Wpisy autora

Tomasz Wróblewski

Panipulator 2.0 (freeware dla PC i Mac)

Opublikowano przez

panipulatorSą takie wtyczki, które z pozoru wydają się mało interesujące, ale potrafią bardzo ułatwić pracę. Do nich z pewnością należy Panipulator 2.0 (będąca już jakiś czas w Sieci, ale niewielu o niej słyszało), która pozwala na szybką kontrolę materiału stereofonicznego bez konieczności posiadania odpowiednich manipulatorów w systemie odsłuchowym. Możemy bardzo sprawnie określić kompatybilność naszej produkcji z trybem stereo (pamiętając o tym, że w wielu klubach muzyka odtwarzana jest monofonicznie), możemy zmieniać polaryzację, zamieniać kanały, słuchać sumy w trybie 3 i 6 dB cichszym (by tą metodą określić, czy wszystkie elementy są tak samo słyszalne na różnych poziomach głośności), a także monitorować wyłącznie kanał lewy lub kanał prawy. Za kontroler monitorów, który oferowałby podobne funkcje musielibyśmy zapewne sporo zapłacić, a tu mamy to za darmo w postaci wtyczki dla Windows i Mac we wszystkich obecnie stosowanych formatach. I jeszcze jedno: wszystkie parametry tej wtyczki podlegają automatyzacji, a zatem można się też pokusić o jej wykorzystanie na śladach i grupach. W jakim celu? Na przykład kreatywnym…
Twórcą tej wtyczki jest Brandon Drury z Recording Review, a dystrybucją zajmuje się Boz Digital Labs. Procesor można pobrać ze strony Boz Digital Labs (ale tu potrzebna jest rejestracja i przejście procedury zakupu towaru za 0 $), albo – idąc na skróty – pobrać bezpośrednio ze strony Recording Review.

Pogadanka na temat: rejestratory Olympus

Opublikowano przez

olympus_1W którymś momencie, około 5 lat temu, dzięki pojawieniu się specjalistycznych scalonych kodeków audio o dużej skali integracji, które oprócz przetworników A/C i C/A miały też wbudowane tory przetwarzania DSP, funkcje sterowania, a także możliwość bezpośredniej obsługi półprzewodnikowych pamięci masowych i portów USB, na rynku znalazły się przenośne rejestratory audio o dość wysokich parametrach jakościowych i stosunkowo niskiej cenie. Choć pod wieloma względami w tym zakresie prym wiedzie firma Zoom, to bardzo szybko stały się dostępne kieszonkowe rejestratory audio także innych producentów: Roland, Sony, Tascam, Yamaha i Olympus, którego oferta pod względem liczby modeli niewiele ustępuje firmie Zoom.
Ceny tego typu kieszonkowych rejestratorów zaczynają się już od 350 zł, a kończą w okolicach 4.000 zł, dlatego każdy bez problemu znajdzie urządzenie, które odpowiada mu funkcjonalnością i ceną. Ponieważ jakiś czas temu trafił do mnie zestaw kompaktowych rekorderów Olympus, postanowiłem opisać wybrane modele.
Aktualnie Olympus ma w swojej ofercie sześć modeli tego typu rejestratorów: LS-3, LS-5. LS-11, LS-12, LS-14 i wielościeżkowy LS-100. Musimy przy tym pamiętać, że firma ta jest prawdziwą potęgą w dziedzinie dyktafonów, z którą chyba nikt nie jest w stanie konkurować, więc szereg technologii, które przez lata znalazły zastosowanie w tych urządzeniach, zaimplementowano także w rejestratorach przeznaczonych do prac muzycznych, odpowiednio je modyfikując.
Wszystkie rejestratory Olympusa pracują z dźwiękiem bez kompresji danych w formacie 24 bity/96 kHz, choć oczywiście można też wybrać inne formaty zapisu. We wszystkich też znajdziemy wbudowane mikrofony elektretowe (specjalna odmiana mikrofonów pojemnościowych, w których stały ładunek elektryczny do okładzin kondensatora reagującego na dźwięk dostarczany jest przez dielektryk o trwałej polaryzacji, dzięki czemu nie jest wymagane zewnętrzne napięcie polaryzujące). I nie jest prawdą, że elektrety oferują gorszą jakość niż „prawdziwe” mikrofony pojemnościowe, choć producenci często unikają określania zastosowanych mikrofonów mianem pojemnościowych elektretowych. Współczesna technologia pozwala na tworzenie elektretów (w znaczeniu mikrofonów), które brzmieniowo mogą bez problemów konkurować z pojemnościowymi mikrofonami małomembranowymi z zewnętrzną polaryzacją.Czytaj dalej

