Lampowy korektor MCAudioLab EQ1

Opublikowano przez

Załóżmy, że mamy wzmacniacz, który wzmacnia sygnał o, powiedzmy, 40 dB. Teraz przyjmujemy, że w połowie tego zakresu wzmocnienia i przy wszystkich regulatorach, np. filtrów, ustawionych na jakąś wartość, nazwijmy ją zero, na wyjściu ma być taki sam poziom jak na wejściu. I od teraz każde przekręcenie jakiejś gałki w prawo będzie wzmocnieniem, maksymalnie + 20 dB, a każde przekręcenie w lewo będzie tłumieniem, maksymalnie -20 dB. Sprytne, prawda? Tłumiące wielkość sygnału filtry pozostają pasywne, ale kompensujący ich tłumienie wzmacniacz tak ustawia poziomy, że mamy i tłumienie, i wzmocnienie.

EQ1 nie jest klonem Pulteca. Opiera się na podobnej zasadzie pracy, czyli charakterystycznym, trzypasmowym korektorze poprzedzającym lampowy układ wzmocnienia, ale to jest wszystko. Zasilacz jest całkowicie półprzewodnikowy, w pełni stabilizowany, z transformatorem toroidalnym. Wyeliminowano też wejściowy transformator przed układem filtracji, zastępując go symetrycznym wejściem na układach operacyjnych. Pozostał jedynie transformator na wyjściu wzmacniacza lampowego, w tym przypadku Lundahl, oraz wieloodczepowa cewka Sowter w filtrze podbijającym wysokie, i w tym wypadku także środkowe tony.

Co w ten sposób uzyskano? Układ wzmocnienia, który w oryginale wymagał zastosowania dwóch lamp, tu został sprowadzony do jednej, co znacząco zmniejszyło szumy. Brak transformatora bezpośrednio na samym wejściu sprawia, że pod względem impedancji i poziomu zniekształceń korektor jest lepiej przystosowany do współpracy ze współczesnymi, na ogół symetryzowanymi elektronicznie urządzeniami, które go poprzedzają.

Wciąż jednak mamy w pełni pasywną korekcję, charakterystyczny filtr niskich częstotliwości z możliwością jednoczesnego podbicia i tłumienia tego samego pasma, transformator wyjściowy oraz lampę we wzmacniaczu.

Wszystko to wygląda na dobrze przemyślaną, inteligentną konstrukcję zgrabnie łączącą wszystkie zalety technologii lampowej i półprzewodnikowej z klasyczną filtracją, przy jednoczesnej eliminacji kilku wad oryginalnego Pulteca, nie zawsze idealnego pod względem szumów. O ile przy pracy na całościowym materiale nikomu to specjalnie nie przeszkadzało, o tyle we współczesnych zastosowaniach, na przykład na torze mocno skompresowanego wokalu, mogło to już być sporym problemem.

Całość jest wykonana bardzo solidnie, okablowana ręcznie i z użyciem najwyższej klasy podzespołów. Zmiany częstotliwości filtrów dokonuje się przełącznikami, a regulacji Boost, Cut i poziomu wyjściowego potencjometrycznie.

Poczekajmy kilka minut, aż się rozgrzeją katody lampy – w tym wypadku podwójnej triody Electro-Harmonix 6922. Powinny one osiągnąć temperaturę rzędu 600 i więcej stopni – dopiero wtedy może nastąpić emisja elektronów z katody do anody, sterowana sygnałem podawanym na siatkę, co w konsekwencji powoduje jego tzw. wzmocnienie.

Już się chyba nagrzała, więc możemy przyjrzeć się pracy korektora. Niskie tony obsługiwane są przez filtr, który można nazwać półkowym, choć tak naprawdę jest to bardzo szeroki filtr pasmowy. Podawane w tego typu korektorach wartości częstotliwości filtracji są baaardzo mocno umowne i za chwilę przekonamy się, dlaczego. Zobaczmy jednak na początku jak pracuje korektor w trybie przetwarzania, ale ze wszystkimi regulatorami poziomu na minimum. Zwracam uwagę, że tu nie ma czegoś takiego jak środkowe, neutralne położenie, ze wzmocnieniem w prawo i tłumieniem w lewo. Takie korektory pokazały się później, a do tego czasu funkcjonowało to bardzo różnie. Żeby zatem filtry nie działały, wszystkie gałki Boost i Cut powinny być ustawione na minimum.

Przy gałce Output na godzinę 3 mamy równowagę poziomów z włączoną i wyłączoną korekcją, mogąc porównać sygnał bez przetwarzania z przetworzonym.

To co się od razu rzuca w oczy, to nie do końca idealna charakterystyka częstotliwościowa i spory, ale wciąż przyzwoity, rzędu -60 dB, poziom harmonicznych. Wniosek? Będzie brzmieć!

Podbijemy niskie tony, przy 20 Hz i żeby nie przesterować wejścia liniowego w interfejsie, zmniejszymy poziom Output na godzinę 12. Widzimy 20-decybelowe podbicie dla 20 Hz, ale przy założeniu spadku 3 dB filtr działa do 50 Hz. Zobaczmy inne pozycje tego filtru.

