Wpisy autora

Tomasz Wróblewski

Mach Audio BOMS (recenzja)

Opublikowano przez

mach_audioPod marką Mach Audio powstają przede wszystkim urządzenia konsumenckie oraz sprzęt wykonywany na zamówienie, ale od niedawna w ofercie tej firmy z Janowa Lubelskiego znaleźć możemy także dwukanałowy przedwzmacniacz do zastosowań profesjonalnych.
Urządzenie dostarczane jest w obudowie rak 2U i już przy pierwszym kontakcie robi dobre wrażenie – waży bowiem tyle, co przeciętna końcówka mocy, wszystkie kontrolery obrotowe to przełączniki wielopozycyjne, a poziom na każdym z kanałów prezentują ładnie wyglądające wskaźniki wychyłowe (które dla lepszego efektu mogłyby być jednak trochę większe).
W każdym z kanałów przedwzmacniacza mamy do dyspozycji przełącznik mikrofon/linia, włącznik napięcia fantomowego, załączany filtr górnoprzepustowy, przełącznik pozwalający na włączenie zewnętrznego urządzenia w tor insertowy, przełącznik zmiany biegunowości sygnału oraz przełącznik aktywujący zwiększenie poziomu sygnału na wyjściu o 10 dB. Regulacja czułości wejściowej odbywa się w zakresie 50 dB, do którego trzeba dodać 14 dB aktywowane odpowiednim przełącznikiem. Tak szeroki zakres regulacji pozwala na wygodną pracę z każdym źródłem sygnału, wliczając w to pasywne mikrofony wstęgowe. Ciekawą funkcją przedwzmacniacza jest możliwość zmiany impedancji wejściowej toru mikrofonowego oraz – co jest już prawdziwą rzadkością – wejścia instrumentalnego. Dla tej pierwszej możemy ustawić 600 Ω, 1,4 kΩ, 3 kΩ i 12 kΩ, a dla drugiej 1 MΩ lub 500 kΩ.
Przedwzmacniacz jest konstrukcją transformatorową, choć pierwsze testy odsłuchowe na to nie wskazywały. Na wyjściu zastosowano tu bowiem własne rozwiązanie konstruktora z transformatorem na rdzeniu ferrytowym – ewenement w urządzeniach pracujących w paśmie audio. Być może to właśnie sprawia, że przedwzmacniacz brzmi nieco inaczej niż większość rozwiązań z typowymi transformatorami z blach na wejściu i wyjściu. Po stronie wejścia pracuje transformator Lundahl z możliwością przełączania impedancji wejściowej, którą tutaj wykorzystano.
Na przednim panelu znajdziemy też wejście instrumentalne. Z tyłu umieszczono wejścia mikrofonowe, liniowe, pojedyncze gniazdo insert oraz wyjście w formacie XLR.
Urządzenie wykonane jest schludnie, z wycinanej laserowo blachy ze stali nierdzewnej, choć wyraźnie widać, że nie jest to produkt seryjny. Jest grono klientów, które doceni ten fakt, ponieważ niekiedy tego typu urządzenia produkowane jednostkowo mogą nadać naszym nagraniom bardzo indywidualny charakter. A jak to wygląda w przypadku BOMS?Czytaj dalej

TesslaPRO mkII (freeware)

