Wpisy autora

Tomasz Wróblewski

Talking Bass w NI Massive (lekcja za darmo i niższa cena DVD!)

Opublikowano przez

dubstep_01Wydawnictwo DVD, na którym znajdziecie kompleksowy kurs obsługi syntezatora Native Instruments Massive (ze szczególnym naciskiem na brzmienia w stylistyce dubstep) dostępne jest obecnie w nowej, niższej cenie 45 zł i można je nabyć w naszym sklepie. Dubstep z syntezatorem Massive to 14 profesjonalnych lekcji w formacie wideo HD o łącznym czasie trwania 3 godziny i 20 minut. Omówiono w nich programowanie wszelkiego typu brzmień od podstaw oraz tworzenie kompletnej aranżacji w stylistyce dubstep i wstępny mastering gotowego materiału muzycznego.
Tworząc ten kurs, zależało nam, aby skorzystały na nim dwie grupy muzyków. Pierwszą z nich są osoby, które chcą rozpocząć swoją przygodę z tworzeniem muzyki w stylistyce dubstep. Znajdą tu one konkretne porady i wskazówki, w jaki sposób uzyskiwać brzmienia charakterystyczne dla tego właśnie gatunku. Drugą grupą, do której adresujemy naszą publikację, są osoby zainteresowane kreowaniem od podstaw brzmienia w syntezatorze Native Instruments Massive – jednym z najlepszych instrumentów wirtualnych obecnie dostępnych na rynku, z powodzeniem stosowanym przez największe gwiazdy muzyki elektronicznej, i nie tylko. Materiał zawarty na niniejszej płycie DVD pozwoli im w pełni świadomie budować niepowtarzalne brzmienia, które urozmaicą produkowaną przez nich muzykę lub też zbudować wokół tych brzmień całkiem nowe utwory.

Do wydawnictwa dołączono najwyższej jakości sample i pętle z oficyny wydawniczej Loopmasters w postaci 10 pakietów o różnym charakterze, ale tematycznie ściśle związanych z dubstepem.
Wszystko to sprawia, że DVD Dubstep z syntezatorem Massive jest najbardziej kompletnym, kompetentnym i kompleksowym materiałem edukacyjnym tego typu na polskim rynku.
Dla osób chcących bliżej poznać zawartość płyty udostępniamy w całości jedną z lekcji z naszego kursu: trwającą blisko 15 minut część nr 12 o nazwie Talking bass, omawiającą szczegółowo tworzenie jednej z najbardziej charakterystycznych barw muzyki w stylu dubstep (jakość HD).

This slideshow requires JavaScript.

