Perkusiście Metalliki dzwoni w uszach

Opublikowano przez

Hałas w sali koncertowej jest niesamowity. Fani krzyczą „Metallica… Metallica!”. Lars Ulrich podnosi pałki wysoko nad głowę i napawa się entuzjazmem tłumu. Przez ułamek sekundy wrzawa z widowni zamienia się dziki grzmot. Ulrich zdecydowanym ruchem opuszcza pałki i zaczyna grać. Na scenie słychać zawodzenie gitary, niskie dźwięki basu, a on zapamiętale tłucze w bębny.
„Gram głośną muzykę rockową od 35 lat”, mówi Ulrich, lat 46, perkusista grupy Metallica. „Do tej pory nigdy nie korzystałem z jakichkolwiek rzeczy do ochrony słuchu”. Po pewnym czasie okazało się jednak, że hałas zaczął go prześladować także poza salą prób i koncertowymi arenami. „Mam ciągłe dzwonienie w uszach. Słyszę je cały czas, bez przerwy”.
Lars jest przykładem człowieka, który słyszy coś, czego nie ma. To tinnitus auris (szumy uszne) objawiające się odbieraniem przez mózg dźwięków, podczas gdy w rzeczywistości one nie istnieją.

„Można to porównać do fantomowych bólów amputowanych kończyn. Nie masz ręki, ale czujesz, że to właśnie ona cię boli”, mówi Richard Salvi, czołowy ekspert zajmujący się szumami usznymi, dyrektor Centrum Słuchu i Odnowy Biologicznej na Uniwersytecie w Buffalo (Nowy Jork).

Szumy uszne mogą być trwałe lub przemijające. Często odbieramy je jako wysoki, przenikliwy dźwięk, dzwonienie w uszach, ale także jako brzęczenie, gwizdy lub trzaski. W samym tylko USA cierpi na to ponad 50 milionów osób, a w przypadku 12 milionów jest to schorzenie nieuleczalne.

„Na początku dzwonienie było ledwo słyszalne. Dopiero po trasie koncertowej w 1988 roku zjawisko się nasiliło i pojawiło się także podczas snu” mówi Lars. „Budzę się w nocy, bo słyszę grający telewizor. Dopiero gdy wstaję to zauważam, że w pokoju nie ma żadnego telewizora…”
Od tej pory Ulrich zaczął dbać o swój słuch. Zawsze używa zatyczek na koncertach i próbach. Choć dzwonienie w uszach się nie zmniejsza, to jednak Lars uważa, że tylko w ten sposób może zapobiec dalszemu postępowi choroby.

„Młodzi ludzie, tzw. generacja iPoda, nie zwracają uwagi na ten problem i słuchają głośnej muzyki korzystając z niebezpiecznych słuchawek dousznych. To pierwszy krok w kierunku choroby. Jeśli skaleczysz sobie nos, to po tygodniu problem mija. Ale jeśli uszkodzisz słuch, to już nigdy nie będziesz w stanie słyszeć tak jak kiedyś. Staram się wszystkim o tym mówić, w szczególności dzieciom i młodzieży. Uszkodzenia słuchu bardzo często są nieodwracalne, choć tak łatwo im zapobiegać”.

Komentarz

Dobrze mówi kolega Ulrich. O słuch trzeba dbać, bo dla muzyków i producentów muzycznych to podstawowe narzędzie pracy. A więc od dzisiaj wszyscy zaczynamy używać zatyczek do uszu i ściszamy iPody.

Aha, i koniecznie musimy zrezygnować z koncertów Metalliki. Tam grają tak głośno, że nawet ich perkusiście dzwoni we łbie…

Opracowano na podstawie materiałów CNN
Wróć do nowości