Wpisy oznaczone tagiem

syntezatory

Przeboje (moje) na NAMM 2015

Opublikowano przez

namm_logoDaaawno nie było już tak ciekawych targów NAMM. Jak powiedział mi Antoni z PSPaudioware, która to firma ma już swoje stoisko w najbardziej prestiżowej części obiektu wystawienniczego sąsiadując np. z Universal Audio, SSL i innymi wielkimi tego świata, tłumy były takie, jak kilkanaście lat temu. A muszę przyznać, że gdy bywałem w Los Angeles Convention Center, a potem w Anaheim na przełomie wieków, to było naprawdę gęsto. Zwłaszcza gdy przez pewien czas targi odbywały się w Los Angeles (Anaheim, tradycyjne miejsce NAMM, było remontowane przez kilka lat) – wyjazd samochodem na Santa Monica Freeway potrafił zająć 1,5 godziny, a w linii prostej to jakieś 500 metrów…

Arturia AudioFuse

Nowości, i to do tego naprawdę ciekawych, jest zatrzęsienie. Mamy już za sobą okres fascynacji wszelakimi dodatkami do iUrządzeń, i producenci wreszcie wzięli się solidnie do roboty. Każdy zapewne znajdzie swoich faworytów, ale dla mnie numerem jeden jest nowy, i do tego pierwszy, interfejs audio Arturii. AudioFuse zaskakuje funkcjonalnością, wyglądem, parametrami i zaawansowanymi rozwiązaniami technologicznymi w torze audio. Poza tym ma pewną unikalną cechę – wnosi coś świeżego do obszaru, który wydawał się już całkowicie spenetrowany. Kosztuje niemało, bo 550 euro, ale zdecydowanie wart jest tych pieniędzy.

Apollo ExpandedPodoba mi się też Apollo Expanded – oprogramowanie dla interfejsów Apollo z funkcją mix and match, zupełnie nową konsoletą i nowymi wtyczkami, w tym Auto-Tune Live. Dla użytkowników Apollo nowy soft będzie całkowicie za darmo. UA zadało też szyku na targach, aranżując studio wyglądające jak w latach 50., z obsługą ubraną jak w tamtych czasach i monitorem plazmowym w miejsce szyby studyjnej, na którym było widać muzyków szykujących się do nagrań. Wszyscy chcieli zrobić sobie w nim zdjęcieCzytaj dalej

Roland AIRA – karty zostały odkryte

Opublikowano przez

aira_fullPrzyznać trzeba, że luty 2014 roku stał się miesiącem zdominowanym przez firmę Roland. Skutecznie i pomysłowo prowadzona przez koncern kampania promocyjna, została zwieńczona pojawieniem się na rynku czterech nowych produktów z serii AIRA.
Roland to firma, która w swojej historii stworzyła wiele udanych syntezatorów analogowych mających ogromny wkład w rozwój muzyki, zwłaszcza elektronicznej. Na temat pionierskich czasów Detroit i małej muzyczno–obyczajowej rewolucji (zwanej nawet czasem Second Summer of Love), którą trochę przypadkowo spowodowały między innymi słynne TR – 909 i TB – 303 powstało już sporo książek i filmów dokumentalnych. Smutne fakty (choć pewnie nie dla wszystkich) są jednak takie, że japoński koncern dosyć mocno odciął się od swojej historii i przez kilka ostatnich dekad nie wypuścił na rynek niczego analogowego. W zeszłym roku coś jednak drgnęło. Może miało to związek z mianowaniem na nowego prezesa firmy Junichi Miki, może Roland pozazdrościł Korgowi sukcesu wskrzeszonego MS-20, a może wreszcie posłuchał „głosu ludu” przez lata wołającego na forach internetowych o nowe wersje klasycznych instrumentów?
Pojawienie się nowej serii wywołało u potencjalnych użytkowników sporo entuzjazmu i tyleż samo konsternacji. Z jednej strony Roland wreszcie powraca do swojej świetnej historii, z drugiej jednak długo oczekiwane analogi okazują się wcale nie być analogami… Dla jednych to duży zawód, dla innych powód do radości, bo wszystkie produkty z logo AIRA pojawią się na rynku w wyjątkowo atrakcyjnych cenach.
Cała seria AIRA bazuje na nowym silniku brzmieniowym Rolanda, nazwanym Analog Circuit Behavior. Mamy więc tu do czynienia z modelowaniem analogowym, czyli odtworzeniem zachowania obwodów analogowych za pomocą techniki cyfrowej. Japońscy inżynierowie skłonili się ku temu rozwiązaniu, kategorycznie twierdząc, że technologia cyfrowa jest po prostu bardziej elastyczna i lepiej odpowiadająca naszym czasom, a nowe instrumenty będą tak wiernie kopiować swoich poprzedników, że o wyższość instrumentów analogowych nad cyfrowymi (i vice versa) spierać się nie ma sensu. Czy mieli rację, osądzić trzeba samemu, a na razie pomóc w tym może na przykład taki test:

