Wpisy oznaczone tagiem

monitory studyjne

Tanie, 3-drożne bliskie pole

Opublikowano przez

Test monitorów Kali Audio IN-5 oraz rozważania na temat tzw. bliskiego pola w kontekście 3-drożnych zestawów aktywnych. Ponadto porównanie z Eve Audio SC205 i omówienie konstrukcji 3-drożnej z przetwornikiem współosiowym.

Zobacz wideo
Posłuchaj podcastu

Zawsze miałem pewne obiekcje związane z zestawami trójdrożnymi w bliskim polu. Owo bliskie pole zakłada, że głośniki znajdują się w bezpośredniej bliskości naszych uszu, maksymalnie 2 metry od nich. Chodzi o minimalizację wpływu odpowiedzi pomieszczenia na sygnał docierający do nas bezpośrednio z monitorów. Dlatego też w bliskim polu nie gramy zbyt głośno, żeby różnica między sygnałem bezpośrednim a docierającym z pomieszczenia wpasowała się gdzieś w te okolice, gdzie te ostatnie możemy zignorować.

Nie forsujemy najniższych częstotliwości, bo i tak długość ich fal będzie większa niż nasza odległość od źródła sygnału.
I w sumie najbardziej istotne – nie eksponujemy przesadnie pasma wyższego środka, bo nasze uszy są na nie szczególnie uwrażliwione przy każdym poziomie ciśnienia dźwięku, a czym ciszej, tym bardziej.


Ale…
Monitory dwudrożne są relatywnie tanie, mogą być nieduże i zazwyczaj są bardzo wygodne. Niestety zaimplementowany w nich podział częstotliwości znajduje się często dokładnie tam, gdzie nie powinien się znaleźć – w krytycznym punkcie podziału podstawowych tonów muzycznych i ich tonów harmonicznych. Gdy słuchamy muzyki jako gotowego produktu, nie jest to rzecz zbyt istotna, a dobór parametrów zwrotnicy wręcz determinuje brzmienie samych monitorów. Oto co przetwarzają poszczególne elementy typowego zestawu dwudrożnego: bass-reflex, woofer i tweeter.
Przy produkcji muzyki mamy jednak zupełnie inne potrzeby. Bardzo często kontrolujemy pojedyncze elementy miksu, jak bas, wokal, gitary, instrumenty perkusyjne i tak dalej, i wtedy chcielibyśmy zachować jak najdalej posuniętą spójność reprodukcji. A tu już zestawy dwudrożne muszą być naprawdę dobre, żeby to wszystko miało jakiś sens.

Monitory ADAM S3H – blisko ideału?

Opublikowano przez

Przekonajmy się, czy trójdrożne, horyzontalne S3H staną się standardem w profesjonalnych studiach. Brzmieniowo zbliżają się już do ideału, ale ich głównym problemem jest… cena.
Przyglądany się szczegółowo takim elementom jak przetwarzanie basu, pasmo średnicy, kierunkowość wertykalna i horyzontalna, funkcjonalność i charakter brzmieniowy.

Adam Audio S2V

Opublikowano przez

Monitory bliskiego pola to najbardziej popularny typ odsłuchów przeznaczonych do pracy z dźwiękiem, a ich ceny mieszczą się w przedziale od kilkuset do kilkudziesięciu tysięcy złotych za parę, więc naprawdę jest w czym wybierać.
Tym razem przyglądamy się najtańszym z flagowej serii ADAM Audio – dwudrożnym S2V. Choć trudno je nazwać budżetowymi, to jednak powinny zainteresować wiele osób poszukujących miarodajnego i funkcjonalnego odsłuchu.

Adam Audio zbankrutuje?

