Markus Feil z firmy Tone2 zdecydował się na udostępnienie swojego znakomitego syntezatora Firebird (32 i 64 bity VST dla Windows) jako freeware. Instrument można pobrać z tej lokalizacji. Dodać należy, że cena tego syntezatora wynosiła do tej pory 79 dolarów. Sam instrument jest dość typowy, ponieważ jest to tzw. wirtualny analog, z dwoma oscylatorami i syntezą subtraktywną (plus arpeggiator, sekcja efektów, prawie 40 typów filtrów i LFO), ale ma szereg innych funkcji, które wyróżniają go z tłumu podobnych wtyczek. Bardzo ciekawie prezentuje się sekcja oscylatorów, z których każdy ma ponad 80 próbek do wyboru, szereg różnych funkcji ich modyfikacji (morfingu) oraz zapętlenia. Już samo to pozwala uzyskać wyjątkowo interesujące i nieszablonowe brzmienia. Producent wymienia w tym miejscu liczbę 18.000 możliwych kombinacji oscylatorów, co jest efektem zastosowania wspomnianych 23 modyfikatorów spektralnych. Na pojedynczy głos można użyć do ośmiu oscylatorów, co wynika z faktu, że syntezator oferuje też funkcję poczwórnego unisono. Klikając przycisk Random aplikujemy przypadkowe ustawienia do wszystkich parametrów, co może nam pomóc w uzyskaniu nietuzinkowych brzmień.
Po kliknięciu przycisku Setup otwiera się ekran konfiguracji, gdzie możemy między innymi wybrać jeden z jedenastu interfejsów graficznych instrumentu, załadować bank presetów (w sumie do dyspozycji mamy ich 437), aktywować mikrotuning, tryb Glide oraz zachowanie się koła modulacji.
Klikając znajdujący się na przednim panelu przycisk Expansion przechodzimy na stronę producenta, gdzie w dziale Download możemy pobrać kolejne trzy banki brzmień.
Podczas instalacji instrumentu pojawi się menu, w którym możemy wybrać zainstalowanie samego Firebird lub też w zestawie z wersją demo instrumentu Saurus. Poniżej możecie posłuchać szeregu przykładowych brzmień Firebird.
Ponad 4 miliardy presetów (za darmo)
Firma Image-Line (ta od FL Studio) udostępniła nową wersję syntezatora presetowego o nazwie Autogun (VSTi dla Windows, 32 i 64 bity – można go pobrać stąd). Po instalacji nie musimy wpisywać żadnych kodów ani rejestrować instrumentu – opcja ta dotyczy tylko przejścia na komercyjny Ogun. Presetowy, to znaczy bez możliwości edycji brzmień. Jedyne co możemy regulować, to głośność oraz efekt głębokości brzmienia bazujący na wtyczce Soundgoodizer. Najważniejszą cechą tego instrumentu jest natomiast liczba presetów. Jest ich bowiem 4.294.967.296 (słownie: cztery miliardy, dwieście dziewięćdziesiąt cztery miliony, dziewięćset sześćdziesiąt siedem tysięcy, dwieście dziewięćdziesiąt sześć). Jak twierdzi producent, jeśli na odsłuchanie każdego presetu poświęcicie jedną sekundę, 24 godziny na dobę, to będzie to zajęcie na najbliższe 136 lat…
Autogun bazuje na silniku syntezatora Ogun. Dla ułatwienia poruszania się w tak masakrycznej liczbie presetów producent przewidział funkcję wpisywania ich numerów, do której dostęp mamy po wciśnięciu przycisku ze znakiem zapytania. Do wyboru mamy też pięć trybów jakości przetwarzania, od najmniej obciążającej komputer do najwyższej pod względem precyzji. Życzę powodzenia w poszukiwaniu ciekawych brzmień…
Bezpłatna biblioteka perkusyjna (4,3 GB dla NI Kontakt)
Firma Sennheiser zaszalała! Na swojej stronie udostępniła zupełnie za darmo kompletną bibliotekę (4,3 GB) bębnów w formacie instrumentu NKI (może być odtwarzana także przez bezpłatny Kontakt Player). W sumie do swojej dyspozycji otrzymujemy ponad 13.000 profesjonalnie nagranych próbek, a do tego dobrze ponad tysiąc gotowych rytmów, przejść, wejść i zakończeń, których można od razu używać w swojej aranżacji (po wcześniejszym odsłuchaniu w wewnętrznym playerze MIDI), a w razie potrzeby łatwo edytować. W instrumencie wbudowany jest zaawansowany mikser, który pozwala na ustawianie proporcji, a także korzystanie z efektów pogłosu, kreatora transjentów, kompresora i korekcji. Jednym słowem – gratka jakich mało. Na razie wszystko jest tylko po niemiecku. Do nagrań oczywiście wykorzystano mikrofony Neumann i Sennheiser i wszystkie są tu bardzo dobrze opisane, zatem oprócz dużej funkcjonalności pakiet oferuje sporą wartość edukacyjną. Polecam!