Seria AIRA składa się z czterech instrumentów: SYSTEM–1, TR–8, TB-3 i VT–3. Każdy z nich oparto na jakimś rolandowskim klasyku, nie zapominając jednak o tym, że żyjemy już w wieku XXI, dlatego innowacji pojawiło się tu sporo. Na dokładniejsze oceny i specyfikacje przyjdzie jeszcze czas, na początek jednak może warto zrobić nieco pobieżny przegląd serii.Czytaj dalej

Korg stworzy kopię ARP Odyssey

Opublikowano przez

arpFirma Korg poinformowała w wydanym dziś komunikacie, że zamierza stworzyć dokładną kopię słynnego syntezatora ARP Odyssey, która ukaże się na rynku we wrześniu. Oryginalny ARP Odyssey miał swój debiut w 1972 roku i szybko stał się bardzo popularnym instrumentem elektronicznym z uwagi na swoje brzmienie i zaawansowane możliwości jego kontroli podczas gry (dziś to się określa ładnym sformułowaniem „w czasie rzeczywistym”). Instrument ten cieszył się tak dużym zainteresowaniem, że z niewielkimi zmianami produkowano go do 1981 roku.
Korg zaprosił do współpracy nad stworzeniem współczesnej repliki Odysseya jego oryginalnego konstruktora, Davida Frienda, który razem z Alanem Robertem Pearlmanem założył firmę ARP Instruments, Inc. Zdjęcie obok przedstawia prototyp przygotowywanego do produkcji instrumentu.
Wszystko więc wskazuje na to, że Korg zamierza dalej podążać drogą, na początku której pojawił się niepozorny Monotron, potem Volca, MS-20 mini i MS-20 w wersji do samodzielnego montażu. Firma Korg już teraz gratuluje sobie dobrego pomysłu i liczy na to, że współczesny Odyssey stanie się produktem pierwszej potrzeby w przypadku wszystkich muzyków nowej generacji.

Poniżej prezentacja oryginału, której autorem jest niezawodny WC Olo Garb.

Dochodzenie w sprawie Rolanda AIRA

Opublikowano przez

aira_introPeter Kirn z blogu CDM przeprowadził szeroko zakrojone działania śledcze związane z najnowszym produktem Rolanda, jakim jest AIRA. Postanowiłem pójść jego śladem i zrobić to samo we własnym zakresie. Samo urządzenie ma się pojawić w tym miesiącu, ale póki co owiane jest mgiełką tajemnicy. Śledząc jednak uważnie dostępne materiały firmowe można już coś powiedzieć więcej.
System AIRA to połączenie nowoczesnej technologii z klasyką. Zastosowana w nim zostanie nowa technika modelowania komponentów analogowych (Analog Circuit Behavior), bardzo podobna do tej, którą znamy choćby z instrumentu Monark firmy Native Instruments czy produktów francuskiej firmy Arturia, która na podobnej technologii oparła większość swoich emulacji klasycznych instrumentów analogowych. Zobaczmy jak to przedstawiają sami Japończycy:

Podsumujemy zatem to, co do tej pory wiadomo. W systemie AIRA znajdzie się też klawiatura z całą gamą różnego typu manipulatorów. W jego skład będą wchodziły cztery urządzenia. O maszynie perkusyjnej TR-08 już w zasadzie wszystko wiadomo, podobnie jak o urządzeniu o nazwie VT-3 Vocal Transformer. Teraz dowiadujemy się też o klawiaturze sterującej. O istnieniu czwartego elementu wiemy bardzo niewiele – w zasadzie tylko tyle, że jego dźwięki można usłyszeć w firmowej prezentacji systemu AIRA:

Mamy też mocno zakamuflowane zdjęcie nowego systemu, ale po dokonaniu różnego typu zabiegów edycyjnych w Photoshopie możemy przyjrzeć mu się bliżej:

aira_original

aira_edited

A zatem możemy już tylko czekać na oficjalną premierę nowego systemu, który zapowiada się wyjątkowo apetycznie.

Brute LFO – wykorzystaj iPada w systemie modularnym

Opublikowano przez

brute lfoBrute LFO to prosta ale bardzo przydatna i nowatorska aplikacja działająca w środowisku iOS, dzięki której możemy sterować dowolnym syntezatorem sprzętowym, posiadającym wejście CV. Brzmi dosyć niewiarygodnie, ale działa i to nawet całkiem sprawnie.