Trzy godziny z Paulem

Opublikowano przez

paulMyślałem, że już nigdy nie uda mi się zobaczyć żadnego Beatlesa w Polsce, a więc gdy tylko dowiedziałem się, że McCartney jednak przyjeżdża, to natychmiast kupiłem bilety. Ceny w pierwszych rzędach były jednak przeraźliwie wysokie, zwłaszcza gdy się chciało z kimś pojechać (wchodziło się już w tysiące złotych!), więc musiałem się zadowolić nieco dalszym sektorem. Takie koncerty śmiało można nazwać wydarzeniem życia: usłyszeć grane na żywo Eight Days a Week, All My Loving, Paperback Writer, The Long and Winding Road, And I Love Her, Your Mother Should Know, Lady Madonna (m.in. z Curie Skłodowską w tle), All Together Now, Eleanor Rigby, Being for the Benefit of Mr. Kite (w końcu piosenka Johna!), doprowadzające do ekstazy, a zaczynające się tak skromnie Something (patrz film niżej), Ob-La-Di, Ob-La-Da, Back in the U.S.S.R. (z napisem Free Pussy Riot – taka mała przeciwwaga: chyba ktoś powiedział Paulowi, że ciągłe wyświetlanie obrazów jak z epoki Stalina w naszym kraju może być kontrowersyjne), Let It Be, Hey Jude (było przecudnie, gdy w trakcie tej piosenki 30 tysięcy ludzi śpiewało i trzymało w rękach białe kartki z napisem Hey Paul), Day Tripper, Lovely Rita, Get Back, Yesterday, Helter Skelter, czy kończącej Abbey Road suity Golden Slumbers/Carry That Weight/The End, to – co tu dużo mówić – coś, co zostaje w człowieku na całe życie. The Beatles zawsze byli dla mnie najważniejsi, od kiedy to jakieś trzydzieści parę lat temu zacząłem świadomie słuchać muzyki. Ich wydawnictwa mam praktycznie w każdej postaci – kilka oryginałów z lat 60., świetnie brzmiące winyle z tłoczeń japońskich, reedycje amerykańskie z lat 70. płyt wydawanych na rynek amerykański, pierwsze kasety z ich piosenkami, nie wspominając już o całej stercie oficjalnych, mniej oficjalnych, nieoficjalnych i całkowicie nielegalnych wersji na CD i w MP3. W mojej bibliotece mam, właśnie policzyłem – 26 książek, w tym takie perełki jak Beatles Gear Babiuka (szczegółowy opis każdego instrumentu i wzmacniacza używanego przez każdego członka zespołu) czy kultową The Recording Sessions Lewisohna (drobiazgowy opis każdej sesji nagraniowej Fab Four), nie wspominając już o tak oczywistych oczywistościach jak Anthology. Większość tych rzeczy przywoziłem przez ostatnie kilkanaście lat z moich podróży zagranicznych, głównie z USA, ale sporo (zwłaszcza oryginalnych winyli) upolowałem we Włoszech, Danii czy Hiszpanii.
Prawdziwe znaczenie i wartość tego koncertu, który odbył się 22 czerwca w Warszawie pomału pewnie do mnie dotrze, ale na razie jeszcze jestem w zbyt wielkim szoku po tym przeżyciu… Jedno wiem na pewno – pracowałem jako akustyk na wszelkiego typu dużych koncertach, festiwalach i największych obiektach w kraju przez ładnych parę lat i zwróciłem uwagę, że dźwiękowcy McCartneya zrobili wszystko, żeby przekaz muzyczny choć w części dotarł do ludzi. Prawda jest jednak bolesna. Narodowy kompletnie nie nadaje się do organizacji koncertów w tradycyjnym stylu – nawet z podwójnymi gronami nad sceną i z wieżami dogłaśniającymi dla ludzi w wyższych rzędach na trybunach. Poza tym jeszcze zamknięto dach i dźwięk nie miał gdzie uciec, a pierwsze rzędy były na tyle blisko sceny, że nie można było zrobić kardioidy w odniesieniu do subwooferów (chyba że jakieś były pod sceną, ale ich nie dostrzegłem). W efekcie mieliśmy męczący, przekrzyczany, źle zbalansowany, przytłoczony pogłosem dźwięk, który można było tylko częściowo uratować wypuszczając z głośników 105 dB SPL zmierzone 10 metrów za główną konsoletą (a pracowały ich w sumie trzy).
Ale to nie ma znaczenia. Paul mógłby tylko wyjść i stać na scenie w blasku świateł. Mógłby tylko zagrać Yesterday i Blackbird z gitarą, i to już by wystarczyło. The Beatles, nie w pełnym składzie i pół wieku po szczytowym okresie ich kariery, w końcu przyjechali do Polski. A oni nigdy się nie starzeją i tak naprawdę nigdy od nas nie odchodzą. Byli tu wszyscy czterej – duchem i częściowo ciałem. To było wielkie, naprawdę wielkie przeżycie. Dziękuję Ci Paul za te trzy godziny, dla mnie jedne z najważniejszych.
Czytaj dalej

Wspaniały Symptohm PE (freeware)