Opublikowano przez

tesslapro_mk2Na stronie Variety of Sound można znaleźć kolejny procesor, którego twórcą jest Bootsie. Nie tak dawno pisałem o wtyczce Thrillseeker, która jest czymś w rodzaju 3-pasmowego excitera – tym razem mamy do czynienia z drugą wersją saturatora TesslaPRO, którego zadaniem jest nasycanie brzmienia z wykorzystaniem różnych charakterystyk brzmieniowych. TesslaPRO mkII (32-bitową wtyczkę, tylko w wersji dla Windows, możemy pobrać z tej strony) w porównaniu do wersji pierwszej ma trzy dodatkowe modele brzmieniowe konsolet oraz dodaną saturację emulującą układ lampowy i analogowy magnetofon taśmowy. Wtyczka ma zoptymalizowany kod (jego część pisana jest w asemblerze), co pozwoliło na pracę w czasie rzeczywistym i blisko 40-procentowe zmniejszenie obciążenia CPU w porównaniu do pierwszej wersji.
Wtyczka jest bardzo intuicyjna w obsłudze dzięki temu, że ma na stałe aktywny limiter na wyjściu – możemy więc regulować poziom niskich tonów, nasycenie, stopień przejrzystości jeśli chodzi o przetwarzanie transjentów (ta regulacja działa także w odniesieniu do limitera, więc możemy dość swobodnie „podkręcać” dźwięk bez obawy o spłaszczenie transjentów) i wybierać charakter nasycenia bez konieczności ciągłego kompensowania sygnału na wyjściu. W wielu przypadkach procesor pozwala uzyskać efektowne, szlachetne brzmienie z ładnie wyeksponowaną drugą harmoniczną. Fani dźwięków określanych jako lampowe i transformatorowe powinni być usatysfakcjonowani możliwościami TesslaPRO mkII. Zdecydowanie polecam.

Thrillseeker XTC (bezpłatny exciter)

Opublikowano przez

Od kilku dni pracuję z najnowszą wtyczką Variety Of Sound, jaką jest Thrillseeker XTC. Został on przygotowany specjalnie na potrzeby konkursu deweloperów KVR Developer Challenge i do 5 grudnia można tę wtyczkę (Windows, 32 bity) pobrać stąd, a także na nią zagłosować. Mamy tu do czynienia z procesorem, którego zadaniem jest modelowanie brzmienia analogowych exciterów, czyli narzędzi, które w swym założeniu miały poprawić jakość materiału muzycznego nagrywanego na taśmę analogową i z niej odtwarzanego. Excitery zrobiły swojego czasu oszałamiającą karierę, ponieważ pozwalały dodać nagraniom analogowym swoistego blasku i wypełnienia, których nie można było uzyskać żadną korekcją. Na dobrą sprawę Thrillseeker XTC jest 3-pasmowym korektorem (dół, środek, góra – działające równolegle) połączonym z torem przetwarzania transjentów, które mogą się gdzieś zagubić w procesie fazowego „maglowania” dźwięku w filtrach (sekcja Drive/Mojo). Wtyczka może być stosowana na pojedynczych śladach i na całych miksach, a nawet na etapie masteringu. Dostępna jest w dwóch wersjach kolorystycznych – czarnej i niebieskiej. Nie wiedzieć czemu, z czarną miałem kłopoty i nie chciała mi działać. Niebieska pracuje bez problemu ale trochę irytuje fakt zbyt dużej czułości wskaźników, które praktycznie cały czas wskazują pozycję maksymalną. Aby sprawdzić jak to naprawdę działa, trzeba zacząć od podbicia np. 120 Hz, 5 kHz i 10 kHz w każdym z pasm ustawiając ich gałki poziomu na maksimum; Mojo, Drive i Mix także na maksimum. Uzyskamy mocno nasycony, przejrzysty i energetyczny dźwięk, który po pewnym czasie (i po kilkukrotnym sprawdzaniu brzmienia z wtyczką/bez wtyczki) wyda nam jednak przesadzony. Wtedy możemy wrócić do ustawień filtrów albo skorzystać z gałki Mix, by zmienić proporcję sygnału przetworzonego względem czystego. Mnie się podoba – potrafi dodać energii i ładnie otworzyć górę bez robienia sieczki z dźwięku. Nawet fazowo wszystko zdaje się trzymać jednej całości, a i w trybie mono mamy pełną kompatybilność więc przy nasycaniu nagrań klubowych nie powinno być problemów. Ach, i jeszcze jedno – potrafi robić wspaniałe rzeczy z basem. Generalnie warta wypróbowania wtyczka. Może nie od razu rzuca na kolana, ale czym dłużej z nią pracujemy, tym więcej zalet zaczynamy dostrzegać.

