Waldorf Iridium Keyboard

Opublikowano przez

Zobaczmy przy okazji, jak można wykorzystać aftertouch na dowolnym brzmieniu. Iridium ma bardzo inteligentnie rozwiązaną funkcję modulacji, czyli w zasadzie płuc każdego syntezatora. Różnego typu modulatory, takie jak obwiednia, LFO, czy kontrolery, jak velocity, kółka przy klawiaturze albo siła docisku, wpływają na wybrane parametry toru syntezy i stąd właśnie bierze się całe bogactwo soniczne, swoista plastyka tych dźwięków.

-Wchodzimy w ustawienia modulacji, wybieramy jakiś wolny slot, umieszczamy na nim Aftertouch i przypisujemy do niego jakiś parametr, np. częstotliwość odcięcia filtru, działającą do góry, czyli czym większy nacisk, tym wyższa częstotliwość odcięcia. I już. Jeśli po wciśnięciu akordu chcemy, aby rozjaśniał się w wybranych momentach, to po prostu mocniej wciskamy klawisze.

A wracając do przerwanej myśli na temat mojego podejścia do syntezy, to kolejny raz powtórzę, że osoby, które kupują syntezator wyłącznie dla jego presetów są albo bardzo zapracowane, albo mają za dużo pieniędzy i nie chce im się niczego robić samemu.

Natomiast Iridium rozmazał mnie po ścianach. Jestem gorącym zwolennikiem syntezy pod postacią wtyczek, ale to, co daje ten syntezator, bije na głowę wszystkie klasyczne wirtuale. Bo ma jakieś cudowne, sprzętowe brzmienie? bo ma tłusty filtry i potężny bas? bo ma przenikliwe leady i gładkie pady? Nie wiem, być może. To są tylko subiektywne określenia, a nie fakty. Dlatego bo ma wszystkiego dużo, w jednym miejscu, bardzo czytelnie rozmieszczone, bo jest zwarty, przejrzysty, zachęca do gry, daje natychmiastową inspirację, ma nieograniczone możliwości brzmieniowe i pracuje się z nim znacznie szybciej niż z wtyczkami.

Po pierwsze – żadnych Shiftów. Każda gałka to oddzielna funkcja, z rzadka tylko pod postacią dodatkowego przycisku. Po drugie – wyświetlacz. Kolorowy, dotykowy, większy niż interfejsy graficzne wtyczek i z edycją parametrów za pomocą enkoderów lub dotykowo, jeśli ktoś tak woli. Po trzecie – klawiatura. Po czwarte – pancerna konstrukcja. I po piąte – klawiatura.

W sumie to nic oryginalnego, ale takie całkowite odizolowanie się od komputera, z którym zresztą Iridium doskonale współpracuje, choć nie udostępnia żadnego programowego edytora, daje inną perspektywę.

Iridium to dwa syntezatory, tu reprezentowane przez warstwy 1 i 2. Można je ułożyć warstwowo, ustawiać ich proporcje, miejsce w panoramie – tak filtry i głosy są stereofoniczne – a na sumie włączyć kompresor i funkcję podbicia basu. Takie dwie małe ślicznostki, które sprawiają, że dźwięk od razu robi świetne wrażenie. Mhm, to dlatego niektórym się wydaje, że niektóre syntezatory sprzętowe brzmią lepiej niż niektóre wirtualne.

Ponieważ warstwy są tożsame funkcjonalne, skupmy się na jednej z nich. Ogólna struktura jest dość prosta i przejrzysta: trzy identyczne wielofunkcyjne oscylatory, mikser, podwójny filtr oraz swego rodzaju efekto-filtr Digital Former, które można dość swobodnie przestawiać. Wzmacniacz z obwiednią ADSR oraz pięć szeregowych efektów. I to wszystko razy dwa, wysłane do globalnego miksera i skierowane na główne wyjście stereo oraz wyjście słuchawkowe z własnym regulatorem poziomu. Sygnał na wyjściu słuchawkowym jest krzepki i naprawdę trzeba z nim ostrożnie. A jakby co, to na panelu czołowym znajduje się wspólny regulator Volume. Wyjścia liniowe, niestety niesymetryczne. Wejścia też, ale sygnał z nich można kierować do efektów i wmiksować w tor syntezatora. Można to zrobić bezpośrednio na wyjście albo przetworzyć przez filtry lub moduł Digital Former w jednej z dwóch warstw syntezy, po wcześniejszym nagraniu w prostym rejestratorze.

Poziom sygnału wejściowego ustawiamy w instrumencie, przy czym chciałbym zwrócić uwagę na jedną ciekawą rzecz. Większość regulatorów oferuje opcję pracy w trzech trybach precyzji: zgrubnym Normal, bardziej dokładnym Fine i ultraprecyzyjnym Super Fine. I wiecie co, to znakomity pomysł. Lepszy od stosowania różnie działającej akceleracji, gdzie małe ruchy wprowadzają precyzyjne zmiany, a szybkie robią to bardziej zamaszyście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.