Trio robotów w akcji

Opublikowano przez

squarepusher_robotsCzłonkowie formacji Kraftwerk przebierali się za roboty, ale obecnie rzeczy zaszły znacznie dalej… Music For The Robots to pięcio-utworowa EP-ka, którą skomponował Squarepusher, a której wykonawcami są trzy roboty tworzące system Z-Machines. Wszystko zaczęło się w 2013 roku, kiedy to grupa japońskich robotyków stanęła przed wyzwaniem stworzenia systemu muzycznego, który pozwoliłby na wykonywanie muzyki będącej poza zasięgiem muzyków. Rezultatem był Z-Machines. Do stworzenia muzyki dla tego projektu, producent Kenjiro Matsuo i jego zespół, zaprosili grupę japońskich kompozytorów oraz Brytyjczyka Toma Jenkinsona, szerzej znanego jako Squarepusher. Możliwość sprawdzenia swoich kompozytorskich umiejętności – z myślą o gitarzyście z 78 palcami i perkusiście o 22 rękach – była propozycją nie do odrzucenia. Rezultatem był utwór Sad Robot Goes Funny, skomponowany i wyprodukowany przez Squarepushera, a wykonany przez Z-Machines. Poniżej rejestracja wideo z przebiegu procesu przygotowania do nagrań. W zasadzie trudno mi to komentować…

 
A tu występ tych samych „wykonawców” w konfrontacji z innym „zespołem”

Bezpłatna biblioteka Yamaha Hybrid Kit

Opublikowano przez

yamaha_kitFirma Drumdrops przygotowała dla nas nie lada niespodziankę na dłuuuugi weekend. Jest to całkowicie bezpłatna biblioteka perkusyjna Yamaha Hybrid Kit, która łącznie waży 1,7 GB i jest dostępna w postaci kompilacji dla większości najpopularniejszych samplerów.
Pakiet podzielony jest na cztery zestawy: Multi-Velocity Pack (399 sampli), Single Hits Pack (92 sample), Drum Replacement Pack (pracuje z większością narzędzi do zastępowania oryginalnych brzmień samplami) oraz All Samples Pack (2592 sampli ogółem). Aby zdobyć te smakowite pakiety należy wejść na stronę Drumdrops, utworzyć konto, potwierdzić je klikając link w mailu zwrotnym, zalogować się, i na stronie z samplami odnaleźć pakiet The Yamaha Hybrid Kit. Dodajemy go do koszyka i bez płatności przechodzimy do strony pobierania.
Oryginalny zestaw jest własnością producenta Bena Hilliera (Depeche Mode, Nadine Shah, Graham Coxon) i znajduje się w studiu Miloco Pool Studio w Londynie. Przed nagraniem zmieniono naciągi na Remo Coated Ambassador. Nagraniem zajęli się panowie Ben Thackeray i Adam Falkner (Babyshambles, Ed Harcourt).

Słuchawki do studia (przeklejone z forum EiS)

Opublikowano przez

Pozwalam sobie przekleić moją odpowiedź na pytanie użytkownika forum EiS, ponieważ może ono zainteresować wiele osób.

Im więcej czytam porównań słuchawek studyjnych tym mam większy mętlik w głowie. Mam monitory Yamaha HS5. Nie chciałbym dokupować do nich subwoofera, a zamiast tego do monitorowania niskich częstotliwości wolałbym kupić słuchawki. Jakie słuchawki dobrze się sprawdzą jako uzupełnienie HS5? Kwota powiedzmy do 1000zł,ale bardziej oscylowałbym w kwocie 600zł. Jak się mają do siebie poniższe modele?
AKG K271 MkII
Shure SRH840
Ultrasone PRO 550
BEYERDYNAMIC DT 990 PRO 250
W przeciwieństwie do monitorów studyjnych, do słuchawek ciężej zdobyć wykres charakterystyki. Jak one brzmią w niskich rejestrach? P.S. Tylko nie piszcie mi o HD600 🙂

