Eve Audio SC307

Opublikowano przez

Elektronika to przetwornik analogowo-cyfrowy Burr-Brown PCM1804 pracujący z próbkowaniem 192 kHz i oferujący 112-decybelowy zakres dynamiki. Obróbką cyfrową i realizacją wszystkich funkcji sterowania i kontroli zajmuje się procesor typu System-on-Chip Renesas D2-41051. Oba woofery zasilane są wzmacniaczami w klasie D o mocy 100 W każdy, a przetwornik wysokich tonów otrzymuje sygnał ze wzmacniacza 50 W w typowej klasie AB.

Bass-reflex w monitorach Eve Audio jest jednym z najprostszych a jednocześnie najsprytniejszych rozwiązań w całej branży pro-audio.

Jego trzy krawędzie tworzą ścianki obudowy – wystarczyło dodać jeden element, by od razu mieć tunel rezonansowy z odpowiednio wyprofilowanymi krawędziami. Tak oczywista konstrukcja jest w sposób bezpośredni związana z właściwościami głośników niskotonowych, projektowanych właśnie do pracy w tego typu obudowach. To, co zaoszczędzono na bass-refleksie można było zainwestować w przetworniki i elektronikę. Jednym słowem, czapki z głów.

Regulacja charakterystyki dokonuje się wyłącznie z użyciem enkodera. Po naciśnięciu wybieramy parametr, np. półkową regulację wysokich tonów, kolejnym wciśnięciem zatwierdzamy wybór i enkoderem ustawiamy żądaną wartość. Dłuższe przytrzymanie enkodera to zapisanie wartości i powrót do stanu normalnej pracy. Jedyne co trochę irytuje, to fakt, że po każdym aktywowaniu edycji zawsze pokazuje się półkowa regulacja góry, a nie ostatnio zmieniany parametr. W trybie normalnym enkoder służy do regulacji głośności, ale można ją zablokować mikroprzełącznikiem na tylnym panelu, podobnie jak całą regulację korekcji. Dłuższe przytrzymanie enkodera przełącza monitor w stan czuwania, bez względu na pozycję mikroprzełączników. Krótkie wciśnięcie ponownie je aktywuje, czemu towarzyszy cichy stuk w głośnikach. Monitor wyposażono w zasilacz uniwersalny, co nie zmienia jednak faktu, że trzeba go przełączyć w zależności od napięcia zasilania – 110 lub 230 V.

Na początku porównałem SC307 z moimi SC205. Pominąwszy fakt, że w tych pierwszych od razu musiałem o decybel zdjąć półkowo najwyższe tony, bo może i jestem stary, ale wciąż nie jestem głuchy, to różnica była tak uderzająca, że zacząłem się zastanawiać, po co jeszcze trzymam te SC205. Duże Eve Audio to była soniczna uczta od samego dołu do najwyższej góry. Wszystko bliskie, otwarte, bas prawdziwy i mocny, po prostu zupełnie inna liga. Oczywiście, czym dłużej słuchałem i na bardziej zróżnicowanym materiale, tym szybciej mijał ten pierwszy szok i zaczynały się formułować wnioski. SC307 ma po prostu znacznie więcej basu, więc część tej sonicznej energii przeniosła się do pasma podziału, stąd bardziej wyrazisty dźwięk. A SC205 są po prostu mniejsze, zatem dystrybucja energii odbywa się nieco inaczej. Spektralnie jednak czuć duże podobieństwo, z tą różnicą, że w SC307 jest dużo mniej miejsca na domysły i dużo więcej wrażenia pełnej kontroli.

Przeszedłem więc na drugie stanowisko, by posłuchać pojedynku SC307 z PMC TB2+, moją ostoją, jeśli chodzi o finalną kontrolę na końcowych etapach prac. I wiecie co? Wiedziałem, że kiedyś ten dzień nastąpi, ale zawsze mówiłem sobie, że tabaki jednak grają miękko, są takie dojrzałe, wyrozumiałe i spokojne. Że stały się już częścią mojego sonicznego pejzażu i rozumienia dźwięku.

A tu przyszły takie SC307 i sprały PMC na kwaśne jabłko już w pierwszych taktach. Po prostu wjechały i zagarnęły całą przestrzeń dla siebie, dając do zrozumienia, że teraz to one tu rządzą, że czas zapomnieć o sentymentach, a monitory średniego pola powinny grać tak. I zagrały. Wszystkie monitory wokół, łącznie z PMC wręcz pożółkły ze wstydu i zaczęły szeptać przerażone – tylko nas nie sprzedawaj, przecież jesteśmy z tobą już tyle lat.

Domyślacie się zapewne, że trochę przesadzam, bo w gruncie rzeczy jestem jak archiwum tajnych służb i na każdy system monitorowy mam haka, na SC307 też. Postęp czasu zwykle tonuje wysoki kontrast towarzyszący pierwszemu słuchaniu, a z monitorami i słuchawkami jest odwrotnie jak w życiu towarzyskim, gdzie nigdy nie masz drugiej szansy, by zrobić pierwsze wrażenie.

Niezaprzeczalnym faktem jest natomiast to, że SC307 grają mocno, szeroko, czytelnie i dają błogie wrażenie, że naprawdę wiemy, co się dzieje z dźwiękiem. Lepiej mi się ich słuchało w pozycji pionowej, w której charakterystyka kierunkowa nie jest tak poszarpana w zakresie pasma podziału, jak to ma miejsce w poziomie. Mówiąc szczerze nie wiem, dlaczego producent zaleca ustawienie wertykalne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.