Bitwig Studio – recenzji część druga

19 Kwiecień 2014 12 uwag

Bitwig_edycja wielowarstwowaZgodnie z obietnicą zamieszczam drugą część recenzji programu Bitwig Studio, który w zasadzie nie jest programem DAW, ale DCW (Digital Creative Workstation). Tym razem opiszę moduł aranżera. Taka mała lektura na Święta, z życzeniami Zdrowych i Wesołych.

W aranżerze układamy nasze ścieżki zgodnie z powszechnie przyjętym, uznanym za standard odwzorowaniem liniowym, które swój początek wzięło od układu ścieżek na przesuwającej się taśmie wielośladowej. Od razu jednak widać, że Bitwig nie jest programem „studyjnym”, takim jak Pro Tools, Cubase, Logic czy Reaper. Po pierwsze – ścieżki nie mogą być dowolnie rozszerzane (są tylko dwa stany – kompaktowy i jeszcze mniejszy), a w ich nagłówkach nie znajdziemy praktycznie żadnych elementów, do których przyzwyczaili się użytkownicy cyfrowych wielośladów, nie licząc nazwy ścieżki, malutkiego wskaźnika poziomu, suwaka tłumika i przycisków solo, wyciszania, nagrywania i otwierania ścieżek automatyki dla śladu. Chcąc uzyskać dostęp do bardziej zaawansowanych funkcji ścieżki, należy kliknąć na jej nagłówku. Wtedy w panelu inspektora (okno z lewej strony) pokazują się wszystkie dostępne opcje, włącznie z oknem, w którym możemy aktywować wtyczki.
Czytaj dalej

Estrada i Studio w Tok FM

17 Kwiecień 2014 4 uwag

EiS_05_2014_okladka_1Zdradzając nieco przed czasem fragment okładki majowego numeru Estrada i Studio chciałem jednocześnie zaprosić wszystkich zainteresowanych do wysłuchania w piątek 18 kwietnia audycji w Radiu Tok FM, gdzie w ramach programu OFF Czarek około godziny 12.00 będę miał przyjemność gościć i pomówić z gospodarzem programu o EiS, naszych Czytelnikach, o wszystkich rzeczach, które interesują osoby zajmujące się produkcją muzyczną czy po prostu lubią słuchać muzyki i mogą ich pewne rzeczy związane z jej powstawaniem i nagrywaniem zaciekawić. Mam nadzieję, że rozmowa będzie interesująca, a jej przewidziany czas to ok. 30 minut. No i gramy na setkę i na żywo. To lubię :-)


Aktualizacja: Audycję można już przesłuchać na portalu internetowym Tok FM pod tym adresem. Niestety nie można dodać odnośnika do konkretnego odcinka, zatem w archiwum audycji należy zlokalizować odcinek Czasopisma mniej znane: “Estrada i Studio”, red. nacz. Tomasz Wróblewski z 2014-04-18 12:00.

Malcolm Young odchodzi z AC/DC

16 Kwiecień 2014 2 uwag

malcomNiestety wiadomości na temat złego stanu zdrowia Malcolma Younga potwierdziły się. Jak to bywa w większości plotek, część informacji okazała się prawdziwa, a część nie. Stan zdrowia Malcolma Younga faktycznie nie pozwala mu, przynajmniej na ten moment, na kontynuowanie kariery muzycznej, jednak AC/DC nie zawiesza z tego powodu działalności.

Oficjalna strona zespołu informuje, że muzycy “będą kontynuowali tworzenie muzyki”. Nie wspomniano nic o koncertach, jednak możemy się domyślać, że jeśli zespół wejdzie do studia nagrać nowy materiał, będą chcieli go również zaprezentować na żywo.

W sprawie Malcolma Younga nic nie jest jeszcze ostatecznie przesądzone i oficjalne źródła informują jedynie o jego “przerwie od zespołu”. Mówi się jednak, że skrzep w mózgu uniemożliwia mu normalne funkcjonowanie, trudno więc w takiej sytuacji optymistycznie patrzeć w przyszłość.

AC/DC przetrwali śmierć swojego wokalisty i wiele wskazuje na to, że przetrwają również odejście założyciela zespołu. Jak będzie brzmiała muzyka grupy po odejściu jej cichego lidera i współautora utworów? Już niedługo powinniśmy się o tym przekonać. Największą zagadką pozostaje jednak kwestia występów na żywo. Malcolm Young jest jednym z najlepszych gitarzystów rytmicznych w muzyce rockowej i to właśnie on w dużej mierze odpowiada za charakterystyczne brzmienie zespołu.

