Brzmienie Bass Drum z 808

Opublikowano przez

W przypadku TR-808 Roland liczył na znacznie większy sukces finansowy, a gdy konkurencyjna Yamaha zamiotła wszystkich pod dywan syntezą FM w DX-7 – nie tylko dla mnie najbardziej genialnym instrumentem elektronicznym wszech czasów – w Rolandzie zapadła decyzja, że już nigdy, przenigdy nie będą robić całkowicie analogowych instrumentów elektronicznych. I trzymają się tego do dziś.

Produkcję TR-808 zakończono już w 1984 roku, a sam instrument uznano za handlową porażkę. Dziś Roland twierdzi, że produkcję zakończono z powodu braku „genialnego” tranzystora 2SC828-R, odpowiadającego za specyficzne brzmienie i nie ma sensu dyskutować z ich oficjalnym komunikatem.

Te-erki szybko znalazły się w drugim obiegu i w znacznie niższej niż pierwotna cenie, co z kolei zwróciło uwagę ówczesnego podziemia muzycznego house i hip-hop. Szczególnie spodobało im się brzmienie dużego bębna, które świetnie zgrywało się partiami i skreczami odgrywanymi z gramofonu. Z kolei muzycy pop przekonali się do jego werbla, hi-hatu i charakterystycznych przeszkadzajek i już pod koniec lat 80. chyba każdy utwór pop miał w sobie jakieś brzmienie 808.

Obecnie mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak gigantyczne znaczenie miało pojawienie się DX-7. Ale nawet wtedy nie było to takie oczywiste. Dopiero dziś, uważnie analizując zmiany dokonujące się na rynku widać wyraźnie, że w świecie elektronicznej syntezy dźwięku rok 1983 trzeba uznać jako zerowy i dzielić nim epoki na przed naszą erą i naszej ery. Roland poczuł się przybity faktem, że wszyscy dookoła wykorzystują nowoczesną technologię cyfrową, a on wciąż produkuje jakieś analogowe starocie. I choć dzisiaj wiemy, że wcale tak nie było, a 808 jest bardzo wysoko ceniony, to wtedy sprawy wyglądały nieco inaczej.

Co nie zmienia faktu, że maszyna perkusyjna Rolanda pojawiła się w takich nieśmiertelnych hitach jak Sexual Marvina Gaye’a, Wherever I Lay My Hat Paula Younga, Confusion New Order, 19 Paula Hardcastle’a czy Planet Rock Afrika Bambaata. A potem już wszędzie, stając się najczęściej wykorzystywanym brzmieniem elektronicznych bębnów w historii.

Cóż tkwi w tych dźwiękach, że oryginalne 808 kosztują fortunę, a i dobre sample tej maszyny bywają nietanie. Tutaj skupimy się wyłącznie na dużym bębnie, czyli sekcji Bass Drum. Przeciętny słuchacz utworu, w którym wykorzystano 808 nigdy nie rozpozna, czy jego dźwięk jest samplem, czy pochodzi prosto z oryginału. Za to specjaliści od tego typu brzmień ponoć nie mają z tym najmniejszych problemów.

Ale przejdźmy do źródła, czyli oryginalnego układu – w tym wypadku sekcji Bass-Drum. Twórcą analogowej części 808 jest Hiro Nakamura, o którym wspomniał założyciel Rolanda Ikutaro Kakehashi, dodając wszak, że pracą nad całością kierował Tadao Kikumoto. Robert Henke, niemiecki artysta, konstruktor i programista, posunął się do stwierdzenia, że „808 to arcydzieło elektroniki analogowej, a sam schemat prezentuje się jak partytura cudownej kompozycji symfonicznej”. Może nie wybiegałbym aż tak daleko, ale faktycznie, sporo wskazuje na to, że w zakresie technologii analogowej dużo więcej zrobić się już nie dało.

Warto natomiast wspomnieć o jeszcze jednym, często pomijanym aspekcie. 808 pojawił się tuż przed premierą systemu MIDI, zatem w połowie lat 80. mieliśmy do czynienia z masowymi wręcz przeróbkami tego instrumentu pod kątem sterowania poprzez MIDI. W tym kontekście trzeba też było przerobić kilka elementów oryginalnych układów, dlatego zdecydowana większość 808 dostępnych obecnie na rynku nie jest już dziewiczo fabryczna. Stąd też opinia, że nie ma dwóch tak samo brzmiących te-erek i dlatego trudno jest mówić o czymś takim jak klasyczne brzmienie tego instrumentu, zwłaszcza gdy zaczniemy się zagłębiać w szczegóły.