Opublikowano przez

aaNiemiecka firma Adam Audio aktywowała program ochrony przed bankructwem. W jego ramach ma zostać przeprowadzona restrukturyzacja niezbędna do pozyskania zasobów pieniężnych pozwalających na dalsze funkcjonowanie. Klaus Heinz, prezes i założyciel firmy, wydał oświadczenie, z którego wynika, że przyczyną kłopotów finansowych był niestabilny wzrost. „Rozwój nastąpił zbyt szybko, pojawiło się też wiele nowych produktów wymagających inwestycji kapitałowych, którymi nie dysponowaliśmy”. Heinz dodał też, że trwają rozmowy z potencjalnymi inwestorami, którzy są bardzo zainteresowaniu współpracą (czemu się wcale nie dziwię, choćby z uwagi na szereg patentów posiadanych przez Adam-a) ale żadne konkretne ustalenia nie zostały podjęte. Heinz konkluduje swoje oświadczenie słowami: „Zostaniemy tam gdzie jesteśmy i z tymi ludźmi, których zatrudniamy”.
Za wcześnie, żeby cokolwiek komentować, ale odnoszę wrażenie, że pierwszym sygnałem odnośnie takiego obrotu sprawy było odejście współzałożyciela i szefowej finansów Adam Audio, i stworzenie przez nich własnej firmy Eve Audio. Syndrom przeinwestowania na ścieżce wzrostowej nie jest niczym nowym w branży pro-audio. Tak było swego czasu z firmami Alesis czy Mackie, które miały pod koniec lat 90. pozycję gigantów nad gigantami i w ciągu roku-dwóch spadły do ligi okręgowej, z której wyciągali ich kolejni właściciele. Sądzę jednak, że Adam ma tak silną pozycję, że nie grozi mu zejście z rynku czy znacząca utrata klientów. Poza tym nie rozproszył swoich zasobów na szereg różnych projektów (jak to było ze wspomnianymi Alesis i Mackie), ale robi to, na czym się zna najlepiej, czyli produkuje świetne monitory. W moim odczuciu aktualne kłopoty wynikają głównie z przekonania Klausa Heinza o własnej nieomylności w kwestiach kierunku rozwoju produktów. Podobny kryzys w pewnym momencie miała też firma Genelec (choć nie było tam mowy o bankructwie) – nawet jego źródło miało te same podstawy („jesteśmy najlepsi i nic nas nie rusza”). A teraz już tak łatwo nie ma, jak 10 lat temu. Wokół jest wiele świeżych idei, nowych koncepcji, ciekawych pomysłów, zatem trzeba za nimi podążać, i to bardzo szybko…

Pogadanka Na Temat. Monitory, cz. 5

Opublikowano przez

Focal_SM9_RightTrochę czasu minęło od ostatniej Pogadanki Na Temat, więc pora znów coś zamieścić. Tym razem będzie o monitorach z membraną pasywną. Całość tekstu znajdziecie w sierpniowym numerze EiS, a poniżej jego ciekawsze fragmenty.

Zacznijmy od tego, że gdyby nie ograniczenia lokalowe, obudowa głośnikowa mogłaby w zasadzie nie istnieć. Gdybyśmy zamocowali głośnik na niczym nie ograniczonej, bardzo sztywnej i całkowicie izolującej dźwięki płaszczyźnie, za którą i przed którą nie byłoby nic (oczywiście oprócz powietrza, bo bez niego nie słychać dźwięków), to mielibyśmy do czynienia z sytuacją idealną, w której energia emitowana przez tylną część membrany głośnika byłaby skutecznie oddzielona od energii emitowanej przez jej przednią część. Tak się bowiem składa, że gdy membrana głośnika spręża cząsteczki powietrza z przodu, do jednocześnie wywołuje podciśnienie z tyłu, a zatem obie te energie mają taką samą wartość, ale przeciwny zwrot, więc przy zsumowaniu po prostu się znoszą.
Jak się zapewne domyślacie, chodzi tu o to, by obie te energie możliwie jak najskuteczniej odizolować, albo sprawić, że jedna z nich (zazwyczaj ta emitowana przez tylną część membrany) została z przeciwnym znakiem skierowana w tę stronę, w którą promieniowana jest energia z przodu membrany. Oba pomysły są świetne i oba mają zastosowanie w praktyce.

Sprawa zamknięta
W pierwszym przypadku buduje się tzw. obudowy zamknięte – przykładem niech tu będzie słynna Yamaha NS-10M i nie mniej słynny Auratone 5C (alias Horrortone, niedawno wskrzeszone i znów straszące po studiach nagrań). Energia emitowana przez tylną część membrany jest tam pochłaniana przez silnie wytłumione wnętrze obudowy, a część z niej po prostu zamieniana w ciepło (ale nie aż takie, żeby nagrzać kolumnę…). Część jednak oddziałuje w jakiś sposób na membranę, sprawiając że nie do końca pracuje ona tak liniowo, jakbyśmy tego chcieli. Liniowość w tym wypadku oznacza proporcjonalność wychyleń membrany w zależności od poziomu i częstotliwości sygnału pobudzającego ją do ruchu, czyli prądu przemiennego ze wzmacniacza. Przy czym reguła jest taka, że czym większa obudowa i czym cięższa membrana, tym ta nieliniowość jest mniejsza. A więc obudowa zamknięta może dobrze zabrzmieć, gdy cały zestaw ma wielkość komody, a zastosowany w nim głośnik niskotonowy (bo wszystkie te rzeczy, o których mówimy, odbywają się w zakresie basów) ma słuszną średnicę, np. 12 cali.Czytaj dalej