Austrian Audio OC16 – naturalny, zrównoważony i niedrogi

Opublikowano przez


Osłona kapsuły, oprócz ochrony wnętrza i częściowego zabezpieczenia przed głoskami podmuchowymi pełni przede wszystkim rolę klatki Faradaya dla kondensatora, jakim jest kapsuła pojemnościowa. Chodzi o jej maksymalne odcięcie od zewnętrznych zakłóceń elektromagnetycznych, więc kształt i forma tej siatki, a często kilku siatek, zawsze są kompromisem między efektywnością izolacji a wpływem na dźwięk.
A zatem, ta duża powierzchnia czołowa z całą pewnością jest jednym z elementów mających wpływ na brzmienie, zwłaszcza w kontekście dźwięków dobiegających spoza osi. Kolista osłona w swoim założeniu ma zapewnić utrzymanie w miarę wyrównanej charakterystyki interakcji dźwięk-siatka, niezależnie od kąta padania dźwięku. Jednak udane eksperymenty Neumanna ze spłaszczoną i ustawioną pod kątem osłoną w modelu U 67, a potem w U 87 pokazały, że kolistość osłony nie jest jedyną gwarancją dobrego brzmienia.
Tutaj mamy dwie warstwy siatki i całkowicie metalowy, odlewany korpus. Mikrofon nie jest duży i powinien zmieścić się na dłoni o normalnej wielkości. Ponadto jest stosunkowo lekki, ważąc 333 gramy. Nie będzie nam zatem wyginać statywu jak co poniektóre sztuki ważące w okolicach jednego kilograma.

Cóż takiego mówi producent o swoim najnowszym mikrofonie? Pierwsza rzecz to fakt, że ma tzw. ceramiczną kapsułę. To skrót myślowy powielany wszędzie i przez każdego, kto nie zna się na technologii mikrofonów. Ze spieków wykonana jest bowiem tylko obejma dla elektrody stałej i membrany, pozwalając ot tak uzyskać wszystko to, co sprawiało że oryginalne kapsuły CK12 były tak pracochłonne w produkcji i strojeniu. A wytwarzano średnio jedną kapsułę dziennie. Swoją drogą mocno się dziwię, że nikt przed Austrian Audio nie wpadł na ten pomysł, choć widywałem już podobne rozwiązania z ebonitu i innych tworzyw sztucznych. Aż się prosiło, by zrobić to z ceramiki…
Producent podkreśla też dużą odporność mikrofonu na wysoki poziom ciśnienia dźwięku, sięgający 148 dB SPL, choć bez podania zakresu częstotliwości, rodzaju ewentualnego zastosowania krzywej ważenia i wartości zniekształceń nieliniowych. Należy więc przyjąć, że będzie to 1 kHz ze zniekształceniami 10%, bo tak zwykle definiuje się maksymalny poziom SPL. To i tak doskonały wynik, bo trzeba pamiętać, że każde 6 dB w przypadku ciśnienia dźwięku to dwa razy mniej lub dwa razy więcej, zatem tu nie ma żartów. Od strony praktycznej oznacza to, że mikrofon można umieścić np. przy werblu, choć nie znam zbyt wielu realizatorów, którzy decydują się na aż takie poświęcenie. Bębniarze w amoku, zwłaszcza początkujący lubią tłuc po wszystkim w zasięgu pałeczek, więc i mikrofonom dostaje się dość często.
Mocno zastanowiła mnie technologia Open Acoustics. Producenci lubią czasem rzucić jakimś chwytliwym hasłem i o ile w przypadku dwumembranowych mikrofonów dynamicznych Austrian Audio owa konstrukcja była dla mnie zrozumiała, to tutaj musiałem już pochwycić języka wśród konstruktorów. W gruncie rzeczy chodzi o redukcję odbić i fal stojących wewnątrz samego mikrofonu, by tylna część membrany otrzymywała jak najbardziej wyrównany i pozbawiony rezonansów sygnał. Być może kojarzycie występujące w innych mikrofonach stożkowe podstawki, na których osadzona jest kapsuła. To jedna z metod na kontrolę tej sytuacji. Tutaj jednak kapsuła jest całkowicie otwarta na wnętrze mikrofonu, ale niejako widzi je poprzez swoisty rezystor akustyczny, którego częścią jest specjalna pianka produkcji szwajcarskiej, w CKR12 stosowana do separacji akustycznej tyłów obu połówek tej kapsuły. W efekcie mamy uzyskać bardzo spójną charakterystykę kierunkową.
Elektronika jest całkowicie powierzchniowa, dyskretna, czyli bez układów scalonych i z symetryzowanym elektronicznie wyjściem. Jej część audio, że tak pozwolę sobie to nazwać, jest zalana przeźroczystą żywicą, aby zredukować wpływ wilgoci na jej funkcjonowanie. Wobec w pewnym sensie otwartej struktury kapsuły to znakomity pomysł. Ludzie do takich mikrofonów śpiewają, ryczą, chuchają, dmuchają i robią różne inne rzeczy, na skutek których w środku lubi się kondensować wilgoć. Jeśli mieliście kiedyś taką sytuację, że ni stąd ni zowąd wasz mikrofon zaczął emitować niestabilny szum o charakterze wybuchowym, to jedną z możliwych przyczyn takiego stanu rzeczy jest właśnie wilgoć w elektronice. Zwłaszcza na wyjątkowo na nią wrażliwych rezystorach polaryzacji kapsuły oraz bramki tranzystora FET.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.