Firma Fxpansion uraczyła nas darmowym kompresorem o nazwie DCAM FreeComp (promującym serię komercyjnych wtyczek DCAM Dynamics), który działa na komputerach Windows i OS X w formatach VST, AU i RTAS. Można go pobrać ze strony producenta po wcześniejszym założeniu swojego konta (które jest całkowicie bezpłatne). Po pobraniu wtyczki trzeba przebrnąć przez cały proces jej autoryzacji z indywidualnym hasłem i plikiem klucza. W moim przypadku autoryzacja z poziomu wtyczki się nie udała i musiałem jej dokonać za pomocą przeglądarki (na szczęście jest taka opcja).
Producent określa swój kompresor jako wtyczkę działającą na bazie modelowania sprzętowego kompresora grupowego (w domyśle SSL Buss Compressor), którego celem jest „sklejenie” miksu z jednoczesnym podkreśleniem uderzenia i definicji. Jeśli by tak miało być, to brakuje mi w tym wszystkim regulacji czasu powrotu, bardzo istotnej w tego typu pracach.
Testuję tę wtyczkę już od kilku dni i nie mogę się oprzeć wrażeniu, że jej największą zaletą jest to, że jest darmowa. „Sklejanie miksów” średnio mi wychodzi, ponieważ jestem przyzwyczajony, by tego typu prac dokonywać mając do dyspozycji regulację czasu powrotu i wskaźnik redukcji, który wraca odpowiednio szybko, by ów czas właściwie ustawić. W tym wypadku jesteśmy trochę skazani na pracę w trybie permanentnej redukcji, a tego w kompresorach nie lubię. A może się po prostu uprzedziłem do tej wtyczki? Sprawdźcie sami – mam nadzieję, że Wam przypadnie do gustu.
Eve Audio SC205 (recenzja)
W historii przemysłu pro-audio bardzo często zdarzało się, że założyciele lub współzałożyciele firmy, która odniosła rynkowy sukces, zakładali inne firmy, o podobnym profilu, ale o nieco innej filozofii produktów. Tak też stało się w przypadku firmy Adam Audio, której współtwórca i były prezes Roland Stenz oraz Kerstin Mischke, była szefowa marketingu, założyli wspólnie nową firmę o nazwie Eve Audio, produkującą monitory studyjne.
Charakterystyczną cechą monitorów Eve Audio są woofery z wyjątkowo sztywną membraną z kompozytu na bazie struktury plastra miodu (SilverCone – stąd nazwa aktualnie dostępnych modeli: SC). Nowością w monitorach Eve Audio jest gałka na panelu czołowym, która jest typowym enkoderem z funkcją przycisku, otoczonym diodami sygnalizującymi pozycję. Gałką tą regulujemy nie tylko głośność, ale też wyciszamy monitory i regulujemy ustawienia trzech typów filtrów.
Elektronika monitorów w znacznej mierze opiera się na DSP i konwersji analogowo-cyfrowej zrealizowanej za pośrednictwem wysokiej klasy przetworników Burr-Brown. Na drodze cyfrowej realizowane są przede wszystkim dostępne w monitorze filtry oraz odpowiednie korekcje fazy sygnału.
Aktualnie na stronie internetowej firmy Eve Audio znajdziemy całą gamę modeli monitorów oraz subwooferów, z których w czasie pisania tego tekstu dostępne były tylko dwa: SC204 z 4-calowym wooferem oraz SC205, który jest przedmiotem niniejszej recenzji.Czytaj dalej
Distroyer – mały, a cieszy (freeware)
Distroyer to takie małe cudeńko firmy o prowokująco brzmiącej nazwie Bullshit Audio Technic, którego zadaniem jest uplastycznianie brzmienia bębnów. Nie jest to kompresor, limiter czy distortion, ale bardzo swobodne połączenie funkcjonalności wszystkich tych procesorów, pozwalające uzyskać silnie pompujący, puchaty dźwięk zestawu perkusyjnego. Wtyczka sama w sobie może być używana do uzyskiwania efektów specjalnych, ale aplikując obróbkę równoległą (równolegle z tym samym śladem, ale bez żadnej obróbki), można już przeprowadzić dość ciekawe eksperymenty brzmieniowe.
