Wpisy autora

Tomasz Wróblewski

Bas z WOKa

Opublikowano przez

Bardzo ciekawy syntezator udostępnił na swojej stronie Wolfgamng Krumme (WOK). Nosi on nazwę Bassimo i jest jednogłosowym tzw. wirtualnym analogiem dostępnym jako wtyczka VSTi dla Windows (pobieramy go stąd). Jest to czysty DLL, bez żadnych programów instalujących dodatki do przeglądarek czy tym podobnych rzeczy. A poza tym to świetnie brzmiący instrument, wyróżniający się na tle innych, podobnych syntezatorów freeware dostępnych w Internecie. Mamy tu dwa oscylatory, każdy z przebiegiem piłokształtnym lub kwadratowym, filtr z rezonansem, obwiednię głośności i filtru oraz LFO. Tylko tyle, ale w zupełności wystarczy, by pokusić się o stworzenie fajnych barw basowych. Nie bez znaczenia jest też ładny interfejs graficzny.

Zakończenie promocji z bezpłatnym Minimoogiem

Opublikowano przez

Właśnie zakończyła się (przynajmniej oficjalnie, bo z uwagi na różne strefy czasowe chyba jeszcze trochę potrwa) akcja firmy Arturia, w której – jak się okazało – chodziło o nabicie licznika lubiących na Facebooku. A jakie się przy tym działy sceny! Jak przed sklepem meblowym w połowie lat 80. gdy „rzucili” wersalki o nazwie Adam. Strona internetowa Arturii stanęła już dobrze przed północą. Po północy było jeszcze gorzej i napięcie stopniowo rosło, bo nie wiadomo było o co chodzi. Po jakimś czasie ktoś się zorientował, że może coś będzie na fejsbuku Arturii, i to był strzał w dziesiątkę. Licznik lajków zaczął się kręcić. Około dziesiątej rano panie i panowie z Arturii, już na spokojnie, po porannej kawie i francuskim rogaliku, przelinkowali stronę z promocją bezpośrednio na Facebooka (jakby nie można było tego zrobić wcześniej). Ale tu niektórzy mieli problem, na przykład ja, ponieważ z biznesowego Facebooka nie dało rady nic „lajknąć”. Na gwałt musiałem więc założyć konto na kolegę, który zresztą z całym tym fajsbukiem nie chce mieć nic wspólnego, bo w ogóle nie rozumie o co w nim chodzi (i ja go rozumiem w tym nierozumieniu). I uff… Coś poszło, pojawiło się jakieś pytanie i informacje, że w ciągu 48 godzin coś dostanę. Oczywiście, nie dostałem aż do teraz, i kto wie czy kiedykolwiek coś dostanę [korekta: godzina 15.44, dotarł mail z linkami i indywidualnym kodem :-)]. W tzw. międzyczasie pojawiła się plotka, że można gdzieś coś ściągnąć na torentach, pojawiły się strony z linkami, wszystko w aurze bliskiej kryminałowi. Potem ktoś przytomnie zauważył, że i tak trzeba mieć kod w mailu, a bez tego to tylko w demo się można pobawić. Akcja nabrała gwałtownego przyspieszenia, bo strona Arturii ruszyła, ale i tak wszystko kierowało na tego fejsbuka. No istny thriller normalnie się z tego zrobił! Efekt jest taki, że „lajków” na stronie Arturii nabiło jakieś 75 tysięcy i najprawdopodobniej tyle też kopii wirtualnych Minimoogów pojawi się wkrótce w projektach muzycznych na całym świecie. Wszystko wokół zacznie brzmieć moogowato.

A skoro już o Moogu mowa, to całkiem niedawno znalazłem w swoich archiwach zdjęcie Boba, które zrobiłem ja (albo Maciek Dobrski, już nie pamiętam, bo to było całe 10 lat temu z niewielkim okładem) na NAMM w Anaheim w styczniu 2002 roku, z egzemplarzem EiS i pięknym uśmiechem na twarzy. Jak się okazało, rodzina Boba (zdaje się, że jego babcia) pochodziła z Polski i choć trudno jest mi to teraz udokumentować, to usłyszałem to bezpośrednio od samego Mistrza. Bob jeszcze wtedy był właścicielem marki Big Briar i dopiero dobijał się o prawa do nazwy Moog (które wcześniej stracił w wyniku perturbacji finansowych). Ale to właśnie za czasów Big Briar Bob opracował serię Moogerfooger, by chociaż w ten sposób przemycić swe nazwisko, z którego w pełnym brzmieniu nie miał prawa korzystać. Dziwne to były czasy dla jego firmy, więc gdy tylko udało Mu się odzyskać kontrolę nad Moog Music, wszyscy cieszyliśmy się razem z Nim. A potem był Voyager i wszystko zaczęło się kręcić od nowa. I choć Boba już nie ma wśród nas, to wciąż Go słyszymy w takich instrumentach, jak pobrana przez Was Arturia Minimoog-V. Macie więc w swoich komputerach piękny kawałek historii muzyki – wirtualną wersję najbardziej znanego instrumentu elektronicznego wszech czasów (choć jeśli chodzi o wielkość sprzedaży prym wiedzie Yamaha DX7).