AC/DC kończą działalność?

15 Kwiecień 2014 5 uwag

angus_malcolmOd kilkunastu godzin internet obiega bardzo smutna wiadomość, jakoby Malcolm Young, gitarzysta rytmiczny AC/DC doznał wylewu. Muzyk jest w ciężkim stanie zdrowotnym i ludzie z jego najbliższego otoczenia nie dają mu szans na powrót do muzyki.

Dwa miesiące temu zespół planował nie tylko nagrać nowy album, ale również ruszyć w trasę koncertową z okazji 40-lecia istnienia zespołu. Nagrania nowego materiału miały rozpocząć się już w maju w Vancouver. Malcom i Angus Youngowie intensywnie pracowali nad nowymi utworami, jednak wiele wskazuje na to, że prace zostały przerwane 3 tygodnie temu, kiedy to Malcolm doznał wylewu.

Pamiętajmy, że jest to jedynie niepotwierdzona plotka. Coraz więcej serwisów jednak donosi, że niestety jest prawdziwa…

Malcolm Young w styczniu świętował 61. urodziny. Dyskografię AC/DC zamyka album Black Ice z 2008 roku.

Bezpłatna emulacja fragmentu konsolety Trident

14 Kwiecień 2014 3 uwag

the_arqOstatnio moją uwagę zwróciła wtyczka ARQ High EQ (niestety dostępna tylko dla Windows), której twórcą jest firma CDS Audio Software. CDS w tym wypadku to skrót od Classically Defined Sound. Wykorzystując technologię splotu stosowaną w procesorze Nebula (zainteresowane osoby znajdą więcej informacji na ten temat pod tym linkiem), CDS stworzył pakiet wtyczek emulujących – a w zasadzie odwzorowujących z niemal fotograficzną dokładnością – pracę elementów wchodzących w skład legendarnej analogowej konsolety Trident A-Range. Konsolet takich powstało raptem 13, więc stworzenie wirtualnej repliki ma sens z historycznego punktu widzenia. W skład pakietu wchodzi 6 wtyczek emulujących określone elementy miksera, a całość kosztuje 79 dolarów.
Dla zachęty producent udostępnił za darmo fragment tej większej układanki pod postacią korektora wysokich częstotliwości, który każdy może pobrać (w wersji 32- i 64-bitowej) z tej lokalizacji (wpisujemy maila, na który przychodzi link). Generalnie rzecz ujmując pozwala on podbić lub stłumić półkowo częstotliwości od 8 d 20 kHz, a zatem umożliwia np. rozjaśnienie poszczególnych partii lub całego miksu. Praca w zakresie wysokich częstotliwości to pięta achillesowa wielu korektorów wirtualnych, ale w tym wypadku nie ma mowy o żadnych niedoróbkach. Filtr brzmi naprawdę znakomicie i oferuje to, co mają tylko najlepsze narzędzia tego typu: góra jest bardzo gładka i naturalnie brzmiąca do tego stopnia, że można odnieść wrażenie, iż w zasadzie w dźwięku niewiele się zmieniło. Gdy jednak wyłączymy korektor, to nagle czujemy się tak, jakby ktoś na monitory położył gruby koc i cała magia gdzieś znika.
Trzeba brać pod uwagę spore opóźnienie, jakie korektor wprowadza do sygnału, a niektóre słabsze komputery mogą złapać lekką zadyszkę przy jego uruchomieniu.

Bitwig Studio – recenzji część pierwsza

4 Kwiecień 2014 3 uwag

bitwig_1Wprawdzie cała recenzja Bitwiga pojawi się w majowym numerze EiS – a mam nadzieję, że będzie wystarczająco wyczerpująca i wyjaśniająca wiele zagadnień – ale nie mogłem się powstrzymać i chciałem się podzielić z Wami jej pierwszą częścią. Potem dodam drugą, a po resztę zapraszam do majowej Estrady.