Brute LFO to generator niskich częstotliwości, który posiada w sumie trzy niezależne oscylatory. Dzięki parametrom dostępnym w głównym oknie aplikacji możemy zmieniać przebieg generowanych przez nie fal (dostępne są przebiegi: kwadratowy, sinusoidalny i piłokształtny), odstrajać i zmieniać fazę oscylatora nr 2 oraz dodatkowo modulować dwa pierwsze oscylatory za pomocą trzeciego. Trzy oscylatory o różnych parametrach i przebiegach fal dają możliwość wykreowania naprawdę interesujących efektów brzmieniowych. Zwłaszcza jeśli dodamy do nich pady dotykowe (czyli swoisty już znak rozpoznawczy wielu iPadowych aplikacji), dzięki którym ruchem jednego palca zmienimy szybkość i natężenie modulacji.

Brute LFO łączy się z zewnętrznymi urządzeniami za pomocą… wyjścia słuchawkowego (o ile nie posiadamy interfejsu audio współpracującego z urządzeniami przenośnymi). Trudno dać wiarę, ale takie połączenie (testowane z syntezatorem Moog Subphatty) rzeczywiście działa i daje całkiem zadowalające rezultaty. W porównaniu do innych (sprzętowych) źródeł modulacji Brute LFO brakuje może trochę mocy (sygnał jest zwyczajnie słabszy), ale aplikacja stanowi całkiem ciekawą propozycję i z pewnością przydać się może jako dodatkowy generator LFO. Zwłaszcza, że kosztuje niecałe 4€.

Poniższy filmik prezentuje działanie aplikacji z syntezatorem Arturia Minibrute.

Prophet 12 w postaci modułu

Opublikowano przez

DSI_Prophet_12 moduleNa tę wiadomość czekało wielu miłośników instrumentów Dave’a Smitha. Jego wspaniały syntezator Prophet 12 (uważany przez samego konstruktora za najlepszy instrument, jaki kiedykolwiek stworzył) doczekał się wersji tabletop, którą można też zamontować w raku. Ten 12-głosowy, hybrydowy syntezator cyfrowo-analogowy już teraz uważany jest za jeden z najważniejszych instrumentów początku XXI wieku, a wraz z pojawieniem się wersji modułowej jego popularność zapewne wzrośnie jeszcze bardziej.
Moduł ma całą moc dostępną w wersji klawiszowej, choć z racji gabarytów całkowicie przeprojektowano panel czołowy i zdecydowanie zmniejszono liczbę manipulatorów. Obsługa wszystkich tych funkcji, które nie znalazły reprezentacji pod postacią gałek, dostępna jest obecnie z poziomu menu i kontrolek umieszczonych nad wyświetlaczem. W dalszym ciągu mamy jednak cztery oscylatory i suboscylator, analogowe filtry rezonansowe LPF i HPF oraz analogowy wzmacniacz sterowany napięciem. Inne funkcje to ścieżka sprzężenia (feedback), pozwalająca przekierować sygnał wyjściowy na mikser, 4-odczepowy stereofoniczny delay na głos, zaawansowany arpeggiator, cała gama funkcji modulacyjnych, możliwość pracy w trybie dwubrzmieniowym, a także sekcja kształtowania przebiegu (funkcje Girth, Air, Hack, Decimation i emulujący taśmę Drive). Instrument ma kosztować 2.199 dolarów, a na poniższym filmie prezentuje go sam konstruktor.

Ploytec PL2 – duofoniczny mini syntezator

Opublikowano przez

pl2Nastała prawdziwa moda na mikrosyntezatory. πλ², czyli Pi L do kwadratu – bo tak brzmi pełna nazwa tego urządzenia – to kolejny instrument, który pojawił się właśnie na rynku. Za jego produkcję odpowiedzialna jest mała niemiecka firma Ploytec, dotychczas zajmująca się tworzeniem sterowników USB audio praktycznie dla wszystkich producentów interfejsów audio. Niewiele większy od pudełka zapałek, PL2 jest całkowicie kontrolowalny i zasilany przez port MIDI. Obsługiwać syntezator możemy więc za pomocą zewnętrznego kontrolera lub edytora zainstalowanego na naszym komputerze. Instrument działa w trybie monofonicznym lub duofonicznym (czyli potrafi zagrać dwa dźwięki naraz), a za tor syntezy odpowiedzialne są dwa oscylatory generujące fale o przebiegu kwadratowym. Dodatkowo, syntezator wyposażono w dwa filtry: cyfrowy i analogowy, oraz obwiednię i LFO, które automatycznie zsynchronizują się z zewnętrznym sekwencerem. PL2 ma 64 komórki pamięci, w których 32 pozycje zajmują gotowe presety, zaś pozostałe 32 przeznaczono do zapisu barw użytkownika.
Jak brzmi PL2 można posłuchać na stronie producenta, gdzie znajdują się godne polecenia krótkie utwory demonstracyjne. Powinny zadowolić wszystkich tych, którzy poszukują brudnych basów i przesterowanych brzmień perkusyjnych w stylistyce lo–fi rodem z berlińskiego elektro. A to wszystko jedynie za 99 euro. Zamówienia można składać poprzez stronę www producenta.