Opublikowano przez

symptohmSymptohm PE to według firmy Ohm Force bilet (do tego darmowy!) dający możliwość wyruszenia w podróż pełną dźwiękowych przygód z syntezą granularną. W trakcie tej podróży nie musimy robić nic, tylko podziwiać dźwiękowe przestrzenie przełączając się między dostępnymi presetami i ich alteracjami. Symptohm PE to bowiem odtwarzacz bazujący na silniku syntezatora Symptohm, w którym możemy eksplorować świat zawierający ponad 1200 presetów stworzonych w Symptohm, i choć nie możemy z tymi brzmieniami zrobić zbyt wiele (w samym instrumencie, bo przecież możemy je poddać obróbce w różnych efektach, resamplować i dalej przetwarzać), to jednak już sama możliwość nieograniczonego wykorzystania potencjału brzmieniowego jednego z najlepszych syntezatorów granularnych na tej planecie to bardzo interesująca sprawa. Instrument jest dostępny w każdym formacie dla platformy Mac i PC, więc może z niego skorzystać każdy. Aby go pobrać trzeba wcześniej założyć konto na Ohmforce, co sprowadza się do dwóch kliknięć myszką i podania adresu e-mail, na który przyjdzie hasło.
Kilka porad dla osób, które mają pierwszy raz kontakt z instrumentami tej firmy. Do wyboru w trakcie instalacji są dwie skórki – sugeruję klasyczną, w przypadku abstrakcyjnej można się trochę pogubić, ale nie zaszkodzi spróbować… Klawisze oznaczone innym kolorem na wirtualnej klawiaturze są modyfikatorami brzmienia (coś w rodzaju keyswitch w samplerach) – ich wciśnięcie zmienia sposób odtwarzania dźwięku. Zmian możemy też dokonywać przyciskami nad dużą gałką po prawej stronie, którą z kolei wybieramy narzędzia podlegające modyfikacji. Klikając na diody Osc Status możemy też załadować własne próbki i zobaczyć co z nich powstanie, gdy zostaną poddane syntezie granularnej (efekt można zapisać). Ale i bez tego, z samymi brzmieniami fabrycznymi będziemy mieli mnóstwo uciechy, zwłaszcza gdy zaczniemy penetrować ich możliwości w zakresie modyfikacji różnych parametrów. Jeśli chcemy mieć dostęp do wszystkich presetów (ładujemy je dwukrotnym kliknięciem na nazwie) to wyłączamy wszystkie przyciski w polu Preset Exclusion Filter. Poszczególne metabrzmienia możemy wybierać bezpośrednio w głównym oknie lub korzystając z rozwijanego menu Meta Patch. Miłej zabawy!

XILS-lab XILS V+

Opublikowano przez

xils_v_plusWtyczka XILS V+ to bardzo ciekawa emulacja sprzętowego urządzenia Roland VP-330 Vocoder Plus, produkowanego na przełomie lat 70. i 80. minionego wieku. Z urządzenia tego (w rackowej wersji SVC-350, różniącej się od VP-330 brakiem klawiatury i nieco innym rozkładem manipulatorów) korzystali tacy wykonawcy jak William Orbit, BT, Styx, Kitaro, Underworld, Meat Beat Manifesto, Überzone, Air, Royksopp, Vangelis, Tangerine Dream i wielu innych. Podobnie jak oryginał, plug-in jest wokoderem wyposażonym w dziesięć pasm przetwarzania sygnału, funkcję Top Octave Divider Oscillator (pozwalającą generować brzmienia Human Voice oraz Strings), arpeggiator oraz szereg innych funkcji. Wtyczkę można kupić w cenie 149 euro (w aktualnej promocji cena wynosi 99 euro), co w porównaniu do możliwości tego procesora, jego znakomitego brzmienia oraz cen oryginałów na rynku wtórnym nie jest kwotą wygórowaną – rzekłbym, że to prawdziwa okazja. Na stronie producenta można pobrać w pełni funkcjonalną wersję demo (nie wymagającą klucza iLok ani numeru seryjnego), której ograniczeniami jest brak możliwości zapisu i przywoływania projektów (presety fabryczne można otwierać i edytować), oraz brak automatyki. Grzech nie spróbować…Czytaj dalej

Reason Audiomatic Retro Transformer (wideo)

Opublikowano przez

audiomaticW nowym Reasonie 7 podoba mi się wiele rzeczy. Między innymi to, że wreszcie stał się programem DAW z prawdziwego zdarzenia, że można w nim robić kompilację różnych podejść tej samej ścieżki (tzw. comping), że do podstawowych prac typu regulacja głośności, wyciszanie i solo nie trzeba przechodzić do miksera, bo odpowiednie kontrolki mamy w Racku, że kliknięcie na ścieżce podświetla od razu odpowiadające jej pozycje w Racku i mikserze, i wiele innych fajnych funkcji. Mamy też Output Buss z możliwością ich grupowania i włączenia na podgrupach i grupach propellerheadowskiej odmiany legendarnego Buss Compressora, a także możliwość kreowania torów równoległych. Bardzo ciekawy jest nowy korektor połączony z analizatorem widma (jako fan korektora Fab Filter od razu polubiłem tę funkcję dostępną w R7), a co ciekawe, korektor ten przywołujemy po prostu wciskając F2 w dowolnym miejscu, w którym chcemy go wpiąć. Ale tym, co robi prawdziwą różnicę, jest Audiomatic Retro Transformer – wtyczka Rack Extension dostępna z tą wersją programu – który pozwala uzyskać całą gamę różnego typu brzmień z gatunków lo-fi oraz retro, z uwzględnieniem brzmienia starych płyt, kaset VHS, radia AM czy taśmy, z różnym poziomem „postarzenia” oraz regulacją proporcji między sygnałem czystym a przetworzonym.Czytaj dalej