Jedna gałka za darmo

Opublikowano przez

Rzadko kiedy trafia się taka okazja, żeby firma Waves cokolwiek dała za darmo. A jednak… Krzysztof Horn podesłał mi linka, którym natychmiast się z Wami dzielę. Ta wtyczka to wręcz spełnienie marzeń osób, które szukają narzędzia wyposażonego w jeden regulator – kręcąc w lewo jest gorzej, a kręcąc w prawo jest lepiej 🙂 I o to chodzi! W sumie niby prosta rzecz, ale jest w tym sporo ciekawej technologii i warto mieć takie cudo w swoim komputerze. Wystarczy podać swój adres e-mail i czekać. Sam jestem ciekaw co z tego wyjdzie. A poniżej krótka reklamówka wideo związana z tym niecodziennym wydarzeniem.

Looptrotter Sa2rate (recenzja)

Opublikowano przez

sa2rate-front_bigUdało mi się skończyć szczęśliwie wszystkie ciekawe rzeczy, które – jako Estrada i Studio – szykujemy dla Was na Święta, więc znalazłem chwilę na zamieszczenie ciekawego, moim zdaniem, materiału o nowym polskim produkcie (pełny tekst w grudniowym numerze EiS). Mowa o Looptrotter Audio Engineering Sa2rate. Looptrotter jest jedną z kilku polskich firm branży pro-audio, które ostatnimi czasy zrobiły dużo zamieszania na światowych, a na pewno europejskich rynkach. Łącząc oryginalność konstrukcji, wzorcową jakość wykonania i najwyższej klasy brzmienie z atrakcyjną ceną urządzenia marki Looptrotter dość szybko znalazły miejsce w wielu studiach nagrań.
W przeciwieństwie do wielu dostępnych na rynku urządzeń typu „vintage”, Sa2rate jest całkowicie autorską konstrukcją jego projektanta Andrzeja Starzyka, podobnie zresztą jak dwa poprzednie produkty tej firmy – mający już niemal kultowy status Monster Compressor oraz ośmiokanałowy Satur-8. Zaglądając do środka możemy podziwiać perfekcyjne wykonanie (niektóre zagraniczne firmy mogłyby się uczyć od naszych producentów jak się robi urządzenia pro-audio) oraz „tajemnicze” układy zalane czarną masą (z indywidualnie dobieranymi podzespołami dla uzyskania idealnie wyrównanej charakterystyki pracy obu torów).

W praktyce
Już na wstępie trzeba wyjaśnić, że Sa2rate nie jest tylko okrojoną o sześć kanałów wersją Satur-8 (swoją drogą gratulacje za świetny wybór nazw – niby tak samo, a nie to samo…). Wprawdzie samo rozwiązanie bazuje na podobnej koncepcji wyokrąglania szczytów sygnału na podobieństwo urządzeń lampowych, magnetofonów z zapisem taśmowym czy starych konsolet audio (można je potraktować nawet jako bardzo miękko działający limiter), to jednak wprowadzono tu rozwiązanie, którego nie znajdziemy w Satur-8. Polega ono na zaaplikowaniu przed układem saturacji filtracji półkowej w odniesieniu do niskich tonów, a następnie wykonaniu procesu odwrotnego, czyli podbiciu tych częstotliwości już po dokonaniu operacji nasycenia. Zabieg jest bardzo ciekawy, ponieważ w ten sposób unika się „oszukiwania” układu saturacji przez sygnały o największej energii, czyli najniższe basy. Dzięki temu skład częstotliwości harmonicznych na wyjściu urządzenia staje się dużo bardziej zrównoważony. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, żeby nasycić także niskie tony – filtr nie jest bowiem na tyle głęboki, by je zbyt mocno odcinał. W mojej opinii to dosyć śmiałe rozwiązanie pozwoliło nadać brzmieniu Sa2rate specyficznego charakteru przy jednoczesnym zachowaniu doskonałej kontroli nad składem widmowym przetwarzanego dźwięku.Czytaj dalej