Pojawienie się Bitwiga nie było żadną niespodzianką. Program anonsowany był już od ponad trzech lat i od początku było wiadomo, że jego twórcy zamierzają pójść drogą, którą wytyczył Ableton Live. Postanowili to jednak zrobić na swój sposób. Autorami Bitwiga są programiści pracujący wcześniej w firmach Ableton (Live) i Vember (Surge i Shortcircuit), czyli niemiecko-szwedzka koalicja, na czele której stanęli Dominik „Dom” Wilms i Claes Johanson, a także Pablo Sara, Nicholas Allen i Volker Schumacher. Firma ma swoją siedzibę w Berlinie, a od kwatery Abletona dzieli ją 7 minut drogi na piechotę…

Podstawowe informacje
W założeniach twórców Bitwig ma być nowoczesnym programem DAW, w którym pojawią się wszystkie funkcje, jakich potrzebują współcześni artyści i producenci – głównie z kręgu muzyki elektronicznej – a które w innych aplikacjach są niedostępne lub mają formę nie do końca sprzyjającą kreatywnej pracy. Bitwig powstawał przez blisko cztery lata i jest programem stworzonym praktycznie od zera. Specjalnie dla niego skonstruowano własną platformę programistyczną, na bazie której dopiero budowano pozostałe elementy. Od początku Bitwig miał być wielosystemowy, pozwalając pracować na komputerach Windows, Mac, a także Linuks, przy czym struktura programu jest taka, że wszelkie dokonywane w nim zmiany odnoszą się jednocześnie do trzech jego wersji. Jak mówi Wilms, tworząc firmę od podstaw i pisząc oprogramowanie od przysłowiowej czystej kartki papieru mieli ten komfort, że można było przyjąć praktycznie dowolne założenia wstępne, uwzględniające systematyczny rozwój na długie lata do przodu.

Czytaj dalej

Darmowe wtyczki od Ugo Audio

3 Kwiecień 2014 1 komentarz

ugoaudioNiecałe trzy lata temu na łamach 0dB.pl opisywaliśmy świetny syntezator Rez od Ugo Audio. Wtedy właśnie ukazała się jego trzecia i prawdopodobnie ostatnia wersja. Od tamtego czasu autor (Chris Sciurba) nie stworzył żadnej nowej wtyczki ani nie zaktualizował żadnej z istniejących. Kilka dni temu potwierdził, że wszystko wskazuje na to, że więcej wtyczek już nie powstanie, a wszystkie pluginy (łącznie z tymi, które dotychczas były płatne) można pobrać za darmo na licencji freeware z jego strony internetowej - www.ugoaudio.com.

Choć niektóre wtyczki mają już swoje lata, to wciąż brzmią świeżo i bardzo charakterystycznie. Oprócz flagowego Rez, warto zapoznać się z brzmieniem syntezatora M-theory czy też multiefektem Metallurgy. Dema wszystkich wtyczek można przesłuchać bezpośrednio na stronie autora.

Warto dodać, że Chris Sciurba tworzy brzmienia dla firmy Camel Audio.

SlickEQ – nowa wtyczka nowej supergrupy

29 Marzec 2014 3 uwag

slickEQWtyczki Herberta Goldberga (znanego jako Bootsie) to znakomity przykład bezpłatnych narzędzi o wyglądzie i cechach profesjonalnych produktów z najwyższej półki. Mają wszak jedną wadę – są tylko dla Windows i w formacie 32-bitowym. Teraz jednak powstała chyba najpotężniejsza koalicja wśród twórców wtyczek, prawdziwy dream team. Do Goldberga dołączył bowiem Władysław Gonaczarow (twórca genialnego kompresora Mołot) oraz Fabien Schivre (znany z jednego z najlepszych kompresorów świata, czyli Tokyo Dawn Labs TDR). To międzynarodowe trio udostępniło właśnie swój pierwszy wspólny produkt, którym jest TDR VOS SlickEQ. Dzięki współpracy tych doskonałych programistów możemy się cieszyć wtyczką zarówno dla komputerów Windows jak i Mac, w wersji 32- i 64-bitowej.
SlickEQ to 3-pasmowy korektor semiparametryczny (czyli bez regulacji szerokości działania filtrów), wyposażony w sekcje Low, Mid i High. Pierwsza i ostatnia mogą działać półkowo lub pasmowo, a środek tylko pasmowo. Mamy też filtr dolnozaporowy przestrajany od 0 do 350 Hz, funkcję subtelnej saturacji (3 tryby brzmieniowe z regulowaną głębokością) oraz opcję kompensacji zmian poziomu na wyjściu, która działa trochę jak kompresor/limiter, pozwalając zachować niezmienioną odczuwalną głośność bez względu na głębokość regulacji. Korektor może działać w odniesieniu do sumy stereo, w trybie mono lub przetwarzać różnice między kanałami (np. dla uzyskania efektu poszerzenia). Inne funkcje to zmiana koloru interfejsu, zarządzanie presetami, cofanie/ponawianie poleceń, porównywanie trybów A/B oraz obsługa kółka myszki.
Korektor należy do grupy tych narzędzi, które działają bardzo subtelnie, choć same filtry są dość głębokie (+/- 18 dB). Jeśli będziemy go stosować, to raczej do prac „dopieszczających”, a nie do zasadniczej korekcji materiału. Zdecydowanie zabrakło mi jakiegoś sensowniej działającego regulatora poziomu wyjściowego, ponieważ przy tak subtelnie słyszalnej korekcji trzeba czasem mocniej podkręcić gałkę wzmocnienia filtru, a to już powoduje przesterowania na wyjściu. Kompensacja poziomu nie ma żadnej regulacji, więc jesteśmy zdani na jej automatykę, która ma tendencję do zniekształcania niskich tonów. Dużo lepiej pracowało mi się z korekcją na pojedynczych śladach, gdzie nie ma jeszcze tak wypełnionej dynamiki jak w kompleksowych miksach, i wtedy lepiej można zapanować nad poziomami i ogólnym balansem brzmieniowym. Zresztą sami sprawdźcie – wtyczkę można pobrać stąd. Ja przyznam szczerze, że od bezkrytycznego zachwytu nad SlickEQ dzieli mnie jednak pewien dystans.

