Lampowa kompresja vari-µ w akcji, czyli Gainlab Dictator

Opublikowano przez

A tak a propos. Wprawdzie lampy podczas pracy są gorące i znajdowałem już na ich bańkach odciski palców tych, którzy w to nie wierzyli, ale to apetyczne żarzenie na czerwono czy wręcz niebiesko to kwestia zaciemnienia i obróbki w Photoshopie. Przy normalnym świetle dziennym trzeba się dobrze przyjrzeć, żeby zobaczyć, że tam w ogóle coś się świeci. A skoro jesteśmy przy lampach, to widać, że te użyte w Dyktatorze są dobierane ręcznie. To doskonale znane w naszym obszarze geograficznym militarne posowieckie 6K4P-EV – po dwie na jeden kanał.

W Dyktatorze zamiast transformatorów wejściowych i wyjściowych wykorzystano półprzewodnikowe bufory symetryczne. Użyte transformatory służą tu wyłącznie jako sprzężenie międzystopniowe łączące lampowy układ tłumienia z półprzewodnikowym wzmacniaczem kompensującym.

Całkiem sprytnie – samo tłumienie realizowane jest przez lampy i transformatory, a elementy odpowiedzialne za odstęp od szumów, zakres dynamiki oraz częściowo sterowanie kompresją są półprzewodnikowe.

Gainlab to węgierska firma założona przez właścicieli studia Gainlab w Budapeszcie, w ciekawej postindustrialnej lokalizacji blisko Dunaju. Oprócz obu wersji Dyktatora firma oferuje też Empress – dwukanałowy korektor lampowy trochę przypominający Pulteca, dostępny w cenie 9.850 zł.

Dictator DM, czyli dual mono, to dwa tożsame kompresory z własnymi zestawami manipulatorów. A wszystkie to przełączniki, więc mamy pełną powtarzalność ustawień, stabilność wartości i zero problemów z trzeszczącymi potencjometrami. Można nawet przywoływać presety, ale tylko w sposób optyczny, z użyciem programu Session Recall i wtyczki, która uwzględnia oryginalną grafikę procesora. I w tym wypadku przełączniki dają nam gwarancję, że wszystko będzie tak jak było. Choć całe ustawienie musimy już ukręcić ręcznie.

Dużymi gałkami regulujemy skokowo próg, przy jakim ma się rozpocząć tłumienie, mogąc też włączyć sterowanie kompresją jako wspólne, Linked, lub rozdzielne, Unlinked. Różnica jest bardzo istotna, choćby w przypadku przesterowanych gitar. Jeśli wybierzemy sterowanie wspólne, to ta, która zagra pierwsza narzuci charakter ataku, a ta która kończy frazę, narzuci charakter powrotu. Jeśli ma to być perfekcyjne unisono, to znacznie lepiej wybrać tryb Linked. Wówczas gitary nie brzmią tak, jakby skakały po kanałach i są zdecydowanie bardziej zwarte. Jeśli natomiast kanały lewy i prawy będą się różnić, to lepiej włączyć kompresję w tryb Unlinked, aby nie niszczyć przestrzeni. Tak na ogół będzie przy partii bębnów – gdy kanały pracują oddzielnie, wówczas mamy ciekawszy obraz przestrzenny. Gdy natomiast mają wspólne sterowanie w trybie Linked, to bębny brzmią spójniej, ale trochę traci na tym głębia. O jakości działania tej funkcji można się przekonać wyłączając w jednym z kanałów filtr HPF. Przy niezależnym sterowaniu kompresją obraz przestrzenny będzie wyraźnie przekrzywiony. Przy sterowaniu wspólnym różnice są już mniejsze, bo oba kompresory sterowane są zmonofonizowanym sygnałem z obu wejść. To także ciekawy sposób na uzyskanie ciekawego stanu pośredniego jeśli chodzi o odziaływanie HPF.

Jak zwykle w kompresji ze zmienną transkonduktancją, nie ma regulacji Ratio. Nachylenie krzywej kompresji będzie zależeć od tego, jak mocno wysterujemy blok tłumienia sygnałem wejściowym, czasem ataku i progiem zadziałania.

Co ciekawe, urządzenie podlega kalibracji, której procedurę opisano w liczącej sobie 17 stron instrukcji. Nie sądzę jednak, by ktokolwiek kiedykolwiek miał taką potrzebę – parametry lamp w układach niskoprądowych nie zmieniają się aż tak bardzo wraz z upływem czasu. Odnoszę wrażenie, że funkcja kalibracji jest tutaj głównie dla wywołania klimatu sprzętu prawdziwie analogowego, takiego sprzed pół wieku, nad którym trzeba się było pochylać w białym fartuchu. Wrażenie to pogłębia kartka informacyjna dołączana do lamp – drukowana cyrylicą, na pożółkłym lekko papierze wyglądającym na oryginał. Jest także zawieszka na drzwi (nie przeszkadzać, właśnie spędzam wyjątkowy czas z moim dyktatorem), nalepka i kartka z kodem dla wtyczki do programu Session Recall. Instrukcja obsługi dostępna jest tylko w wersji PDF na stronie producenta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.