Wirtualne emulacje, które zaczęły się pojawiać w połowie lat 90., począwszy od bazującego na samplach Propellerhead ReBirth RB-338, na ogół tego faktu nie uwzględniają. Nieco inaczej wygląda to w przypadku opartego na modelowaniu fizycznym syntezatora Nepheton polskiej firmy D16 Group – chyba najlepszej na świecie emulacji TR-808. Także wiele różnych sprzętowych klonów 808 nie uwzględnia wprowadzanych modyfikacji, często bazując na oryginalnym schemacie.

A skoro o tym mowa – sercem Bass Drum jest układ Zobla opracowany jeszcze w latach 40. minionego wieku i szeroko wykorzystywany w automatach perkusyjnych z lat 70. Pracujący w konfiguracji ujemnego sprzężenia funkcjonuje jako filtr pasmowoprzepustowy, a pobudzony impulsem generuje falę sinusoidalną o zanikającej w czasie amplitudzie.

Częstotliwość środkowa tego filtru podlega modulacji sterowanej przez generator obwiedni. Pobudzenie układu dokonuje się impulsem z mikroprocesora kształtowanym przez trigger i prosty układ RC.

Mówię o tym dlatego, żeby wykazać, iż pozorna prostota tego układu jest jednocześnie jego siłą i daje duże możliwości w zakresie kształtowania sygnału. Istotną rolę będzie też odgrywał prosty filtr dolnoprzepustowy Tone oraz kształt impulsu wyzwalającego oscylację.

Tak na dobrą sprawę jednak nikt nie używał i nie używa basu z 808 w jego czystej formie. Posłuchajmy fragmentów kilku ścieżek 808 pochodzących ze znanych utworów popularnych wykonawców. Są to oryginalne oryginały i nie pytajcie mnie, skąd je mam.

Kanye West utwór 1 i utwór 2

Kesha

CleanBandit wersja 1 i wersja 2

Ariana Grande

i Ariana Grande w innej odsłonie

Beyonce

Dua Lipa i kilka różnych brzmień z jej utworu

i wreszcie Ice Cube

Nawet jeśli dźwięk Bass Drum funkcjonuje tu w swojej naturalnej częstotliwości w zakresie 49-54 Hz, w zależności od egzemplarza, przy ustawieniu Decay na maksimum; lub podlega odstrajaniu w dół od 87 Hz, lub niżej, w zależności od ustawienia Sweep, to niemal zawsze podlega jakiejś modyfikacji.

U Kanye Westa jest to silne przesterowanie z odstrojeniem.

W utworze Keshy możemy zaobserwować lekkie nasycenie, tzw. saturację, wyokrąglającą wierzchołki sinusoidy bez ingerencji w początkowy transjent; Po powieleniu i odwróceniu biegunowości jednej z partii szybko stwierdzimy, że jest to dźwięk samplowany, ponieważ w oryginalnym 808 nie ma mowy o idealnym powtórzeniu kolejnych dźwięków w sekwencji gdy czas wybrzmiewania jest dłuższy niż wartość nutowa dźwięku. Tutaj każdy dowolny dźwięk z całej ścieżki jest identyczny.

W pierwszej kompozycji Clean Bandit dźwięk jest odstrajany od standardowej częstotliwości 54 Hz aż do kilkunastu herców, a ponadto odkształcony do postaci niemal fali trójkątnej, co mogłoby wskazywać na syntezę.

Podobny typ brzmienia jest wykorzystany w kolejnej kompozycji tego brytyjskiego zespołu, ale już bez odstrajania w dół, z różną wysokością dźwięku i ciekawym wyłączaniem początkowego transjentu na wybranych nutach. Tu także wygląda to na syntezę.

W przypadku pierwszego utworu Ariany Grande mamy do czynienia z warstwową strukturą dwóch sampli: typowego 808 ze strojeniem 54 Hz i bez ataku, czyli Tone ustawionym na minimum oraz próbki akustycznego bębna strojonego do 64 Hz z wyraźnym, puchatym klikiem w paśmie 200 Hz. Ta druga próbka jest krótka, a trwające ponad 1 sekundę wybrzmiewanie pochodzi z 808, nie wyglądając na przetworzone procesorami nasycenia.

Przy okazji – warto też zwrócić uwagę, że bęben 808 w zasadzie nie podlega standardowej obróbce z użyciem kompresji. Po pierwsze – straciłby wówczas swój impet wynikający z zakresu dynamiki, a po drugie nie udałoby się uniknąć zniekształceń wynikających z krótkich czasów reakcji kompresora, ale o tym za chwilę.