Bliskie spotkania z Bitwigiem

25 Marzec 2014 49 uwag

bit_1To nie będzie szczegółowa recenzja, taką znajdziecie w majowym numerze EiS, bo potrzebuję jeszcze trochę czasu. Bitwig to trochę inna filozofia niż liniowe DAW i Live. Myślę nawet, że użytkownicy, którzy dobrze opanowali oba te typy oprogramowania, także będą potrzebować czasu na Bitwiga.
Uwagi natury ogólnej. Program nie jest dla początkujących. Jeśli ktoś oczekuje samograja, w który wrzuci kilka pętli i nawtyka wtyczek, to raczej nie. Wszystko się dzieje w jednym ekranie, ale podzielonym na moduły, przy czym trzeba się między tymi modułami poruszać – nie ma punktowego, centralnego sterowania. Zaznaczam klip – pojawia się okno jego właściwości i tam dokonuję bardziej zaawansowanych zmian – odstrojenie, tempo, funkcje dopasowania tempa lub nie (bardzo dobry algorytm timestretch HD, opracowany przez Bitwiga) i szereg innych działań na klipie. Okien nie przesuwamy, są na swoich stałych miejscach. To samo dotyczy ścieżki – chcemy regulować jej parametry, to klikamy na jej nagłówku i otwiera się okno właściwości z oknem do ładowania wtyczek. Zawsze jedno. Chcąc mieć wgląd w kilka, trzeba wejść do okna miksera, w którym możemy też mieć odpalarkę klipów, niezależną od naszej aranżacji. Można okno podzielić tak, że mamy i odpalarkę, i aranżację – możemy więc grać aranżację, a w odpowiednich miejscach uruchamiać klipy z odpalarki (myszką lub kontrolerem): na żywo fantastyczna rzecz.
Co mnie martwi: wysokość ścieżek w aranżacji nie daje się regulować, są tylko widok mały i mniejszy. Jak chcesz zobaczyć lepiej przebieg audio, to trzeba go dwukliknąć i otworzyć edytor, w którym jednak jest tylko dokładniejszy obraz przebiegu i możliwość aplikowania w nim różnych obwiedni. Świetna rzecz to obwiednia wysokości dźwięku z możliwością wyginania krzywej z wciśniętym Altem – można sobie dowolnie przekonstruować partie basowe, harmonie, płynne zmiany wysokości (np. w dubstepowym basie) itd. Okno edytora audio i MIDI można znacząco powiększyć, więc praca jest bardzo łatwa. Obwiedniowanie, automatyka, przypisywanie parametrów do zewnętrznych kontrolerów odbywa się błyskawicznie. Obwiednie się przyklejają do klipów, więc można je kopiować z gotową automatyką, choć tu jest jeszcze parę drobiazgów – czasami niektóre punkty po kopiowaniu nie ustawią się tam gdzie powinny. Rozbicie pętli audio na sample, utworzenie klipu MIDI, gotowego do edycji i sterowania kontrolerem samplera, i automatyczne przypisanie sampli do zdarzeń MIDI to kwestia jednego kliknięcia. Droga do rearanżacji materiałów audio jest szeroko otwarta, z zaawansowanymi możliwościami samodzielnego definiowania znaczników podziału i dobrze działającym automatem.
Skalowanie widoku sesji i edytora działa jak w Live, czyli myszką na pasku podziałki. Skalowanie z klawiatury działa słabo – powiększanie i pomniejszanie (w poziomie, bo w pionie nie ma) nie odnosi się do jakiegoś konkretnego punktu odniesienia, np. do punktu ustawienia kursora (tzn. za pierwszym razem tak, ale za drugim już działa z zupełnie przypadkowego miejsca).
Syntezatory mamy w sumie tylko trzy: Organ, Polysynth i FM-4 – nazwy mówią za siebie. Na jednej ścieżce instrumentalnej z poziomu okna ładowania wtyczek możemy obsadzić tylko jeden instrument, ale jeśli robimy to z okna z wtyczkami, korzystając z funkcji +, to można wstawiać do woli – taka trochę niekonsekwencja. Przy stawianiu nutek w edytorze MIDI nie słychać ich dźwięków, choć powinno tak być (tak wynika z opisu przycisku, który to uruchamia). Bardzo dobre wtyczki korekcji, kompresji, delaya, pogłosu i modulacyjne. Wszystkie fantastycznie dają się automatyzować i kontrolować zewnętrznie.
Program nie obciąża znacząco komputera – przy kilkunastu ścieżkach i wtyczkach praktycznie nic się nie dzieje z obciążeniem. Słabe jest natomiast okno kontroli obciążenia, bo niewiele się z niego można dowiedzieć.
Bitwig ma niesamowite możliwości i funkcje niespotykane w innych programach, dlatego trochę czasu musi minąć, zanim do wszystkich dojdę i je rozszyfruję. Ogólne wrażenia są takie, że w niektórych miejscach jest bardzo złożony i zaawansowany, a w innych wręcz ograniczony do minimum – trochę nie ma równowagi między różnymi funkcjami. Pracuje się jednak szybko, skutecznie i intuicyjnie. Świetny jest jednoczesny dostęp do edytora aranżacji i odpalarki klipów. Poza tym można uruchomić kilka sesji jednocześnie i przenosić myszką elementy pomiędzy sesjami, bez przerwy w aktualnie odtwarzanej. Przełączenie między sesjami zajmuje sekundę – trzeba po prostu wcisnąć przycisk aktywacji silnika w tej sesji, którą chcemy uruchomić – pozostałe się „wysprzęglają” i nie obciążają CPU.
Na razie tyle, zgłębiam dalej.

