Wpisy oznaczone tagiem

mastering

CS12: kompleksowy system masteringu (freeware)

Opublikowano przez

CS-12 Master Channel Strip to jedyny w swoim rodzaju wirtualny system masteringowy w wersji freeware. Jego autorem jest Terry West z Holandii, który ma spore osiągnięcia w zakresie tworzenia wirtualnych korektorów i procesorów dynamiki. CS-12 dostępny jest obecnie w wersji 1.56 (VST, tylko dla Windows). W ramach jednolitego interfejsu użytkownika mamy tu dostęp do następujących funkcji:Czytaj dalej

Slate Digital FG-X: porównanie z innymi dopalaczami masteringowymi

Opublikowano przez

Zdecydowanie nie popieram tzw. wojny głośności, co nie oznacza, że nie przyglądam się nowym narzędziom dostępnym na rynku, a służącym do maksymalizacji sygnału. Najnowszym hitem wydaje się być kolejny produkt Slate Digital, która to firma zaczyna urastać na znaczącego dewelopera oferującego procesory dla profesjonalistów. O tym, że są to narzędzia dla zawodowców świadczy nie tylko ich cena (260 euro od sztuki), ale też bardzo pochlebne recenzje użytkowników (w tym i mojej skromnej osoby) pierwszego produktu firmy Amerykanina Stevena Slate’a i Francuza Fabrice Gabriela – Trigger Drum Replacer.
O tym, jak trudno jest skompresować materiał audio tak, aby zachował witalność brzmieniową, nie utracił szczegółów a jednocześnie brzmiał wystarczająco głośno wie zapewne każdy, kto próbował tej trudnej sztuki. Wprawdzie są na rynku znakomite narzędzia do tego celu firm takich jak iZotope, Waves czy PSP Audioware, ale Slate z przyjacielem postanowili wymyślić coś innego. I tak powstał system wirtualny (we wszystkich popularnych formatach wtyczek dla Windows i Mac OS X) Slate Digital FG-X, który wczoraj trafił do mojego komputera.Czytaj dalej

Pouczająca pogadanka Boba Katza

Opublikowano przez

Niekwestionowany autorytet w dziedzinie masteringu i cyfrowej obróbki sygnałów – Bob Katz – omawia na prezentowanym niżej wideo kwestie związane ze wzrostem głośności nagrań i normalizacją szczytów sygnału (celowe przesterowanie dla uzyskania wyższego poziomu głośności). Bardzo ciekawy jest fragment, w którym Bob odtwarza dwa utwory, jeden wyprodukowany przez Marka Anthony’ego (męża JL), z maksymalną kompresją i ograniczaniem szczytów, a drugi, z dość naturalną kompresją i dyskretnym ogranicznikiem. Nawet przy tak podłej jakości tego nagrania z YouTube wyraźnie słyszymy różnicę – ten drugi jest znacznie żywszy, brzmi lepiej i doskonale zachowuje dynamikę sygnału. Jeszcze ciekawiej rzecz się przedstawia po konwersji tego materiału do MP3…Czytaj dalej

Korektor: Wąski jestem… (freeware)

Opublikowano przez

Jak już Studiomastercomp słusznie zauważył, mamy ostatnio prawdziwy wysyp świetnych korektorów freeware, których jakość powinna zawstydzić niektóre komercyjne produkty. Narrow Q Equaliser to najnowsze dzieło Sir Elliota. Cechą charakterystyczną tej wtyczki (Windows/VST, wersję dla Cubase 4/5 pobieramy stąd, dla pozostałych DAW-ów stąd) są filtry o dużej dobroci (ale nie przesadnie dużej, nie działają jak skalpel) strojone na stałe do 9 częstotliwości od 32 Hz do 10 kHz. Moim skromnym zdaniem to znakomity korektor do wszelkiego typu prac, z premasteringiem włącznie.Czytaj dalej