GORE dla CrX4

Opublikowano przez

Daniel Stawczyk, znany też jako Status, dał się poznać jako utalentowany kreator brzmień dla różnego typu instrumentów wirtualnych, pozwalając uzyskać z nich wyjątkowo soczyste i intrygujące barwy. Jego najnowszą propozycją jest pakiet GORE dla niesamowitego syntezatora LinPlug CrX4. Wszystkie barwy powstały pod kątem ich zastosowania w muzyce filmowej i różnego typu grach, gdzie pożądany jest przygnębiający i mroczny nastrój. Kosztujący 20 dolarów pakiet zawiera 200 starannie dopracowanych presetów, wśród których znajdziemy 56 ciemnych brzmień atmosferycznych, 23 brzmienia perkusyjne o intrygującym, futurystycznym charakterze, 27 brzmień różnego typu niepokojących barw, 67 „pełzających” brzmień syntezatorowych i 27 efektów specjalnych rodem z najmroczniejszych horrorów i thrillerów. Wszystkie presety bazują na wewnętrznych próbkach CrX4 i mają odpowiednio zmapowane kontrolery Modwhele, Pitchbend i Aftertouch (za wyjątkiem brzmień perkusyjnych). Jak zaznacza ich twórca, brzmienia te są najprawdopodobniej najbardziej przerażającym pakietem presetów dla CrX4.

Telefunken M81 (prezentacja i porównanie)

Opublikowano przez

Zgodnie z obietnicą, jaka pojawiła się na łamach listopadowego numeru EiS, zamieszczam niniejszym porównanie mikrofonów Shure SM58, Telefunken M80 i najnowszego Telefunken M81. Choć w ofercie Telefunken Elektroakustik znajdują się głównie ekskluzywne mikrofony pojemnościowe będące bardzo bliskimi odpowiednikami klasycznych mikrofonów studyjnych z lat 50., 60. i 70. minionego wieku, to jednak od kilku lat firma zaczęła wprowadzać do swojej oferty także mikrofony dynamiczne przeznaczone do użytku estradowego oraz studyjnego. Tego typu mikrofonów nie będą raczej kupować firmy nagłośnieniowe, które tradycyjnie już inwestują w dobrze znane klasyki gatunku, to mogą one zainteresować studia nagrań lub wykonawców, chcących mieć własny mikrofon, inny niż powszechnie stosowane na wszystkich scenach świata. I w tę właśnie stronę idzie firma Telefunken sprzedając swoje mikrofony dynamiczne w różnej kolorystyce i z różnym wzornictwem. W każdym jednak przypadku podstawą jest model M80 (test EiS 12/2008) oraz najnowszy M81. Warto zaznaczyć, że M81 jest dedykowany nie tylko do wokalu, ale także do ujęć wzmacniaczy gitarowych, elementów zestawu perkusyjnego (werbel i kotły) jak też instrumentów dętych.

Doskonały pakiet JB Plugins (freeware)

