myślenia o produkcji muzycznej w znacznie szerszych kategoriach niż tylko dopasowania poszczególnych instrumentów.
Koniecznie trzeba też wspomnieć o stronie organizacyjnej. Tomek, Ala, Iza i cała ekipa djSHOP.PL oraz aktywnie udzielający się wolontariusze dali prawdziwy pokaz tego, jak powinno się organizować profesjonalną imprezę warsztatowo-prezentacyjną. Od kilkunastu lat jeżdżę tu i ówdzie odwiedzając przeróżne targi, prezentacje i inne tego typu eventy i to, co mogliśmy obserwować we Wrocławiu, to klasa światowa. Przykłady? Można się było porozumieć bez podnoszenia głosu. Nagłośnienia pracowały w określonych strefach nie zakłócając ciszy w innych. Gdy na początku imprezy okazało się, że jest pewien problem logistyczny z naszym stoiskiem wówczas zostało ono przetransportowane w ciągu kilku minut w inne miejsce – rzecz nie do pomyślenia i zupełnie nie do zrealizowania w przypadku innych imprez wystawienniczych na jakich bywałem. A poza tym miła atmosfera, chęć pomocy w każdej sprawie i natychmiastowe rozwiązywanie zgłaszanych problemów. Gratulacje!

Tagi: ,