NastyVCS: profesjonalny freeware

Opublikowano przez

Nad tym procesorem Bootsy pracował już od jakiegoś czasu, i dziś właśnie doczekaliśmy się jego oficjalnej premiery. NastyVCS (pobieramy stąd) to wtyczka VST/Windows, która łączy w sobie najkorzystniejsze brzmieniowo cechy klasycznych konsolet analogowych i urządzeń typu channel strip. Osią, wokół której powstała NastyVCS jest emulacja kompresji optycznej, którą „obudowano” modułem symulacji toru wejściowego z funkcją nasycenia sygnału oraz układem wyjściowym z kompresją i limiterem typu brickwall, mającym zabezpieczyć kolejne elementy toru sygnałowego przed przesterowaniem. Deweloper przewidział też zaawansowany moduł korekcji i filtrów, które można włączyć zarówno w szereg z sygnałem (przed i po kompresji), jak i użyć do sterowania wejścia side-chain w bloku dynamiki. Nic też nie stoi na przeszkodzie, by do wejścia side-chain podłączyć także sygnał podany z zewnątrz.Czytaj dalej

Rombo: pożyteczne zniekształcenia (freeware)

Opublikowano przez

O tym, że zniekształcenia dźwięku mogą się przysłużyć sprawie artystycznej doskonale wiedzą gitarzyści, hammondziści i inni „iści” stosujący efekty fuzz, overdive, distortion, czy nawet zwykłe przesterowanie któregoś z elementów toru sygnałowego. Każde nieliniowe przetworzenie dźwięku powoduje powstanie zniekształceń harmonicznych, które w jednakowym stopniu mogą ulepszyć jak i pogorszyć dźwięk. To trochę jak z bakteriami – są te dobre i te złe. Rombo (pobieramy stąd – VST/Windows) to ta dobra muzyczna bakteria.Czytaj dalej

Drawmer uderza w audiofilskie tony

Opublikowano przez

Brytyjska firma Drawmer znana jest z produkcji wysokiej klasy procesorów analogowych i cyfrowych. Debiutowała na początku lat 80. rewolucyjną na owe czasy bramką DS201, a dwa lata później świat oszalał na punkcie jej preampu/kompresora 1960. Niemal przez cały ten czas firma prowadzona jest przez duet konstruktorsko-menadżerski Ivor Drawmer i Ken Giles, a obaj panowie całkiem dobrze sobie radzą na szybko zmieniającym się rynku pro-audio. Najnowszym produktem tej firmy jest Drawmer HQ (plik PDF, 760 kB), który – zdaniem twórców – ustala nowy standard wśród przedwzmacniaczy monitorowych.Czytaj dalej

Bob Ludwig wzywa do opamiętania

Opublikowano przez
Tutaj znajdziecie transkrypcję wywiadu ze słynnym masteringowcem Bobem Ludwigiem, którego tematyką jest wojna głośności. Ludwig dołącza się do głosu tych, którzy uważają to zjawisko za wyjątkowo niekorzystne dla muzyki.
Ludzie twierdzą, że możliwość przesyłania plików przez Internet zabija przemysł muzyczny, ale zarówno ja, jak i wielu innych uważamy, że nie mniejszą szkodę robi zbytnie przekompresowanie współczesnych nagrań, przez które nasz słuch bardzo się męczy. Przełom nastąpił wtedy, gdy na rynku pokazała się płyta Death Magnetic zespołu Metallica. Materiał ztego krążka trafił też do gry Guitar Hero, ale okazało się, że brzmienia z Guitar Hero i płyty CD znacznie się różnią, ponieważ w tym pierwszym przypadku nie zastosowano przerażającej kompresji, jaką potraktowano materiał z albumu. Wtedy słuchacze dostrzegli różnicę i zrozumieli, jak ta muzyka brzmi naprawdę.
W wywiadzie Ludwig powołuje się na film z prezentacją, którą zamieszczamy poniżej.