Opublikowano przez

Jak donosi niezawodny blog BPB Jeroen Breebaart udostępnił swoją znakomitą kolekcję wtyczek VST (32 bity, tylko dla Windows) jako freeware (o ile mnie pamięć nie myli niektóre z nich były dostępne płatnie, a część pojawiała się na płytach dołączonych do magazynu Computer Music). Całość liczącą sobie 15 plug-inów można pobrać z jego strony (po kliknięciu na link JB Plugins). W zestawie znajdziemy m.in.:
Auditor Pro – funkcjonalny wskaźnik poziomów szczytowych i średnich, analizator widma, miernik korelacji.
Barricade Pro – zaawansowany limiter działający jednocześnie w czterech domenach: poziomu, obwiedni, głośności i korelacji (zachowania zgodności fazowej między kanałami). Jeden z najlepszych limiterów jakie można znaleźć na rynku, oferujący zaawansowane możliwości konfiguracji i pozwalający bardzo precyzyjnie uzyskać brzmienie o takim charakterze, na jakim nam zależy (włącznie z emulacją lampowego nasycenia). Dostępny też w uproszczonej wersji Barricade, którą można włączać na poszczególne kanały.
FSynth Pro – resyntezator audio (odbiera sygnał dźwiękowy a następnie tworzy podobnie brzmiący, ale już z wykorzystaniem syntezy). To fantastyczny efekt – wypróbujcie go np. na pętli bębnów akustycznych z presetem Sample&Hold Poly i gałką Threshold ustawioną powyżej zakresu regulacji – jeśli ktoś lubi muzykę industrial to będzie korzystał z tego procesor bardzo często.
Isone Pro – symulator efektu binauralnego (emulacja odsłuchu stereo i dookolnego na głośnikach z wykorzystaniem słuchawek.
Red Phatt Pro – doskonały i wszechstronny kompresor, bramka i ekspander charakteryzujący się zerową latencją.
Smash Pro – wyjątkowe narzędzie do obróbki pasmowej pozwalające uzyskać nasycone brzmienie. Sygnał dzielony jest na maksymalnie 40 pasm, które następnie można poddać niezależnej obróbce dynamicznej. Potrafi wycisnąć ostatnie soki z każdego nagrania.
Ferox – emulacja nasycenia taśmy analogowej. Można ustawiać wiele różnych parametrów, dzięki czemu uzyskamy każdy rodzaj brzmienia – od zaszumionej i zdartej taśmy z kasetowego Grundiga do klasycznego brzmienia studyjnego Studera. Moim zdaniem najlepiej sprawdza się w degradacji dźwięku, zwłaszcza gdy ograniczymy pasmo od dołu i od góry, zwolnimy szybkość przesuwu i dodamy szumów – rewelacja!
Broadcast – przy presecie Loud można sprawdzić, co z naszym nagraniem stanie się podczas radiowej emisji. Ale to tylko jedno z wielu zastosowań tego ciekawego procesora.
SEND – poszerzacz widma będący połączenie rezonujących filtrów dolno- i górno przepustowych z nieliniowym generowaniem parzystych i nieparzystych harmonicznych. Proponuję stosować go na pojedynczych instrumentach i z włączoną funkcją trybu równoległego (przycisk z prostokątem poniżej którego widać jego ominięcie).
Omniverb – doskonały procesor pogłosowy.
Omnisone – narzędzie do zaawansowanej manipulacji dźwiękiem w przestrzeni.
PC-2 – procesor psychoakustyczny
Timemachine – sampler, którego idea nawiązuje do klasycznych, starej daty urządzeń tego typu.

Sound Forge Pro Mac (pierwsze wrażenia)

Opublikowano przez

Mam już od kilku dni Sound Forge Pro Mac 1.0.2 i intensywnie z nim pracuję. Więcej szczegółów już wkrótce (także na moim nowym wydawnictwie DVD pt. Sony Sound Forge od podstaw, które pod koniec listopada powinno ukazać się w sprzedaży), a na ten moment kilka pierwszych spostrzeżeń. Jeśli ktoś się spodziewa identycznego Sound Forge’a jak dla Windows, to będzie bardzo zdziwiony. Sound Forge dla maka wygląda zupełnie inaczej – ma inny układ graficzny (z podziałem na trzy wyraźne strefy, w których możemy zamieszczać wybrane okna), ma też zupełnie inny rozkład menu oraz pasków z narzędziami, których tutaj praktycznie nie ma. Wiele funkcji zostało uproszczonych w stosunku do Sound Forge dla Windows, np. zniknęła całkowicie zaawansowana synteza, wyszukiwanie zdefiniowanych zdarzeń, graficzna edycja fade’ów, obsługa znaczników CD (oraz wypalanie płyt CD z poziomu programu) i obwiednia panoramy. Nie ma też menu Tools i większości znajdujących się tam narzędzi, takich jak automatyczne tworzenie regionów czy wykrywanie i naprawa przesterowań, które w mojej opinii są najmocniejszą stroną okiennego Sound Forge. Reasumując – Sound Forge Pro Mac jest wyraźnie prostszy w stosunku do swojego windowsowego odpowiednika i zdaje się, że takie było ogólne założenie jego twórców. W związku z tym zaczynam się zastanawiać, czy nie przesadzono z ceną tej aplikacji, która jest wprawdzie tańsza o ok. 100 euro w porównaniu do wersji windowsowej (kosztuje 246 euro), ale nie mogę się pozbyć wrażenia, że to jednak trochę inna liga niż Sound Forge Pro 10 dla Windows.