Jeśli będziecie już na stronie Bullshit Audio to polecam też inną interesującą i także darmową wtyczkę – TransiPunch. Jest to procesor transjentów działający dla niskich i wysokich tonów. Umiejętnie użyty pozwala dodać odrobinę pazurka do śladów perkusyjnych. Obie wtyczki dostępne są w formacie VST dla Windows i można je pobrać stąd.
Aktualizacja: strona producenta już nie istnieje, a powyższy link to odnośnik do strony ze zarchiwizowanymi plikami DLL.
Variety of Sound Density MkIII (freeware)
Bootsie (Variety Of Sound) udostępnił wtyczkę Density mkIII, najnowszą wersję doskonałego kompresora grupowego (bus compressor) w postaci wtyczki VST dla Windows (pobieramy stąd). MkIII oferuje szereg optymalizacji kodu w zakresie silnika samego kompresora, co umożliwia szersze wykorzystanie tego narzędzia także w zaawansowanych pracach masteringowych. Słychać to zwłaszcza w przypadku transjentów, które mają olbrzymie znaczenie w naszym postrzeganiu obrazu stereo. Nowością jest algorytm Stateful Saturation, który wcześniej znalazł zastosowanie w innym produkcie VOS jakim jest kompresor ThrillseekerLA. Zmieniono też parametry czasowe, zoptymalizowano układ filtru Side-Chain, w trybie kompresora mamy dostępną charakterystykę z miękkim kolanem itp. Zmian jest naprawdę sporo i wygląda na to, że nowy Density jest znacznie ciekawszy od poprzedniej wersji. W każdym razie sam autor jest dumny z tej wtyczki i twierdzi, że obala ona mit o tym, iż procesory programowe nie potrafią zachować trójwymiarowości dźwięku. Zdecydowanie polecam.
Kompleksowy, masteringowy Limiter No6 (freeware)
Jeśli ktoś jest fanem kompresora Mołot, którego autorem jest Władisław Gonczarow, to tym bardziej powinien zwrócić uwagę na jego kolejny produkt, jakim jest Limiter No6. Wtyczka w formacie VST dla Windows 32/64 i OS X 32 dostępna jest w dwóch wersjach graficznych: pierwszej, pochodzącej jeszcze z wersji beta, i drugiej, ostatecznej, znacznie ciekawszej, którą prezentuję na ilustracji.
Procesor ma pięć modułów: kompresor pracujący w trybie RMS, ogranicznik szczytów, osobny ogranicznik dla wysokich częstotliwości, obcinacz wierzchołków (clipper) oraz umieszczony na końcu limiter działający w trybie true peak. Całość przeznaczona jest do prac masteringowych i daje całą gamę różnego typu możliwości kształtowania proporcji między sygnałem szczytowym a średnim, także z uwzględnieniem różnych metod „dopalania”, takich jak np. kontrolowane zniekształcenia. Mając do dyspozycji dwa różne ograniczniki (typu brickwall i nieco łagodniejszy), możliwość pracy w trybie Mid-Side oraz w trybie wielopasmowym, a także opcję 4-krotnego nadpróbkowania można się już pokusić o poważniejsze prace nad finalizacją materiału dźwiękowego. Istotną funkcją jest także możliwość kontroli tzw. szczytów międzypróbkowych (inter-sample peaks, ISP) – ciekawą dyskusję na ten temat znajdziecie na forum dzwiek.org. Samą wtyczkę Limiter No6 możemy pobrać stąd (jeśli ktoś nie ma Mołota, to niech także go sobie ściągnie – na moją odpowiedzialność). Nie zamieszczam prezentacji, ponieważ działanie tego typu procesorów będzie bardzo mało czytelne po przemaglowaniu dźwięku przez wszelkiego typu algorytmy kompresji na YouTube czy SoundCloud. Chętnie natomiast poznam Wasze opinie i podzielę się swoimi wrażeniami w komentarzach.