Bitwig – wciąż czekamy

14 Marzec 2014 22 uwag

Odbyłem bardzo ciekawą rozmowę z Dominikiem Wilmsem (na targach we Frankfurcie), głównym twórcą i pomysłodawcą Bitwiga. Mimo moich usilnych starań nie udało mi się otrzymać wersji do testów prasowych. Dlaczego? pytam się Dominika. Przecież software już na pewno jest, a oficjalnie ma się pojawić raptem za nieco ponad tydzień. “Z powodu bugów” – usłyszałem. Cztery lata nad tym pracowaliście i na tydzień przed oficjalną premierą macie bugi? “Tak jest zawsze. Z tym że niektóre firmy decydują się na wypuszczenie software, a następnie przez rok czasu go poprawiają, a my chcemy mieć gotowy produkt. Poza tym cztery lata to normalny okres. Tyle czasu zajęło przejście z 8 na 9 w przypadku Live, tyle samo czasu potrzebował Logic. A my robiliśmy wszystko od podstaw. Zrobiliśmy platformę, która była platformą do programowania aplikacji. Wszystko po to, by było to jak najbardziej wszechstronne, funkcjonalne i działało na każdym komputerze, w tym na Linuksie”.
Ekipa w Bitwigu jest nastawiona bardzo optymistycznie i wierzy, że ich program osiągnie bardzo mocną pozycję na rynku. Pracowali nad nim dość długo, to fakt, ale jako zupełnie nowa aplikacja na rynku programów DAW może stać się bardzo ciekawą alternatywą dla innych. Wygląda na bardzo porządnie napisaną i bardzo funkcjonalną. Swojego czasu mieliśmy możliwość zapoznania się z wersją beta, ale – jak powiedział Dom – wiele się od tego czasu zmieniło, a software ewoluował.

Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.

Join 1 903 other followers