MOTU Track 16 (recenzja)

Opublikowano przez

Amerykańska firma MOTU działa na rynku wyjątkowo aktywnie. W krótkich odstępach czasu pojawiły się jej nowe interfejsy, a za moment otrzymamy flagowy program DAW tej firmy, czyli Digital Performer w wersji 8, którą będzie można uruchomić także na komputerach z systemem Windows. To może być prawdziwy przełom w historii MOTU, która do tej pory kojarzona była głównie z „makową stroną mocy obliczeniowej”. Teraz to się zmienia, a kolejnym przykładem tej ewolucji jest Track 16.

Konstrukcja
Nowy interfejs MOTU nie ma formy typowej dla wcześniejszych urządzeń tego producenta, czyli modułów w mniejszym lub większym stopniu przystosowanych do montażu w szafce rak. Wzorem wcześniej zaprezentowanego MicroBook II urządzenie ma format tabletop (przystosowany do pracy na biurku), ze wszystkimi manipulatorami znajdującymi się na górnym panelu.
Tu nie ma mowy o żadnych kompromisach – korpus to jednolity aluminiowy odlew; aluminiowa jest też płyta czołowa interfejsu. Wszystkie przyciski służące do obsługi są podświetlane (z możliwością wyboru sześciu różnych schematów kolorystycznych!), a duża gałka do zmiany i zatwierdzania parametrów także wykonana z metalu. Na przednim panelu znajdziemy wejście gitarowe (o dużej impedancji), wejście liniowe 3-4 oraz dwa wyjścia słuchawkowe – TRS 6,3 mm oraz TRS 3,5 mm. Z tyłu znajdują się gniazda USB 2.0 i FireWire – to coraz częściej spotykana w interfejsach wyższej klasy funkcja pozwalająca na wybór tego portu współpracy z komputerem, który nam bardziej odpowiada i zapewnia wyższą wydajność. Tutaj umiejscowiono też wejście i wyjście cyfrowe w formacie ADAT, które mogą też pracować jako optyczne porty S/PDIF. Poza tym wszystkie wejścia i wyjścia, w tym także gniazda do podłączenia zewnętrznego zasilacza, wyprowadzono na wielowtyku. Zasadniczą częścią interfejsu jest gruby kabel z jednej strony zakończony wtyczką wielostykową a z drugiej wiązką złączy wejściowych i wyjściowych.
Wspominając o zasilaniu należy zaznaczyć, że choć interfejs nie może być zasilany z komputera przez port USB, to może się to odbywać za pośrednictwem złącza FireWire, pod warunkiem, że nie jest to miniaturowe złącze 4-stykowe. Interfejs ma na przednim panelu dedykowany przycisk włącznika zasilania – jego krótkie wciśnięcie aktywuje proces rozruchu urządzenia (trwa on ok. 5 sekund), a dłuższe przytrzymanie, podczas którego wszystkie ścieżki diodowe zaczną się sekwencyjnie zapalać od zewnątrz do wewnątrz, spowoduje jego wyłączenie. W czasie testów okazało się też, że złącze służące do podpięcia zewnętrznego zasilacza jest bardzo słabym punktem interfejsu. Poruszenie wtyczką w gnieździe powoduje niekiedy zanik zasilania i wyłączenie urządzenia, co w tej klasy sprzęcie nie powinno mieć miejsca. Miejmy nadzieję, że to tylko wada testowanego egzemplarza, ale tego typu złącze powinno być znacznie lepiej zabezpieczone.Czytaj dalej