Czytaj dalej
Tekit Audio Winkl (bezpłatny distortion)
Od kilku dni chodziła za mną wtyczka Winkl z Tekit Audio – bezpłatna, na PC i Mac, 32 i 64 bity, VST2/VST3, AU. Można ją pobrać po polubieniu strony Tekit Audio na Facebooku. Przypatrywałem się jej raz z lewej, raz z prawej strony, próbując a to na tym, a to na tamtym. Trochę za mocno mi chrzęściła, trudno było złapać jakiś sensowny dźwięk bez udziału dodatkowej korekcji, a to chyba nie o to chodzi. I w końcu uznałem, że trzeba ją użyć w trybie zniekształcenia równoległego – to tak samo jak z korekcją równoległą, tyle tylko, że jeden tor idzie przez distortion, a drugi jest czysty i głośniejszy. Jest jednak pewien problem. Wtyczka chyba nie do końca dokładnie informuje DAW o wprowadzanej latencji (choć producent wyraźnie pisze, że plug-in jest zerolatencyjny) i czysty kanał odtwarzany razem z kanałem z wtyczką robiły razem subtelny, ale słyszalny grzebień. Ale i na to jest rada. Na kanale czystym też włączamy tę samą wtyczkę, tyle tylko, że w trybie Bypass. Wtedy opóźnienia ładnie się wyrównują (przynajmniej teoretycznie) i nie ma kłopotów z filtrowaniem grzebieniowym. Okazuje się, że jak weźmiemy prostą partię bębnów i dodamy jej równolegle taką samą, ale umiarkowanie przesterowaną w Winkl, to można uzyskać całkiem przyjemne wypełnienie brzmienia. Zobaczcie poniższy film, na którym, mam nadzieję, można to usłyszeć.
Czytaj dalej
Moduł perkusyjny EXD-80 (freeware)
EXD-80 to bardzo przyjemny moduł do wytwarzania perkusyjnych brzmień syntetycznych (wszystkie powstają na drodze syntezy addytywnej, bez użycia sampli), który – jak na wtyczkę freeware – oferuje sporo ciekawych funkcji. Przede wszystkim mamy dość zaawansowane możliwości ingerencji w brzmienia stopy, werbla i hi-hatu, z funkcjami obwiedni dla amplitudy, wysokości dźwięku, filtracji dolnoprzepustowej i generatorem szumów dla stopy oraz obwiedni amplitudy, użycia modułu syntezy FM i oddzielnej regulacji dla obu membran i sprężyn w przypadku werbla. Obwiednie można łatwo uzależnić od Velocity, dzięki czemu dobierając ten parametr możemy uzyskać bardzo realistyczne, zupełnie „niemaszynowe” efekty muzyczne. Instrument sprawdzi się praktycznie w każdym gatunku współczesnej elektroniki, jeśli nie jako źródło głównego bitu, to z pewnością do wykreowania ciekawych partii pomocniczych. Do dyspozycji mamy cztery pary wyjść, więc możemy podstawowe instrumenty miksować na oddzielnych torach miksera i aplikować im nasze ulubione efekty. Oprócz tego na pokładzie mamy waveshaper i granulator. Poniżej krótki przegląd brzmień fabrycznych. EXD-80 jest 32-bitową wtyczką VSTi dla Windows, a można ją pobrać ze strony producenta, firmy Third Harmonic Studio. Fajny, podoba mi się, choć chyba jeszcze wymaga dopracowania, bo czasami lubią mu zanikać dźwięki gdy intensywnie pracujemy z edytorem pianolowym w naszym DAW.