Jest Adam, pojawiła się też Ewa
Branża pro-audio ma to do siebie, że wszelkie luki na rynku zostają bardzo szybko wypełnione, a ludzie odchodzący z jednych firm zakładają kolejne. Roland Stenz, współzałożyciel, wspólnik i prezes firmy ADAM Audio, odszedł z niej w 2010 roku i wkrótce potem zaczął pracować z zespołem specjalistów nad własnymi monitorami studyjnymi. Marketingiem zajęła się inna osoba przez długi czas współpracująca z firmą ADAM – Kerstin Mischke. Nazwa nowej firmy w dość oczywisty sposób nawiązuje do Księgi Rodzaju, w której Bóg najpierw tworzy Adama, a później, z jego żebra, Ewę.
Firma Eve Audio ma w swojej ofercie osiem aktywnych monitorów szerokopasmowych i cztery subwoofery. Model SC-205 jutro znajdzie się na moim stanowisku testowym i sam jestem ciekaw, jak wypadnie w praktyce. Czytając opisy można wywnioskować, że mamy do czynienia z bardzo ciekawą konstrukcją. Tu i ówdzie nie brakuje też głosów, że może to być sensacja na miarę pojawienia się na rynku ADAMa. Interesującą ciekawostką jest to, że monitory te można zainstalować bezpośrednio na statywach mikrofonowych, co może ogromnie ułatwić ich ustawienie w warunkach niewielkiego studia.
Dystrybutorem monitorów Eve Audio jest firma AudioTech.
Bas z WOKa
Bardzo ciekawy syntezator udostępnił na swojej stronie Wolfgamng Krumme (WOK). Nosi on nazwę Bassimo i jest jednogłosowym tzw. wirtualnym analogiem dostępnym jako wtyczka VSTi dla Windows (pobieramy go stąd). Jest to czysty DLL, bez żadnych programów instalujących dodatki do przeglądarek czy tym podobnych rzeczy. A poza tym to świetnie brzmiący instrument, wyróżniający się na tle innych, podobnych syntezatorów freeware dostępnych w Internecie. Mamy tu dwa oscylatory, każdy z przebiegiem piłokształtnym lub kwadratowym, filtr z rezonansem, obwiednię głośności i filtru oraz LFO. Tylko tyle, ale w zupełności wystarczy, by pokusić się o stworzenie fajnych barw basowych. Nie bez znaczenia jest też ładny interfejs graficzny.
Zakończenie promocji z bezpłatnym Minimoogiem
Właśnie zakończyła się (przynajmniej oficjalnie, bo z uwagi na różne strefy czasowe chyba jeszcze trochę potrwa) akcja firmy Arturia, w której – jak się okazało – chodziło o nabicie licznika lubiących na Facebooku. A jakie się przy tym działy sceny! Jak przed sklepem meblowym w połowie lat 80. gdy „rzucili” wersalki o nazwie Adam. Strona internetowa Arturii stanęła już dobrze przed północą. Po północy było jeszcze gorzej i napięcie stopniowo rosło, bo nie wiadomo było o co chodzi. Po jakimś czasie ktoś się zorientował, że może coś będzie na fejsbuku Arturii, i to był strzał w dziesiątkę. Licznik lajków zaczął się kręcić. Około dziesiątej rano panie i panowie z Arturii, już na spokojnie, po porannej kawie i francuskim rogaliku, przelinkowali stronę z promocją bezpośrednio na Facebooka (jakby nie można było tego zrobić wcześniej). Ale tu niektórzy mieli problem, na przykład ja, ponieważ z biznesowego Facebooka nie dało rady nic „lajknąć”. Na gwałt musiałem więc założyć konto na kolegę, który zresztą z całym tym fajsbukiem nie chce mieć nic wspólnego, bo w ogóle nie rozumie o co w nim chodzi (i ja go rozumiem w tym nierozumieniu). I uff… Coś poszło, pojawiło się jakieś pytanie i informacje, że w ciągu 48 godzin coś dostanę. Oczywiście, nie dostałem aż do teraz, i kto wie czy kiedykolwiek coś dostanę [korekta: godzina 15.44, dotarł mail z linkami i indywidualnym kodem :-)]. W tzw. międzyczasie pojawiła się plotka, że można gdzieś coś ściągnąć na torentach, pojawiły się strony z linkami, wszystko w aurze bliskiej kryminałowi. Potem ktoś przytomnie zauważył, że i tak trzeba mieć kod w mailu, a bez tego to tylko w demo się można pobawić. Akcja nabrała gwałtownego przyspieszenia, bo strona Arturii ruszyła, ale i tak wszystko kierowało na tego fejsbuka. No istny thriller normalnie się z tego zrobił! Efekt jest taki, że „lajków” na stronie Arturii nabiło jakieś 75 tysięcy i najprawdopodobniej tyle też kopii wirtualnych Minimoogów pojawi się wkrótce w projektach muzycznych na całym świecie. Wszystko wokół zacznie brzmieć moogowato.