Ponadto każdy zabieg bazujący na przesterowaniu sygnału, zwłaszcza z obcinaniem jego wierzchołków, jest swego rodzaju kompresją. Jeśli zatem 808 ma odgrywać znaczącą rolę w aranżacji, zwłaszcza pracując jako baso-stopa w numerach w stylu urban, zwykle ten basowy dźwięk podlega przesterowaniu. Jeśli natomiast ma dać poważne tąpnięcie w dole pasma, wówczas dźwięk zostawiamy w miarę czysty, ewentualnie dobierając słyszalność kliknięcia regulatorem Tone lub zastępując ten transjent jakimś innym elementem sonicznym.

A tu jeszcze raz Ariana Grande z bardzo ciekawą wersją 808 z krótkim odstrajaniem, nieznacznym kliknięciem i dodatkową warstwą dźwięku poddanego obróbce w zakresie nasycenia harmonicznymi i wprowadzenia przesunięcia fazowego dla uzyskania przestrzenności. Przebieg harmoniczny w ostatnim dźwięku każdej serii, owo ciekawe urwanie, wskazuje na zastosowanie programowania MIDI w odniesieniu do syntezatora.

W utworze Beyonce mamy dźwięki 808, ale z bardzo ciekawymi dodatkami w zakresie najwyższych tonów, jakby lekkim przesterowaniem w jednym kanale i lewie słyszalnym przesłuchem, najprawdopodobniej z werbla. To klasyczna, nieco zmatowiona brzmieniowo stopa z lekkim odstrojeniem i długim czasem wybrzmiewania. Owe dodatki, czy też zabrudzenia, dodają jej charakteru i sprawiają, że nie brzmi sztampowo.

808 w utworze, który wykonuje Dua Lipa funkcjonuje w kilku różnych wersjach brzmieniowych – z głębokim płynnym odstrajaniem (zwanym różnie: glissando, legato, glide, portamento), silną filtracją i obróbką przestrzenną polegającą na wprowadzeniu kilkumilisekundowego przesunięcia czasowego między kanałami. W zakresie niskich tonów nie jest ono słyszalne, co jest bardzo istotne z punktu widzenia kompatybilności mono. To niesłychanie istotny aspekt wszelkich brzmień osiemset ósemkowo podobnych. Po zmonofonizowaniu dźwięk musi zachować ten sam charakter brzmieniowy, zwłaszcza w zakresie basu, bo w przeciwnym wypadku bas po prostu nie będzie miał impetu. Dźwięk niskich tonów musi się wydobywać z głośników kanału lewego i prawego z jednakową fazą, w sposób zgodny i spójny. Nie wspominając już o tym, że w wielu klubach muzyka odtwarzana jest monofonicznie.

W dalszej części utworu, tam gdzie 808 niesie całą kompozycję, partie basowe są monofoniczne już w samej sesji. Bas przechodzi kilka zmian – od kluczowania poprzez dominującą pozycję w rytmie, aż do płynnego przestrajania w zakresie oktawy. Mamy tu absolutnie wzorcowe dla współczesnej muzyki pop-house wykorzystanie bębna typu 808, gdzie pełni on po prostu rolę głównego basu.

I znów hip-hopowa klasyka, tym razem w wykonaniu Ice Cube, w której odstrajany oktawowo dźwięk typu 808 poddany jest zniekształceniom typu waveshaper z wyraźnym kształtowaniem obwiedni, co doskonale widać po tych odcinkach wybrzmiewania, w których poziom nie ulega zmianie.

Tu warto wspomnieć o jednym z pierwszych efektów, z jakich korzystano w przypadku 808, trochę przez przypadek. Maszynę perkusyjną podłączano bowiem do najtańszych w miarę przyzwoitych mikserów, jakimi były podówczas Mackie LM1602 i nieco później CR-1604, a one, przy mocniejszym wysterowaniu wejścia, a potem wzmacniaczy mocy i głośników w klubie dawały ten charakterystyczny, zniekształcono-nasycony dźwięk. Pamiętać bowiem trzeba, że Bass Drum z 808 to czysty sinus o bardzo niskiej częstotliwości i dużej amplitudzie, wysysający całą energię z zasilaczy wzmacniaczy systemów nagłośnieniowych.

Budowałem wtedy takie rzeczy i wielokrotnie mogłem obserwować, jak to działa. Takie swoiste połączenie wymuszonej saturacji z niechcianą kompresją mocy w głośnikach to efekt nie do uzyskania za pomocą jakiejkolwiek emulacji. Ten wstrząsający bas można było odczuć tylko na żywo, tylko wtedy i tylko na dostępnych wówczas aparaturach nagłośnieniowych, gdzie subbas najczęściej był generowany przez obudowy tubowe, dziś już praktycznie nieużywane.