Czytaj dalej
Allen & Heath zmienia właściciela
Brytyjska firma Allen & Heath ostatnimi laty dość często zmienia właścicieli. Po jej wykupieniu od Harmana przez grupę jej dyrektorów firma jakiś czas funkcjonowała samodzielnie i wtedy właśnie nastąpił najszybszy jej rozwój – m.in. pojawiły się znakomite miksery cyfrowe oraz konsolety didżejskie, które bardzo szybko stały się standardem wśród zawodowców na całym świecie. Potem właścicielem Allena stał się D&M Holdings, posiadacz takich marek jak Denon i Marantz. Najwidoczniej okazało się, że utrzymanie tak dużej linii produktowej wymaga nakładów przekraczających możliwości grupki właścicieli. Pod kuratelą D&M Allen & Heath nie zwalniał tempa i wciąż wprowadzał na rynek coraz to nowsze i ciekawsze produkty. Teraz, za 43 miliony funtów, firmę kupiła grupa Electra Partners, bardzo typowy dla rynków kapitałowych trust inwestycyjny, do spółki z zarządem A&H. Obaj nabywcy, czyli Electra Partners i zarząd Allen & Heath bardzo entuzjastycznie wypowiadają się na temat dalszego rozwoju firmy i otwierających się możliwości. Przedstawiciele D&M nie komentują transakcji. Przypomnijmy, że korzenie firmy Allen & Heath w zakresie produkcji mikserów sięgają roku początków lat 70., kiedy to jeden z jej założycieli, Andrzej Bereza, zaczął tworzyć miksery live dla takich wykonawców jak Pink Floyd czy The Who. Wywiad z tym ciekawym człowiekiem o polskich korzeniach, którego śmiało można nazwać ojcem homerecordingu (to on w 1979 roku wymyślił 4-śladowy rejestrator Portastudio) można znaleźć w EiS 7/2009
Talking Bass w NI Massive (lekcja za darmo i niższa cena DVD!)
Wydawnictwo DVD, na którym znajdziecie kompleksowy kurs obsługi syntezatora Native Instruments Massive (ze szczególnym naciskiem na brzmienia w stylistyce dubstep) dostępne jest obecnie w nowej, niższej cenie 45 zł i można je nabyć w naszym sklepie. Dubstep z syntezatorem Massive to 14 profesjonalnych lekcji w formacie wideo HD o łącznym czasie trwania 3 godziny i 20 minut. Omówiono w nich programowanie wszelkiego typu brzmień od podstaw oraz tworzenie kompletnej aranżacji w stylistyce dubstep i wstępny mastering gotowego materiału muzycznego.
Tworząc ten kurs, zależało nam, aby skorzystały na nim dwie grupy muzyków. Pierwszą z nich są osoby, które chcą rozpocząć swoją przygodę z tworzeniem muzyki w stylistyce dubstep. Znajdą tu one konkretne porady i wskazówki, w jaki sposób uzyskiwać brzmienia charakterystyczne dla tego właśnie gatunku. Drugą grupą, do której adresujemy naszą publikację, są osoby zainteresowane kreowaniem od podstaw brzmienia w syntezatorze Native Instruments Massive – jednym z najlepszych instrumentów wirtualnych obecnie dostępnych na rynku, z powodzeniem stosowanym przez największe gwiazdy muzyki elektronicznej, i nie tylko. Materiał zawarty na niniejszej płycie DVD pozwoli im w pełni świadomie budować niepowtarzalne brzmienia, które urozmaicą produkowaną przez nich muzykę lub też zbudować wokół tych brzmień całkiem nowe utwory.
Do wydawnictwa dołączono najwyższej jakości sample i pętle z oficyny wydawniczej Loopmasters w postaci 10 pakietów o różnym charakterze, ale tematycznie ściśle związanych z dubstepem.
Wszystko to sprawia, że DVD Dubstep z syntezatorem Massive jest najbardziej kompletnym, kompetentnym i kompleksowym materiałem edukacyjnym tego typu na polskim rynku.
Dla osób chcących bliżej poznać zawartość płyty udostępniamy w całości jedną z lekcji z naszego kursu: trwającą blisko 15 minut część nr 12 o nazwie Talking bass, omawiającą szczegółowo tworzenie jednej z najbardziej charakterystycznych barw muzyki w stylu dubstep (jakość HD).