MeeBlip Anode

Opublikowano przez

meeblip_anodeNa rynku pojawia się właśnie bardzo ciekawy i dosyć unikalny syntezator, stworzony przez grupę niezależnych konstruktorów (także polskich), kierowanych przez Jamesa Grahame’a. Anode jest nowszą i nieco mniejszą wersją, stworzonego w 2010 roku i przeznaczonego do samodzielnego montażu syntezatora MeeBlip. Jego wyjątkowość polega przede wszystkim na tym, że jest to sprzęt „otwarty”, czyli pozwalający się dowolnie modyfikować. Użytkownik ma dostęp zarówno do wnętrza instrumentu, jak i do jego oprogramowania (za pomocą platformy Arduino).
MeeBlip Anode jest produktem skończonym i gotowym do użycia od razu po wyjęciu z pudełka (nie znaczy to jednak, że nie można go „hakować” – do czego producenci zachęcają). To dosyć mały moduł (10×10 cm) wyposażony w wejście MIDI oraz stereofoniczne wyjście TRS 1/8″. Anode ma dwa cyfrowe, 8 -bitowe oscylatory, klasyczny dolnoprzepustowy analogowy filtr (rodem z Korga Ms-20), trzy parametry obwiedni oraz LFO. Ta dosyć specyficzna hybryda została stworzona do tego, żeby generować przede wszystkim brudne i wyraziste brzmienia basów oraz leadów. Jak syntezator brzmi naprawdę można posłuchać tutaj.
Przyznać trzeba, że Meeblip Anode to prosty i bardzo wyraziście brzmiący instrument, dostępny za przystępną cenę 110 euro. Czas dostawy (oraz budowy instrumentu) wynosi około siedmiu tygodni. Zamówienia można składać poprzez tę stronę.

Elektron Analog Keys – analogowa stacja robocza

Opublikowano przez

elektron_analog_keysFirma Elektron, znana dotychczas z produkcji znakomitych maszyn perkusyjnych i sekwencerów, postanowiła pójść krok dalej i wyprodukowała pierwszy w swojej historii instrument klawiszowy. Elektron Analog Keys to dosyć nowatorski instrument, który można chyba nazwać sumą wszystkich dotychczasowych dokonań tej szwedzkiej firmy. Analog Keys jest w pewnym sensie rozbudowaną wersją syntezatora Analog Four, wyposażoną w 37-klawiszową klawiaturę z funkcją aftertouch oraz programowalny joystick. Instrument jest połączeniem sekwencera i czterogłosowego syntezatora. Czterościeżkowy, zaawansowany sekwencer krokowy pozwoli nam stworzyć ścieżki o różnej długości oraz skorzystać z sześciu (!) arpeggiatorów. Wszystkimi parametrami można sterować w czasie rzeczywistym z panelu urządzenia lub za pomocą komunikatów MIDI. Tor syntezy Analog Keys opiera się na dwóch analogowych oscylatorach, dwóch suboscylatorach, generatorze szumów i LFO. Do tego, instrument wyposażono w dwa filtry, które dodatkowo można przesterować za pomocą układu overdrive, oraz trzy efekty: chorus, reverb i delay. W przestronnej pamięci Analog Keys pomieści się aż 4096 brzmień oraz 128 projektów. Instrument wyposażono w porty MIDI (IN, OUT, THRU), cztery wyjścia i dwa wejścia audio, dwa wyjścia CV/Gate, wyjście słuchawkowe oraz port USB. Na stronie producenta można obejrzeć film promujący instrument oraz posłuchać kilku przykładowych brzmień. Elektron Analog Keys będzie dostępny w sprzedaży po 9 grudnia za cenę 1.749 euro.

Zagadka Arturii rozwiązana

Opublikowano przez

microbrute-imageWiele wskazuje na to, że nie musimy czekać kolejnych czterech dni, aby dowiedzieć się co Arturia miała na myśli. Aktualne doniesienia mówią, że nowa zabawka Arturii nazywać się będzie MicroBrute i będzie oparta na MiniBrute. MicroBrute będzie 25-klawiszowym małym jednogłosowym syntezatorem analogowym. Cena zapowiada się bardzo korzystnie – źródła mówią o 299 dolarach, co u nas wraz z podatkiem VAT powinno wynieść około 1199 zł – czyli prawie tysiąc złotych taniej niż MiniBrute. Są jacyś chętni?

Więcej informacji znajdziecie na stronach Synthesizer Sympathizer oraz Create Digital Music.

Dziękujemy użytkownikowi richtig za podesłanie linka w komentarzu do poprzedniego wpisu.