Hartmann Neuron za darmo! (dla komputerów OS X)

Opublikowano przez

neuron_vsWreszcie jakaś dobra wiadomość dla właścicieli maków, którzy mają powody, by zazdrościć użytkownikom pecetów wielu różnych darmowych wtyczek. Swego czasu, czyli w 2000 roku powstał jeden z najwspanialszych syntezatorów jaki wymyślono, bazujący na tzw. sieci neuronowej Hartmann Neuron. W projekcie tym brał udział jeden z moich znajomych, który teraz jest znaczącą figurą w firmie Steinberg, zatem mogłem o nim dowiedzieć się trochę więcej i muszę przyznać, że Neuron był krokiem milowym jeśli chodzi o syntezę dźwięku i wielka szkoda, że firma nie dała sobie rady pod względem finansowym, a sytuacja na światowych rynkach była taka, że nikt nie był zainteresowany w promowaniu konkurencyjnej myśli technicznej. W 2004 roku Hartmann zakończył swoją działalność jako firma, ale projekt Neuron, pod naciskiem wielu fanów tego typu brzmień, był kontynuowany i obecnie można bez żadnych opłat pobrać ten instrument w wersji wirtualnej jako 32-bitową wtyczkę VST dla komputerów OS X. Wtyczka dostępna jest na tej stronie, gdzie można też poczytać więcej o samym projekcie, posłuchać brzmień instrumentu, pobrać instrukcję obsługi oraz bazę danych różnych modeli sieci neuronowych (ważącą, bagatela, 1,6 GB po spakowaniu…). Gorąco zachęcam do zapoznania się z tym syntezatorem, ponieważ jego możliwości i brzmienia to był swego czasu prawdziwy przełom w rozwoju tego typu instrumentów, a możliwość darmowego korzystania z jego funkcjonalnego, wirtualnego odpowiednika to wielka sprawa.
Uwaga: Neuron w wersji VST powstał w oparciu o VST SDK w wersji 2.1 podczas gdy większość współczesnych hostów wymaga co najmniej wersji 2.4. Poza tym wtyczka do zmiany parametrów wymaga kontrolera Nuke. Bez niego będzie tylko odtwarzaczem presetów, co jednak jest sporym ograniczeniem. Mimo to próbujcie. Na początek trzeba będzie odgrzebać jakąś starszą wersję programu DAW, aby w ogóle uruchomić syntezator. Koniecznie też trzeba zainstalować bazę danych sieci neuronowych – bez niej nie zadziała. Więcej szczegółów odnośnie instalacji w pliku PDF, który znajdziecie na wyżej wskazanej stronie. Na razie jestem na etapie prób i trudno jest mi powiedzieć, na czym będzie pracować, a na czym nie. Będę wdzięczny za wszelkie informacje na ten temat jeśli komuś uda się to cudo uruchomić.

200 brzmień arpeggio dla AAS VA-1

Opublikowano przez

dna_stawczykApplied Acoustics Systems Ultra Analog VA-1 to jeden z najciekawszych instrumentów wirtualnych dostępnych na rynku. Status, czyli Daniel Stawczyk, współpracując z firmą AAS stworzył dla tego syntezatora pakiet 200 presetów typu arpeggiator noszący nazwę DNA. Ciekawostką jest to, że możliwości VA-1 jeżeli chodzi o przebiegi arpeggio są dość ograniczone, ale dzięki przemyślanym i zaplanowanym ustawieniom LFO i działaniom bloku panoramy syntezator ten potrafi pokazać skrywane dotąd oblicze. DNA, czyli Decent-Neurotic-Arpeggiators (w wolnym jak i poetyckim tłumaczeniu Rzeczowe-Neurotyczne-Przebiegi Melodyczne…) zdaje się być pionierską ofertą tego typu wśród banków dla tego instrumentu dostępnych na rynku.
DNA to: 58 presetów o ciężkiej charakterystyce (nazwanych HARD), 60 presetów łagodniejszych (MILD), 58 delikatnych inspiracji melodycznych (kategoria SOFT), 11 pętli quasi-perkusyjnych (DRUMS) oraz 19 arpeggiatorów o charakterystyce SFX. Cena pakietu wynosi 18 dolarów, a z ich brzmieniem można zapoznać się na tej stronie. Stąd zaś można pobrać presety w wersji demo.