Wszystko to, co potem działo się z brzmieniem 808 w studiach nagrań to już tylko próba uzyskania tego efektu, która jak wszystkie tego typu rzeczy wykreowała zupełnie nowe sposoby pracy.

Jak już wspomniałem, używanie standardowo pojmowanej kompresji do czystego dźwięku stopy 808 nie jest najmądrzejszym posunięciem, bo po prostu kompresja kradnie cenną dynamikę. Wiedząc o tym producenci muzyczni bardzo często budują aranżację wokół 808, a nie po prostu dodając ten dźwięk do aranżacji.

Przyjęło się też przetwarzanie 808 na torach wysyłkowych. To pozwala zostawić ten oryginalny, tłusty sinus bez zmian, jednocześnie otaczając go wszelkiego typu dodatkami.

Można też pójść taką drogą jak np. Kanye West czy Ice Cube – przesterować ten dźwięk tak, żeby pierwszy element wybrzmiewania przez pewien czas miał tę samą amplitudę, ale bez szkody dla transjentu. Zobaczmy to na przykładzie D16 Nepheton i kompresora FETpressor. Aby ten ostatni mógł zniekształcić sygnał w satysfakcjonujący nas sposób, musi mieć ustawione krótkie czasy reakcji i niski próg. W tej konfiguracji wartość Ratio będzie odpowiadać za dynamikę sygnału, ale na początku wystarczy ustawić 2:1, czasy ataku i powrotu na minimum i obniżać próg do momentu, aż pojawi się interesujące nas przesterowanie. Czas trwania tego zniekształcenia definiujemy progiem – czym wyższy tym trwa ono krócej. Makeup ustawiamy na wartość wskazywaną przez głębokość tłumienia, aby skompensować spadek poziomu.

Druga opcja to użycie prostego efektu gitarowego – sprzętowego lub wirtualnego, na szynie wysyłkowej. Ja do tego celu używam bezpłatnej wtyczki Mercuriall TSC.

Aby odciążyć sygnał po przesterowaniu od podstawowego dźwięku 808, czyli po prostu wyizolować harmoniczne, można włączyć filtr górnoprzepustowy ustawiony na 100 Hz. Tak lubianej przez producentów przestrzeni na stopie dodamy efektem SoundToys MicroShift.

Można też połączyć ten efekt z efektem uzyskiwanym kompresorem, który włączymy na drugiej ścieżce wysyłkowej.

Tu też warto zaaplikować filtr górnoprzepustowy, by uniknąć problemów z powielaniem się najniższych tonów na ścieżkach działających równolegle.

Gorąco polecam znakomitą emulację basu z TR-808 pod postacią wtyczki Synsonic BD-808, również darmowej. Tu możemy od razu aktywować przypisanie wysokości dźwięku do nuty MIDI, także z opcją zgrubnego i precyzyjnego dostrojenia. Świetnie działa też funkcja akcentowania z jej przypisaniem do wartości Velocity, a wybrzmiewanie można przedłużyć niemal w nieskończoność. Co więcej, regulator Tone działa jak w oryginale, a my mamy możliwość automatyzacji wszystkich parametrów przez funkcję MIDI Learn.

Jeszcze inna opcja to zastosowanie syntezatora, np. Serum, z przebiegiem Analog BD_Sin, którego nazwa mówi sama za siebie. Teraz trzeba ukształtować obwiednię głośności i obwiednię wysokości dźwięku CRS, aby w odpowiadający nam sposób opadała. Obie obwiednie powinny mieć podobny przebieg, bez segmentów Sustain i Release, z czasem Decay rzędu 1,2 sekundy. Można to wręcz zrobić jedną obwiednią, ale po co sobie psuć zabawę.

Przyda się też klik z grupy Noise/XF Kick, w trybie one shot. Wartością Phase ustalamy moment pojawienia się kliku, a parametrami Pitch i Level ustawiamy charakter kliku, emulując ustawienie gałki Tone w 808. Rzeczy, które możemy zmieniać jest tu jednak dużo więcej.Mam nadzieję, że trochę odczarowałem tę legendarną stopę 808, choć zagorzałych fanów oryginału na pewno nigdy nie przekonam. Sądzę jednak, że za sprawą przytoczonych przykładów jak to robią zawodowcy, oraz dzięki opisanym tu technikom pracy zrobicie sobie taką stopę 808, że wszystkich skręci z zazdrości.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.