Każdy z wymienionych modeli słuchawek ma dość szerokie pasmo w zakresie niskich tonów i do ich kontroli na poziomie podstawowym w zupełności wystarczy. Trzeba jednak pamiętać o kilku sprawach, o których zresztą można napisać szereg różnych artykułów. Nie wdając się w szczegóły związane z fizyką słyszenia i różnego typu rzeczami na pograniczu psychoakustyki – słuchawki zamknięte działają jak tłok, który pompuje fale akustyczne o określonej częstotliwości wprost do kanału usznego z pominięciem wszelkich innych receptorów, za pośrednictwem których odbieramy niskie tony. A odbieramy je całym ciałem. Wystarczy iść na głośny koncert i zatkać palcami uszy, by się o tym przekonać. Bez tego typu doznań nasz odbiór niskich tonów z użyciem słuchawek zawsze będzie niepełny i przekłamany. Polegając w zakresie niskich tonów tylko na słuchawkach (ze szczególnym wskazaniem na słuchawki zamknięte) skończymy z miksem, w którym będzie brakować niskich tonów. Oczywiście, można się tego nauczyć, ale to proces długi i zawsze wymagający potwierdzenia tego, co słyszymy na słuchawkach, także na monitorach.
Miało nie być o HD600, ale niestety, nie da się tego ominąć. Ponieważ są to słuchawki otwarte, nie występuje w nich efekt ciśnieniowego oddziaływania na słuch w warunkach zamkniętego obszaru akustycznego, a z pewnością jest on mniejszy niż w słuchawkach zamkniętych. Z tego względu odsłuch niskich tonów nie odbywa się w szczelnej akustycznie komorze, ale w środowisku bardziej zbliżonym do naturalnego. Różnica jest mniej więcej taka, jak słuchanie głośnika z odległości 2 cm, i z odległości 2 metrów.
Dlatego do kontroli niskich tonów sugerowałbym jednak słuchawki otwarte, w tym właśnie HD600. A już najlepiej AKG K812, o których piszę w majowym numerze EiS, ale ich cena jest powalająca, podobnie jak samo brzmienie.
Reasumując: w słuchawkach zamkniętych zawsze pojawia się zjawisko hyper-bass. Dół jest słyszalny bardzo wyraźnie i czytelnie, ale trzeba pamiętać, że jest on wywołany w sposób sztuczny i nienaturalny dla naszego sposobu słyszenia niskich tonów. Słuchawki otwarte są pod tym względem dużo bardziej przewidywalne, ponieważ nie pracują w sposób ciśnieniowy.
Moja rada? Każdy z wymienionych modeli sprawdzi się dobrze i są to klasyki gatunku. Ale warto dokupić też słuchawki otwarte. Na przykład… No tak, ale miało nie być o HD600.

Bitwig Studio – recenzji część druga

Opublikowano przez

Bitwig_edycja wielowarstwowaZgodnie z obietnicą zamieszczam drugą część recenzji programu Bitwig Studio, który w zasadzie nie jest programem DAW, ale DCW (Digital Creative Workstation). Tym razem opiszę moduł aranżera. Taka mała lektura na Święta, z życzeniami Zdrowych i Wesołych.

W aranżerze układamy nasze ścieżki zgodnie z powszechnie przyjętym, uznanym za standard odwzorowaniem liniowym, które swój początek wzięło od układu ścieżek na przesuwającej się taśmie wielośladowej. Od razu jednak widać, że Bitwig nie jest programem „studyjnym”, takim jak Pro Tools, Cubase, Logic czy Reaper. Po pierwsze – ścieżki nie mogą być dowolnie rozszerzane (są tylko dwa stany – kompaktowy i jeszcze mniejszy), a w ich nagłówkach nie znajdziemy praktycznie żadnych elementów, do których przyzwyczaili się użytkownicy cyfrowych wielośladów, nie licząc nazwy ścieżki, malutkiego wskaźnika poziomu, suwaka tłumika i przycisków solo, wyciszania, nagrywania i otwierania ścieżek automatyki dla śladu. Chcąc uzyskać dostęp do bardziej zaawansowanych funkcji ścieżki, należy kliknąć na jej nagłówku. Wtedy w panelu inspektora (okno z lewej strony) pokazują się wszystkie dostępne opcje, włącznie z oknem, w którym możemy aktywować wtyczki.Czytaj dalej

Estrada i Studio w Tok FM

Opublikowano przez

EiS_05_2014_okladka_1Zdradzając nieco przed czasem fragment okładki majowego numeru Estrada i Studio chciałem jednocześnie zaprosić wszystkich zainteresowanych do wysłuchania w piątek 18 kwietnia audycji w Radiu Tok FM, gdzie w ramach programu OFF Czarek około godziny 12.00 będę miał przyjemność gościć i pomówić z gospodarzem programu o EiS, naszych Czytelnikach, o wszystkich rzeczach, które interesują osoby zajmujące się produkcją muzyczną czy po prostu lubią słuchać muzyki i mogą ich pewne rzeczy związane z jej powstawaniem i nagrywaniem zaciekawić. Mam nadzieję, że rozmowa będzie interesująca, a jej przewidziany czas to ok. 30 minut. No i gramy na setkę i na żywo. To lubię 🙂


Aktualizacja: Audycję można już przesłuchać na portalu internetowym Tok FM pod tym adresem. Niestety nie można dodać odnośnika do konkretnego odcinka, zatem w archiwum audycji należy zlokalizować odcinek Czasopisma mniej znane: „Estrada i Studio”, red. nacz. Tomasz Wróblewski z 2014-04-18 12:00.