Od nagrania do masteringu z użyciem Sound Forge

Opublikowano przez

eis_special_sound forge„Obróbka dźwięku – od nagrania do masteringu z użyciem programu Sound Forge” to 16-stronicowe wydanie specjalne magazynu Estrada i Studio, w którym oprócz porad z zakresu obsługi interfejsu użytkownika programu Sound Forge, nagrywania, zgrywania płyt CD oraz montażu w trybie edycji zdarzeń znajdziecie też płytę DVD. Zamieszczono na niej prawie 5 godzin kursów obsługi Sound Forge w postaci 18 lekcji wideo HD (format MP4, 1280×70, 16/44,1). Jej zawartość to szczegółowe omówienie wszystkiego, co jest związane z tym jednym z najbardziej zaawansowanych, funkcjonalnych i uniwersalnych programów do edycji dźwięku, jakim jest Sound Forge Pro z oferty firmy Sony Creative Software – w wersji 10 dla komputerów Windows i Pro Mac 1.0 dla komputerów Mac.
Od prostych nagrań lektorskich, wokalnych, instrumentalnych, poprzez rejestrację koncertów i dźwięku z planu filmowego, aż do edycji i montażu we wszystkich współcześnie dostępnych trybach wielokanałowych Sound Forge Pro jest niezastąpionym narzędziem w pracy. Studio nagrań, studio radiowe, reportażowe, telewizyjne, filmowe, rozgłośnia internetowa, studio masteringowe i postprodukcyjne czy pracownia muzyka, kreatora brzmień lub osoby eksperymentującej z dźwiękiem – to wszystko są miejscach, w których Sound Forge Pro spełni niemal każde zadanie, jakie przed nim postawimy. Ten program ma wiele płaszczyzn, na których można z niego korzystać, a to wydawnictwo pomoże Wam dotrzeć do wszystkich.
Wydawnictwo w cenie 45,50 zł można kupić w Empikach na terenie całego kraju.

Dzień otwarty na Akademii Dziennikarstwa i Realizacji Dźwięku

Opublikowano przez

realizacja_dzwiekuTeraz będzie trochę reklamy (a nawet autoreklamy…). Akademia Dziennikarstwa i Realizacji Dźwięku, mieszcząca się w Warszawie przy ulicy Garażowej 7 (tuż obok budynku TVP), na której mam przyjemność wykładać przedmioty Produkcja Muzyczna, Instrumenty Wirtualne oraz DAW, organizowała już, ze sporym sukcesem, Dni Otwarte, podczas których można było zobaczyć funkcjonujące w niej studia: emisyjne, produkcyjne, salę ze sprzętem komputerowym, stanowiska z analogowymi i cyfrowymi konsoletami, studio telewizyjne, wóz transmisyjny, a także porozmawiać z wykładowcami i studentami oraz zapoznać się ze specyfiką kierunków. A są to: Realizacja Dźwięku – zarządzanie/dziennikarstwo oraz Technika Multimedialna – zarządzanie/dziennikarstwo, Specjalizacja: dźwięk i obraz. Kolejny Dzień Otwarty zaplanowany jest na 15 czerwca i na pewno można będzie też uczestniczyć w prezentacjach różnego typu profesjonalnego sprzętu do produkcji muzycznej. Tego dnia chętnie spotkam się też z osobami, które są zainteresowane studiami związanymi z tą tematyką. Zorganizujemy wykład demonstracyjny, podczas którego będziecie mogli zobaczyć jak wyglądają nasze zajęcia z Produkcji Muzycznej i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy. Póki co odsyłam na stronę uczelni, a informację o Dniu Otwartym publikuję z odpowiednim wyprzedzeniem, by osoby spoza Warszawy, które mają ochotę podjąć studia na wyżej wspomnianych kierunkach, mogły odpowiednio wcześnie zaplanować swój czas. Na pewno nie będzie to czas stracony – gwarantuję.