Maksymalne wzmocnienie wciąż przypada na 20 Hz, ale filtr się poszerza, sięgając nawet do 1 kHz.

Teraz to samo w przypadku tłumienia. Zaczynamy od 20 Hz i kończymy na 150 Hz. Tłumienie nie jest tak głębokie jak wzmocnienie i w zakresie do 100 Hz praktycznie nie zależy od wybranej częstotliwości.

Hmm… Nie wiem, czy to dobrze, czy źle – na pewno trochę inaczej niż zwykle w Pultecach bywa. Ale przecież EQ1 klonem nie jest, więc nie ma o czym dyskutować.

Wykonajmy teraz klasyczną sztuczkę Pulteca z jednoczesnym podbiciem i tłumieniem, na przykład 60 Hz. Zmniejszymy trochę wzmocnienie, tak do połowy. O, i o to właśnie chodzi. Mamy półkowo podkreślony dół pasma, ładne siodełko dla 1 kHz i nieruszoną górę. A do tego wszystkiego sporo ciekawych harmonicznych.

Przyjrzyjmy się pracy filtru podbijającego środkowe i wysokie tony, tu zaczynającego działać już od 600 Hz. Żaden Pultec tak nie ma. Wcześniej jednak zmienię próbkowanie na 96 kHz, bo tutaj będziemy wychodzić daleko poza 20 kHz.

Widzimy piękne, 2-oktawowe podbicie z ładnie rozłożonymi harmonicznymi i wręcz symbolicznym przesunięciem fazy w paśmie oddziaływania – znak firmowy wszystkich rozwiązań bez pracy w układzie sprzężenia, czyli pasywnych. To głównie dlatego takie korektory, choć mało precyzyjne i stworzone do zgrubnych zmian charakterystyki przez wielu są postrzegane jako pięknie brzmiące.

A to była praca z wąsko działającą filtracją. Zobaczmy teraz jak działa szeroka. Tu już mamy zakres ponad 4 oktaw, zatem z podbijaniem w trybie małej dobroci trzeba być ostrożnym i pilnować poziomów.

Zaprosimy teraz na scenę ostatni, trzeci filtr, działający wyłącznie tłumiąco, wracając z ustawieniem Output na godzinę 3. W trybie maksymalnego tłumienia to w zasadzie filtr dolnoprzepustowy 6 dB na oktawę. Przy ustawieniu Cut na połowę, rzeczy zaczynają wyglądać bardziej półkowo. Mimo to podejrzewam, że filtr ten nie służy do redukcji wysokich tonów, ale do swoistego okiełznania podbicia aplikowanego przez filtr działający tylko w trybie Boost. Zobaczmy zatem, jak będzie wyglądać krzywa przy jednoczesnym szerokim podbiciu i tłumieniu pasma 10 kHz. Takie ustawienie potrafi dać efekt rozjaśnienia, ale nie przejaskrawienia wysokich tonów. Te ostatnie, wbrew temu co myślą niektórzy, nie leżą wcale w okolicach 16 kHz – tam już nic nie ma, jest soniczna próżnia. Jasność brzmieniowa czai się między 8 a 12 kHz i tam należy jej wyglądać, jednocześnie kontrolując to co na szczycie.

Twórcy Pulteca nie myśleli w takich kategoriach jak myślimy dziś. Chcieli stworzyć uniwersalny korektor, a w efekcie wyszło im urządzenie do niesamowicie plastycznego kształtowania dźwięku, w którym opisy gałek mają niewielkie przełożenie na to, co słyszymy.

Będę bardzo daleki od stwierdzenia, że EQ1 to któraś z kolei wersja Pulteca. Ma on z nim tyle wspólnego, co Stratocaster z Gibsonem Les Paul – też mają sześć strun i przystawki magnetoelektryczne. I co istotne, i tu i tu można używać takich samych akordów.

Według mnie to wspaniały korektor – trochę nieprzewidywalny, może trochę niegrzeczny, ale idzie znacznie dalej niż EQP-1A. Przede wszystkim ma poszerzone zakresy w środku, pozwalając go efektownie podkreślić, co Pultec zaoferował dopiero w korektorze MEQ-5. Ma znikomy poziom szumów i ładne harmoniczne.

No i kosztuje bardzo przyzwoicie (7.770 zł). Za te pieniądze trudno będzie kupić coś ciekawszego, choć w zakresie klonów Pulteca na rynku znajdziemy tańsze od niego Klark Teknik EQP-KT i Warm Audio EQP-WA.Czy myśląc o analogowym, lampowym korektorze pracującym w trybie pasywnym od razu musimy sięgać po Pulteca lub któryś z jego wiernych klonów? Pamiętajmy, że ta konstrukcja ma już ponad 70 lat, a zarówno sama muzyka, sposób jej produkcji oraz wymagania producentów i słuchaczy trochę się przez ten czas zmieniły. Korektor MCAudioLab wychodzi na przeciw współczesnym wymaganiom, wciąż oferując to, co wiele osób uważa za swego rodzaju magię: pasywną filtrację, lampę i transformator.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.