Bezpłatna emulacja fragmentu konsolety Trident

Opublikowano przez

the_arqOstatnio moją uwagę zwróciła wtyczka ARQ High EQ (niestety dostępna tylko dla Windows), której twórcą jest firma CDS Audio Software. CDS w tym wypadku to skrót od Classically Defined Sound. Wykorzystując technologię splotu stosowaną w procesorze Nebula (zainteresowane osoby znajdą więcej informacji na ten temat pod tym linkiem), CDS stworzył pakiet wtyczek emulujących – a w zasadzie odwzorowujących z niemal fotograficzną dokładnością – pracę elementów wchodzących w skład legendarnej analogowej konsolety Trident A-Range. Konsolet takich powstało raptem 13, więc stworzenie wirtualnej repliki ma sens z historycznego punktu widzenia. W skład pakietu wchodzi 6 wtyczek emulujących określone elementy miksera, a całość kosztuje 79 dolarów.
Dla zachęty producent udostępnił za darmo fragment tej większej układanki pod postacią korektora wysokich częstotliwości, który każdy może pobrać (w wersji 32- i 64-bitowej) z tej lokalizacji (wpisujemy maila, na który przychodzi link). Generalnie rzecz ujmując pozwala on podbić lub stłumić półkowo częstotliwości od 8 d 20 kHz, a zatem umożliwia np. rozjaśnienie poszczególnych partii lub całego miksu. Praca w zakresie wysokich częstotliwości to pięta achillesowa wielu korektorów wirtualnych, ale w tym wypadku nie ma mowy o żadnych niedoróbkach. Filtr brzmi naprawdę znakomicie i oferuje to, co mają tylko najlepsze narzędzia tego typu: góra jest bardzo gładka i naturalnie brzmiąca do tego stopnia, że można odnieść wrażenie, iż w zasadzie w dźwięku niewiele się zmieniło. Gdy jednak wyłączymy korektor, to nagle czujemy się tak, jakby ktoś na monitory położył gruby koc i cała magia gdzieś znika.
Trzeba brać pod uwagę spore opóźnienie, jakie korektor wprowadza do sygnału, a niektóre słabsze komputery mogą złapać lekką zadyszkę przy jego uruchomieniu.

Bitwig Studio – recenzji część pierwsza

Opublikowano przez

bitwig_1Wprawdzie cała recenzja Bitwiga pojawi się w majowym numerze EiS – a mam nadzieję, że będzie wystarczająco wyczerpująca i wyjaśniająca wiele zagadnień – ale nie mogłem się powstrzymać i chciałem się podzielić z Wami jej pierwszą częścią. Potem dodam drugą, a po resztę zapraszam do majowej Estrady.

Pojawienie się Bitwiga nie było żadną niespodzianką. Program anonsowany był już od ponad trzech lat i od początku było wiadomo, że jego twórcy zamierzają pójść drogą, którą wytyczył Ableton Live. Postanowili to jednak zrobić na swój sposób. Autorami Bitwiga są programiści pracujący wcześniej w firmach Ableton (Live) i Vember (Surge i Shortcircuit), czyli niemiecko-szwedzka koalicja, na czele której stanęli Dominik „Dom” Wilms i Claes Johanson, a także Pablo Sara, Nicholas Allen i Volker Schumacher. Firma ma swoją siedzibę w Berlinie, a od kwatery Abletona dzieli ją 7 minut drogi na piechotę…

Podstawowe informacje
W założeniach twórców Bitwig ma być nowoczesnym programem DAW, w którym pojawią się wszystkie funkcje, jakich potrzebują współcześni artyści i producenci – głównie z kręgu muzyki elektronicznej – a które w innych aplikacjach są niedostępne lub mają formę nie do końca sprzyjającą kreatywnej pracy. Bitwig powstawał przez blisko cztery lata i jest programem stworzonym praktycznie od zera. Specjalnie dla niego skonstruowano własną platformę programistyczną, na bazie której dopiero budowano pozostałe elementy. Od początku Bitwig miał być wielosystemowy, pozwalając pracować na komputerach Windows, Mac, a także Linuks, przy czym struktura programu jest taka, że wszelkie dokonywane w nim zmiany odnoszą się jednocześnie do trzech jego wersji. Jak mówi Wilms, tworząc firmę od podstaw i pisząc oprogramowanie od przysłowiowej czystej kartki papieru mieli ten komfort, że można było przyjąć praktycznie dowolne założenia wstępne, uwzględniające systematyczny rozwój na długie lata do przodu.Czytaj dalej