Darmowy Minimoog w Święto Muzyki!

Opublikowano przez

Tylko tego jednego dnia będziesz mógł pobrać syntezator Arturia Minimoog-V Original za darmo! Ten dzień to 21 czerwca, więc już zaznaczcie go sobie w swoim kalendarzu. Arturia kończy swoją umowę z firmą Moog Music i instrumenty, które do tej pory nosiły nazwę Moog Modular V oraz Minimoog V zmienią swą nazwę na Modular V i Mini-V. Aby zaakcentować tę zmianę firma Arturia postanowiła dokładnie w dzień Święta Muzyki, zaoferować wszystkim muzykom na całym świecie możliwość pobrania za darmo ostatniej, „pamiątkowej” wersji pod starą nazwą. Instrument będzie można pobrać z tej strony. Jest on wyposażony w ponad 1000 presetów przygotowanych przez wybitnych artystów i znanych kreatorów brzmień, oferując 32-głosową polifonię. Jedyna różnica w porównaniu do komercyjnej wersji tego syntezatora polega na braku dodatkowego panelu z manipulatorami, czyli wszystko będzie dokładnie tak, jak w oryginale.

Turbosound w rękach Behringera

Opublikowano przez

Music Group pod wodzą Uli Behringera rośnie w siłę. Od jakiegoś czasu mówiło się o tym, że zamierza przejąć jedną z dużych firm produkujących systemy nagłośnieniowe i padały tu różne nazwy. W efekcie okazało się, że jest to Turbosound. Teraz Uli ma w swoich rękach Midasa, Klark Teknika i Turbosound, więc może ostro poszaleć na rynku systemów PA.

Bezpłatny edytor Acoustica

Opublikowano przez

Firma Acon Digital ma w swojej ofercie bardzo udany edytor Acoustica – stosunkowo niedrogi i funkcjonalny, mogący stanowić bardzo ciekawą alternatywę dla powszechnie stosowanych Sony Sound Forge czy Steinberg WaveLab. Obecnie firma udostępniła jego całkowicie bezpłatną wersję pod nazwą Basic Edition (pobieramy stąd), która od pełnej, kosztującej 120 dolarów różni się ledwie kilkoma funkcjami (tu znajdziecie porównanie funkcjonalności wszystkich trzech dostępnych wersji). Należą do nich: brak obsługi trybu dookolnego, brak narzędzi analizy off-line i automatycznego podziału pliku na fragmenty. Nie ma też pakietów Studio Clean (oczyszczanie plików), Studio Time (obróbka długości i tonacji) oraz Studio Necessities. Nie wypalimy też płyty CD, ale za to mamy pełną współpracę z wtyczkami VST i DirectX, obsługę driverów MME i ASIO, odsłuch efektów ich pracy w czasie rzeczywistym, pełną obsługę obwiedni w wybranej formie (ręcznie i automatycznie), fade-in/out. Od strony obsługowej też czeka nas cała gama interesujących funkcji. Możemy powiększyć widok do pojedynczych sampli, bardzo efektywnie korzystać z narzędzia przesłuchu „po głowicy” (scrub), wstawiać fragmenty ciszy i inne pliki w miejscu ustawienia kursora (z podsłuchem wstawianego pliku!), mamy też znaczniki (z własnymi nazwami). Możemy szybko powiększać widok w pionie (kursory góra/dół z klawiszem Ctrl) i w poziomie (same kursory góra/dół). Jest lista regionów i znaczników, możliwość importu z płyt CD, definiowania pętli dla samplerów, pełne opcje konwersji formatów (z konwersją do MP3 włącznie). Sądzę, iż to wystarczająco dużo powodów, by rozważyć instalację tego programu w swoim komputerze. Zdecydowanie polecam!

Kolorowy MauSynth (freeware)

Opublikowano przez

W świecie syntezatorów zawsze w cenie była oryginalność. A tej nie można odmówić instrumentowi VSTi (tylko dla Windows, pobieramy stąd), którego autorem jest Pekka Kauppila z Norwegii. MauSynth, bo tak ów syntezator się nazywa, choć jest dość prosty konstrukcyjnie, to ma kilka wyróżniających go cech. Przede wszystkim jest bardzo interesujący graficznie. Każda sekcja, czyli dwa oscylatory, LFO, filtr, obwiednia filtru (FEG), mikser, obwiednia głośności (AEG) i efekt delay ma własne, wyróżniające się miejsce w interfejsie. Wszelkie modulacje, czyli np. wpływ LFO na częstotliwość oscylatora i szerokość impulsu itp., są interesująco wyeksponowane graficznie (charakterystyczne „dziobki” i znajdujące się obok gałki określające głębokość modulacji). Instrument nie jest jakość szczególnie porywający, ale brzmi stosunkowo nowocześnie i ma szereg ciekawych presetów, od których można zacząć własne poszukiwania brzmieniowe. Nazwa instrumentu nieprzypadkowo kojarzy się z pseudonimem znanego i popularnego wykonawcy muzyki tanecznej. Wszelkie zasilenie konta autora dowolną kwotą mile widziane. Poniżej prezentacja, która pokazuje pewną część potencjału instrumentu. Pracując z nim dłużej można ukręcić dużo ciekawsze dźwięki, choć jest z tym trochę zachodu (np. odstrojenia oscylatorów trzeba dokonywać „na ucho”).