A skoro już o Moogu mowa, to całkiem niedawno znalazłem w swoich archiwach zdjęcie Boba, które zrobiłem ja (albo Maciek Dobrski, już nie pamiętam, bo to było całe 10 lat temu z niewielkim okładem) na NAMM w Anaheim w styczniu 2002 roku, z egzemplarzem EiS i pięknym uśmiechem na twarzy. Jak się okazało, rodzina Boba (zdaje się, że jego babcia) pochodziła z Polski i choć trudno jest mi to teraz udokumentować, to usłyszałem to bezpośrednio od samego Mistrza. Bob jeszcze wtedy był właścicielem marki Big Briar i dopiero dobijał się o prawa do nazwy Moog (które wcześniej stracił w wyniku perturbacji finansowych). Ale to właśnie za czasów Big Briar Bob opracował serię Moogerfooger, by chociaż w ten sposób przemycić swe nazwisko, z którego w pełnym brzmieniu nie miał prawa korzystać. Dziwne to były czasy dla jego firmy, więc gdy tylko udało Mu się odzyskać kontrolę nad Moog Music, wszyscy cieszyliśmy się razem z Nim. A potem był Voyager i wszystko zaczęło się kręcić od nowa. I choć Boba już nie ma wśród nas, to wciąż Go słyszymy w takich instrumentach, jak pobrana przez Was Arturia Minimoog-V. Macie więc w swoich komputerach piękny kawałek historii muzyki – wirtualną wersję najbardziej znanego instrumentu elektronicznego wszech czasów (choć jeśli chodzi o wielkość sprzedaży prym wiedzie Yamaha DX7).
Darmowy Minimoog w Święto Muzyki!
Tylko tego jednego dnia będziesz mógł pobrać syntezator Arturia Minimoog-V Original za darmo! Ten dzień to 21 czerwca, więc już zaznaczcie go sobie w swoim kalendarzu. Arturia kończy swoją umowę z firmą Moog Music i instrumenty, które do tej pory nosiły nazwę Moog Modular V oraz Minimoog V zmienią swą nazwę na Modular V i Mini-V. Aby zaakcentować tę zmianę firma Arturia postanowiła dokładnie w dzień Święta Muzyki, zaoferować wszystkim muzykom na całym świecie możliwość pobrania za darmo ostatniej, „pamiątkowej” wersji pod starą nazwą. Instrument będzie można pobrać z tej strony. Jest on wyposażony w ponad 1000 presetów przygotowanych przez wybitnych artystów i znanych kreatorów brzmień, oferując 32-głosową polifonię. Jedyna różnica w porównaniu do komercyjnej wersji tego syntezatora polega na braku dodatkowego panelu z manipulatorami, czyli wszystko będzie dokładnie tak, jak w oryginale.
Turbosound w rękach Behringera
Music Group pod wodzą Uli Behringera rośnie w siłę. Od jakiegoś czasu mówiło się o tym, że zamierza przejąć jedną z dużych firm produkujących systemy nagłośnieniowe i padały tu różne nazwy. W efekcie okazało się, że jest to Turbosound. Teraz Uli ma w swoich rękach Midasa, Klark Teknika i Turbosound, więc może ostro poszaleć na rynku systemów PA.

Koszyk (