Trzy godziny z Paulem
Myślałem, że już nigdy nie uda mi się zobaczyć żadnego Beatlesa w Polsce, a więc gdy tylko dowiedziałem się, że McCartney jednak przyjeżdża, to natychmiast kupiłem bilety. Ceny w pierwszych rzędach były jednak przeraźliwie wysokie, zwłaszcza gdy się chciało z kimś pojechać (wchodziło się już w tysiące złotych!), więc musiałem się zadowolić nieco dalszym sektorem. Takie koncerty śmiało można nazwać wydarzeniem życia: usłyszeć grane na żywo Eight Days a Week, All My Loving, Paperback Writer, The Long and Winding Road, And I Love Her, Your Mother Should Know, Lady Madonna (m.in. z Curie Skłodowską w tle), All Together Now, Eleanor Rigby, Being for the Benefit of Mr. Kite (w końcu piosenka Johna!), doprowadzające do ekstazy, a zaczynające się tak skromnie Something (patrz film niżej), Ob-La-Di, Ob-La-Da, Back in the U.S.S.R. (z napisem Free Pussy Riot – taka mała przeciwwaga: chyba ktoś powiedział Paulowi, że ciągłe wyświetlanie obrazów jak z epoki Stalina w naszym kraju może być kontrowersyjne), Let It Be, Hey Jude (było przecudnie, gdy w trakcie tej piosenki 30 tysięcy ludzi śpiewało i trzymało w rękach białe kartki z napisem Hey Paul), Day Tripper, Lovely Rita, Get Back, Yesterday, Helter Skelter, czy kończącej Abbey Road suity Golden Slumbers/Carry That Weight/The End, to – co tu dużo mówić – coś, co zostaje w człowieku na całe życie. The Beatles zawsze byli dla mnie najważniejsi, od kiedy to jakieś trzydzieści parę lat temu zacząłem świadomie słuchać muzyki. Ich wydawnictwa mam praktycznie w każdej postaci – kilka oryginałów z lat 60., świetnie brzmiące winyle z tłoczeń japońskich, reedycje amerykańskie z lat 70. płyt wydawanych na rynek amerykański, pierwsze kasety z ich piosenkami, nie wspominając już o całej stercie oficjalnych, mniej oficjalnych, nieoficjalnych i całkowicie nielegalnych wersji na CD i w MP3. W mojej bibliotece mam, właśnie policzyłem – 26 książek, w tym takie perełki jak Beatles Gear Babiuka (szczegółowy opis każdego instrumentu i wzmacniacza używanego przez każdego członka zespołu) czy kultową The Recording Sessions Lewisohna (drobiazgowy opis każdej sesji nagraniowej Fab Four), nie wspominając już o tak oczywistych oczywistościach jak Anthology. Większość tych rzeczy przywoziłem przez ostatnie kilkanaście lat z moich podróży zagranicznych, głównie z USA, ale sporo (zwłaszcza oryginalnych winyli) upolowałem we Włoszech, Danii czy Hiszpanii.
Prawdziwe znaczenie i wartość tego koncertu, który odbył się 22 czerwca w Warszawie pomału pewnie do mnie dotrze, ale na razie jeszcze jestem w zbyt wielkim szoku po tym przeżyciu… Jedno wiem na pewno – pracowałem jako akustyk na wszelkiego typu dużych koncertach, festiwalach i największych obiektach w kraju przez ładnych parę lat i zwróciłem uwagę, że dźwiękowcy McCartneya zrobili wszystko, żeby przekaz muzyczny choć w części dotarł do ludzi. Prawda jest jednak bolesna. Narodowy kompletnie nie nadaje się do organizacji koncertów w tradycyjnym stylu – nawet z podwójnymi gronami nad sceną i z wieżami dogłaśniającymi dla ludzi w wyższych rzędach na trybunach. Poza tym jeszcze zamknięto dach i dźwięk nie miał gdzie uciec, a pierwsze rzędy były na tyle blisko sceny, że nie można było zrobić kardioidy w odniesieniu do subwooferów (chyba że jakieś były pod sceną, ale ich nie dostrzegłem). W efekcie mieliśmy męczący, przekrzyczany, źle zbalansowany, przytłoczony pogłosem dźwięk, który można było tylko częściowo uratować wypuszczając z głośników 105 dB SPL zmierzone 10 metrów za główną konsoletą (a pracowały ich w sumie trzy).
Ale to nie ma znaczenia. Paul mógłby tylko wyjść i stać na scenie w blasku świateł. Mógłby tylko zagrać Yesterday i Blackbird z gitarą, i to już by wystarczyło. The Beatles, nie w pełnym składzie i pół wieku po szczytowym okresie ich kariery, w końcu przyjechali do Polski. A oni nigdy się nie starzeją i tak naprawdę nigdy od nas nie odchodzą. Byli tu wszyscy czterej – duchem i częściowo ciałem. To było wielkie, naprawdę wielkie przeżycie. Dziękuję Ci Paul za te trzy godziny, dla mnie jedne z najważniejszych.