Sklep 0dB.pl

Opublikowano przez

Zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią uruchomiliśmy sklep internetowy, gdzie można kupić DVD Produkcja muzyczna od podstaw korzystając z dowolnie wybranej metody płatności (obsługa przez PayU). System działa szybko, sprawnie, nie trzeba się logować ani mieć swojego konta na Allegro czy gdziekolwiek indziej. Wrzucamy do koszyka, podajemy dane do wysyłki, zaznaczamy stosowną opcję, jeśli chcemy fakturę VAT, wybieramy dogodną metodę płatności i następnego dnia roboczego rano dobrze zabezpieczona przesyłka zostaje już wysłana. Wszystko funkcjonuje błyskawicznie i bez zacięć, co mogą poświadczyć osoby, które już zakupiły tę pozycję. Mamy nadzieję, że oferta naszego sklepu będzie się dość szybko i systematycznie powiększać o kolejne propozycje, nad którymi już trwają prace.

Pterosaurus polifonicus (friuerus)

Opublikowano przez

Pterosaur firmy Contralogic to syntezator typu supersaw, czyli taki, w którym poszczególne oscylatory (a ten ma ich cztery), mają po cztery oscylatory wewnętrzne, które można dodatkowo odstrajać i ustawiać w panoramie. W sumie do dyspozycji jest 16 oscylatorów, dzięki czemu instrument ma bardzo bogate możliwości w zakresie kreowania brzmień, a jego koncepcja w luźny sposób nawiązuje do koncepcji Rolanda JP-8000. Podstawowym przebiegiem w każdym oscylatorze jest piła, ale można korzystać też z innych typów przebiegów (sinus, trójkąt, prostokąt). W aktualnej wersji tego instrumentu (v2) możemy grać polifonicznie, choć wydaje się, że syntezator ten najlepiej będzie sprawdzał się w przypadku basów i partii solowych. Prosta edycja oraz soczyste, łatwe w kontroli i dobrze układające się miksie brzmienie to cechy charakterystyczne tego całkowicie darmowego instrumentu, który (w wersji VSTi dla Windows) można pobrać stąd.

Brzmienia wczesnego Genesis (freeware)

Opublikowano przez

Bardzo ciekawe instrumenty udostępniła firma AM Music Technology. Pierwszy to wirtualna wersja znakomitego instrumentu monofonicznego ARP Pro Soloist z początku lat 70., który można usłyszeć m.in. we wczesnych nagraniach grupy Genesis, np. w 5-minutowej solówce Tony Banksa w drugiej części utworu The Cinema Show. Drugi natomiast, noszący nazwę VL-122, to odpowiednik organów Hammonda w wersji L122. Należy w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to kolejna emulacja instrumentów typu B-3 czy C-3, ale tzw. organy szpinetowe, o łagodniejszym brzmieniu niż B-3, także słyszalne we wczesnych nagraniach Genesis ale też w wielu utworach jazzowych. Oba instrumenty prezentują się bardzo efektownie i równie interesująco brzmią. Wirtualny ARP będzie niedługo dostępny także w wersji dla maków. Do nowoczesnej muzyki raczej się nie nadają, ale jeśli ktoś się porusza w klimatach prog-rocka to polecam.

Dwie ciekawe wtyczki Syncersoft (freeware)

Opublikowano przez

Wtyczki VST Flanger i Reverberation autorstwa Aleksandra Szlejenkina (Syncersoft), które dotychczas były dostępne odpłatnie, można teraz pobrać za darmo. Jak w przypadku wielu tego typu „udarmowionych” wtyczek w czasie instalacji (plug-iny dostępne są tylko dla komputerów Windows) pojawi się znienacka prośba o akceptację dodatku do przeglądarek internetowych, więc w odpowiednim momencie trzeba wcisnąć Decline (chyba że ktoś taki dodatek chce sobie zainstalować).
Obie wtyczki, choć wykonane w oparciu o program SynthEdit, bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Pogłos brzmi szeroko i efektownie, nie kłuje w uszy i ma bardzo miękkie wybrzmiewanie (zwłaszcza z wciśniętą opcją Tube). Natomiast Flanger robi rzeczy, które do tej pory dostępne były wyłącznie w najlepszych flangerach sprzętowych, wzbudzając się przy najwyższych ustawieniach sprzężenia (koniecznie trzeba za nim włączyć limiter!). Obie wtyczki pobieramy stąd. Znajdziemy tam też ciekawy syntezator o niewyszukanej nazwie Synth, który pozwala generować brzmienia podkładowe.