Czytaj dalej
Wspaniały Symptohm PE (freeware)
Symptohm PE to według firmy Ohm Force bilet (do tego darmowy!) dający możliwość wyruszenia w podróż pełną dźwiękowych przygód z syntezą granularną. W trakcie tej podróży nie musimy robić nic, tylko podziwiać dźwiękowe przestrzenie przełączając się między dostępnymi presetami i ich alteracjami. Symptohm PE to bowiem odtwarzacz bazujący na silniku syntezatora Symptohm, w którym możemy eksplorować świat zawierający ponad 1200 presetów stworzonych w Symptohm, i choć nie możemy z tymi brzmieniami zrobić zbyt wiele (w samym instrumencie, bo przecież możemy je poddać obróbce w różnych efektach, resamplować i dalej przetwarzać), to jednak już sama możliwość nieograniczonego wykorzystania potencjału brzmieniowego jednego z najlepszych syntezatorów granularnych na tej planecie to bardzo interesująca sprawa. Instrument jest dostępny w każdym formacie dla platformy Mac i PC, więc może z niego skorzystać każdy. Aby go pobrać trzeba wcześniej założyć konto na Ohmforce, co sprowadza się do dwóch kliknięć myszką i podania adresu e-mail, na który przyjdzie hasło.
Kilka porad dla osób, które mają pierwszy raz kontakt z instrumentami tej firmy. Do wyboru w trakcie instalacji są dwie skórki – sugeruję klasyczną, w przypadku abstrakcyjnej można się trochę pogubić, ale nie zaszkodzi spróbować… Klawisze oznaczone innym kolorem na wirtualnej klawiaturze są modyfikatorami brzmienia (coś w rodzaju keyswitch w samplerach) – ich wciśnięcie zmienia sposób odtwarzania dźwięku. Zmian możemy też dokonywać przyciskami nad dużą gałką po prawej stronie, którą z kolei wybieramy narzędzia podlegające modyfikacji. Klikając na diody Osc Status możemy też załadować własne próbki i zobaczyć co z nich powstanie, gdy zostaną poddane syntezie granularnej (efekt można zapisać). Ale i bez tego, z samymi brzmieniami fabrycznymi będziemy mieli mnóstwo uciechy, zwłaszcza gdy zaczniemy penetrować ich możliwości w zakresie modyfikacji różnych parametrów. Jeśli chcemy mieć dostęp do wszystkich presetów (ładujemy je dwukrotnym kliknięciem na nazwie) to wyłączamy wszystkie przyciski w polu Preset Exclusion Filter. Poszczególne metabrzmienia możemy wybierać bezpośrednio w głównym oknie lub korzystając z rozwijanego menu Meta Patch. Miłej zabawy!
XILS-lab XILS V+
Wtyczka XILS V+ to bardzo ciekawa emulacja sprzętowego urządzenia Roland VP-330 Vocoder Plus, produkowanego na przełomie lat 70. i 80. minionego wieku. Z urządzenia tego (w rackowej wersji SVC-350, różniącej się od VP-330 brakiem klawiatury i nieco innym rozkładem manipulatorów) korzystali tacy wykonawcy jak William Orbit, BT, Styx, Kitaro, Underworld, Meat Beat Manifesto, Überzone, Air, Royksopp, Vangelis, Tangerine Dream i wielu innych. Podobnie jak oryginał, plug-in jest wokoderem wyposażonym w dziesięć pasm przetwarzania sygnału, funkcję Top Octave Divider Oscillator (pozwalającą generować brzmienia Human Voice oraz Strings), arpeggiator oraz szereg innych funkcji. Wtyczkę można kupić w cenie 149 euro (w aktualnej promocji cena wynosi 99 euro), co w porównaniu do możliwości tego procesora, jego znakomitego brzmienia oraz cen oryginałów na rynku wtórnym nie jest kwotą wygórowaną – rzekłbym, że to prawdziwa okazja. Na stronie producenta można pobrać w pełni funkcjonalną wersję demo (nie wymagającą klucza iLok ani numeru seryjnego), której ograniczeniami jest brak możliwości zapisu i przywoływania projektów (presety fabryczne można otwierać i edytować), oraz brak automatyki. Grzech nie spróbować…Czytaj dalej

Koszyk (


